#KbZ72
...głównie czerwone majty, fifne staniczki i koszulki...
.... w dodatku nieuprane, bo stwierdziłam że nie wstawiam prania bo jeszcze wpadnie na pomysł żeby mi je powiesić, a jakoś głupio, żeby takie fikuśne stroje oglądała.
Więc włożyłam rzeczy do pralki i zostawiłam uchylone drzwiczki, żeby włączyć po powrocie do domu. Na moje pytanie, czy nie zauważyła, że pranie jest całkowicie suche, odparła że "myślała że moja pralka tak dobrze wiruje".
Pierwszy raz słyszę słowo "fifne", a to moje regiony. Anonimowe uczą i trochę bawią.
Skąd wiez, że Twoje regiony?
Z internetu
Może jest jej teściową?
"Fifne" to słówko z gwary poznańskiej i google ci to łatwo powie, więc pewnie stąd gruszka wie, że autorka jest z jej rejonów :-)
Moja babcia robi tak samo. 😐
fifne?
ja mam SAMA taka bielizne, wszystko koronkowe
i w ogole dafuk pozwalac obcej babie ( tesciowa to nie jest rodzina) grzebac po swojej pralce i jeszcze glupio komentowac?
w ogole kto normalny bez wyraznej prosby wywiesza pranie bedac w gosciach?
Co w tym dziwnego? Kto normalny zostawia niewyprane ubrania w pralce której nie włącza
Ja, gdy segreguje brudne ubrania, a nie mam czasu wstawić pralki. Znam wiele osób, które tak robi. 😉
nie czają tego ci, którym pranie robi głównie mama
Ktoś kto nie włącza prania by leżało mokre w pralce lub ktoś kogo nie stać na pranie 6 rzeczy.
Okej to może ja jestem dziwny ale brudne rzeczy zostawiam w koszu na pranie, a jak się uzbiera wystarczająca ilość ubrań to dopiero wtedy robię pranie, ale co ja się znam lepiej blokować pralkę innym domownikom...
midniht Tym razem, to ja się zdziwiłam. Całe życie mieszkam w bloku, mnóstwo moich znajomych również i nie znam NIKOGO, kto nie ma kosza na brudne ubrania. Jak to, od razy do pralki? Białe skarpetki, czarne bluzki, koronkowe staniki? Tak wszystko razem prać? Nigdy się z czymś takim nie spotkałam.
Wystarczy nie mieć białych skarpetek tylko szare i czarne. Nie mieć koronkowych staników tylko zwykłe. Nie mieć białych bluzek tylko czarne i można prać razem. A jak ktoś boi się o zafarbowanie to przecież są specjalne chusteczki.
No niby tak, moja przyjaciółka ma niemalże same czarne ubrania, ale to jedyna taka osoba, którą znam. Poza tym, zawsze pozostaje kwestia materiału, zabrudzeń, różne rzeczy się pierze w różnej temperaturze itp. Cóż, niby taka prozaiczna czynność, a ile osób, tyle sposobów na panie.. ;)
Ja mam prawie same czarne i szare ubrania, ewentualnie coś granatowego lub brązowego. Mieszkam sama, gdybym miała wszystko rozdzielać na kolory,tkaniny i rodzaj zabrudzenia to większość rzeczy by czekała i czekała na pranie lub bym zbankrutowała.
Też wrzucam rzeczy do pralki od razu, bo uważam, że to bez sensu żeby marnować miejsce i energię na przekładanie. Z ubrań mam bardzo mało do sortowania, jeśli jakimś cudem takie "inne" chcę wyprać, to je wkładam po prostu do tego kosza (trzymam w nim też inne rzeczy, proszek itd) i potem zwracam uwagę, żeby ubierać takie rzeczy żeby móc je wyprać razem. Bo tak to by to pierwsze ubranie czekało rok. Osobno też piorę pościel czy czasem ręczniki, szlafrok (wyższa temperatura), ale to są duże rzeczy i też je ze sobą paruję i puszczam w 1 praniu. Po prostu traktuję pralkę jako kosz na pranie i nie widzę w tym nic dziwnego. Zasada się sprawdza na bieżąco, tj. 2x w tygodniu piorę rzeczy niewymagające sortowania. Nigdy mi się nic nie zafarbowało ani nie zniszczyło. Bieliznę ja i mój chłopak mamy czarną i z bambusowej tkaniny, większość koszulek czarnych/ciemnych, wszystkie ubrania w podobnej palecie kolorystycznej. Trzymanie tego w jednym koszu, żeby potem przełożyć całość do pralki nie miałoby w ogóle sensu, a tak to przynajmniej wiem, kiedy puścić pranie, bo widzę czy jest pełna.
Jest jeszcze jedna kwestia. Mój facet miałby gdzieś sortowanie prania, a przekładanie jego cuchnącej bielizny to nie jest czynność o której marzę. Jakimś cudem męskie skarpetki śmierdzą 50x bardziej niż moje :p