#KWxkJ
Dwie ulice dalej na płocie przypadkowego domu siedział identyczny kot. Rudy, Taki sam jak opisywał kolega. Biała latka na czubku głowy i czarny ogon dały nam do zrozumienia, że znalazłyśmy jego zgubę. Klęknęłam i zaczęłam go wołać. Starsza pani z owego ogródka dziwnie się mi przyglądała. Nie zwracałam na to uwagi, byłam dumna, że znalazłam kota przyjaciela. Po kilku sekundach kociak do mnie przyszedł, a ja szybko wzięłam go na ręce i wróciłam się do domu kolegi. Po drodze oczywiście sesja zdjęciowa ze zwierzątkiem. Podchodzę pod dom kolegi i dzwonię, że coś dla niego mam. Czekam parę sekund. Po chwili moim oczom ukazuje się wychodzący kolega z identycznym kotem, jakiego trzymam na rękach.
Nasze spojrzenia się spotykają. Milczymy. Ja wpadam w panikę. Po chwili odezwał się oznajmiając, że jego kot wrócił. A ja jak się okazało zabrałam ukochane zwierzątko niewinnym ludziom...
Już sobie wyobrażam ich miny kiedy przyszłaś oddać kota :D
O ile go oddała
Zjadła
"No co? Prosił, żeby go ponosić"
Fajnie :) Co na to pani?
Pewnie się rozejrzała czy nikt nie patrzy i wtedy podbiegła do płotu, zostawiła kota i uciekła :D
Kobiecinę pewnie wmurowało. Ukraść pieniądze, laptopa... ale kota?!
Wbrew pozorom często zdarza się kradzież zwierząt.
Mojej koleżance próbowano kiedyś ukraść kota. Ale kociak się nie dał i skoczył złodziejowi z pazurami na twarz ^_^
Mi trzy lata temu ukradziono prosto z ogródka głuchego kociaka. Nie znalazł się do dziś, ale mam nadzieję że nic złego go nie spotkało. :)
No niestety mi ukradziono małego kotka z działki kiedyś. Dwa razy. Raz co prawda odnalazł się parę dni później, jakieś 500m dalej... martwy. Ktoś zabrał go, a potem jak już się nacieszył wypuścił. Taki mały kotek nie potrafił wrócić samemu ani tym bardziej sobie poradzić... Myślcie ludzie co robicie.
Pani to widziała, a nie reagowała, dziwna trochę?
Może myślała, że dziewczyna chce tylko pogłaskać. :)
@Victoria no ale jak widziala, ze autorka wziela kota ze soba, to nic nie zrobila :D
Na święta przyjechał mój wujek. Z racji że mieszka bardzo daleko za granicą, musiał zabrać ze sobą też kota. Kotka niestety się nie zaaklimatyzowała i w końcu oddaliła się od domu na parę dni. Wszyscy z rodziny i znajomych byli poinformowani, że jak ją znajdą, mają dzwonić i ktoś po nią przyjdzie i zaniesie do domu, bo była dość dzika i przed większością osób uciekała.
Gdy któregoś wieczoru wracałam do domu, zobaczyłam właśnie tę kotkę! Warto wspomnieć, iż była to godzina +/- 23:00. Przyniosłam jej nawet na zachętę coś dobrego a tymczasem zadzwoniłam po wujka. Po kilku minutach wujek idzie w moją stronę z klatką. Pyta się gdzie ona jest, dumnie wskazuję, że siedzi koło samochodu. Wujek jednak nie poszedł do niej, nawet jej nie próbował wołać. Jedyne co usłyszałam to "X! To nie jest mój kot!".
PS. Odnalazła się dzień przed wyjazdem. :D
Kolega miał kiedyś słodkiego łaciatego kota i jak byłam u niego na imprezie inny kolega przyniósł z ulicy identycznego tylko trzy razy większego ;)
Biedne koty :( chodzisz i kradniesz koty niewinnym ludziom
Mam nadzieję, że oddałaś...
Nie rozumiem, dlaczego sąsiadka Cię nie upomniała ?
To pani nie widziała, że jej kota zapierniczyłaś?