#Kc1zF
Ania zapytała mnie, czy może wziąć sobie kawałek kiełbasy, na co zdziwiona się zgodziłam, bo przecież dopiero co jadła śniadanie. Ta jednak wzięła całą i rzuciła uradowanemu pieskowi. Już wtedy niektóre panie patrzały na nas z pogardą, bo to przecież miało być poświęcone, bo nie dla psa kiełbasa!
Zauważyłam, że pies utyka, więc szybko podreptałam z siostrą do lecznicy parafialnej, a tam jeszcze więcej ludzi się na nas gapi z pogardą.
Weszłyśmy do kościoła piętnaście minut spóźnione, jednak myślę, że większym grzechem byłoby nie pomóc pieskowi, z czym nie zgodziły się starsze panie, wytykając nas palcami podczas symbolicznego święcenia koszyków.
Lecznica parafialna czynna w Wielką Sobotę? 🤔
Św Franciszek by się ucieszył.
Ja - wątpię.
A co to w ogóle jest lecznica parafialna?
@3210
Mogę się tylko domyślać, że to punkt usług medycznych / weterynaryjnych? / dla przynależących do danej parafii wiernych.
Przy nowszych parafiach (na osiedlach z XX / XXI wieku) znajdziemy różne usługi. Bywa, że wybudowano tam obszerne budynki pomocnicze - choćby salki katechetyczne, a teraz religia jest w szkole.
(Na przykład w parafii mojego brata wynajmuje się takie pomieszczenia na przychodnię oraz na biuro rachunkowe.)
Możliwe, choć jeszcze o takiej nie słyszałam
Tak było. A ksiądz tam łypał na ministrantów, oni mieli fryzury brokułowe i grali na telefonach w gierki i słuchali Popka na słuchawkach. Potem przyleciał papież na różowym smoku i wszyscy biesiadowali aż do rana.
Bzdury pleciesz.
Smok był fioletowy a nie różowy.
A bo pod słońce było i mnie zmyliło, nie przyjrzałem się dobrze.
Co to jest lecznica parafialna? Czynna w Wielką Sobotę? Czym zapłaciłaś i co dalej z psem, został w tej lecznicy? Nie mówiąc o tym że świecenie koszyczków trwa chwilę i jest co np pół godziny lub co godzinę, więc jakbyście się spóźniły to byście czekały na następne święcenie pokarmów. O dawaniu dziecku kiełbasy do poświęcenia i załatwieniu sprawy psa w kwadrans już w ogóle nie wspomnę.
Już dajcie spokój z tymi starszymi paniami wytykającymi was palcami. Złe starsze panie zajmują się swoimi sprawami, a wy ciagle wymyślacie te wyznania, jak to „spojrzały wymownie”, „milcząco pogardzały” czy „wytykały palcami”.
A w kościele te same starsze panie pewnie w pierwszej ławce siedziały. Pięciolatka miała więcej serca niż one, których wiara najwyraźniej jest tylko na pokaz, a uczynków, miłosierdzia do bliźniego w tym zero.
Taka właśnie hipokryzja, w mojej rodzinnej miejscowości to codzienność. Dlatego wyprowadziłam się do Warszawy i to była druga najlepsza decyzja w moim życiu