#KU1sS
Nie.
Mam 16 lat. Od około dziesięciu, ojciec znęca się psychicznie jak i fizycznie nade mną i moją matką.
Kilka dni temu czara goryczy się przelała. Zabrał mi drzwi od pokoju, a jako, że nie umiem zasnąć w otwartym pomieszczeniu, przeniosłam się do pokoju brata, który w wieku 10 lat nadal śpi z matką. Ojcu bardzo się to nie spodobało, więc poszarpał mnie i poddusił, delikatnie uszkadzając mi szyję (Nic poważnego, nadal troszkę boli, ale to normalne). Wezwałam policję. Panowie przyjechali po około dwóch godzinach. Wysłuchali obu wersji, po czym stwierdzili, że jestem chora psychicznie i powinno się mnie leczyć, bo z nerwów się rozpłakałam. Powiedziałam zgodnie z prawdą, że ojciec tłucze mnie i matkę od dawna, że mam na to świadków. Zostało to skwitowane krótkim "To słowo przeciw słowu, musisz mieć dowody." Po czym stwierdzili, że to nie jest sprawa dla policji (tak, użyli takich słów) i pojechali.
Jak już mówiłam, mam problem z zasypianiem przy otwartych drzwiach, więc wzięłam kołdrę i poduszkę i poszłam do łazienki. Ojciec kilka sekund później tam wparował i stwierdził, że... Zadzwoni po pogotowie! Karetka przyjechała po kilkunastu minutach. Panowie porozmawiali ze mną i z nim, on powiedział, by zabrali mnie do szpitala psychiatrycznego na obserwację.
Karetka mnie tam zawiozła, porozmawiałam z psychiatrą, który stwierdził, że nie widzi żadnej choroby psychicznej. Zapytana, czy zgadzam się na pozostanie w szpitalu - odmówiłam. Wróciłam do domu.
Na następny dzień poszłam na pogotowie, gdyż ból szyi był coraz bardziej uciążliwy. Zrobiono mi USG, zalecono zimne okłady. Mam papier, potwierdzający obrażenia, ale nie mam ochoty nic dalej z tym robić.
Przecież to nie jest sprawa dla policji...
PS. Drzwi mi zabrał, ponieważ, gdy kazał mi posprzątać, powiedziałam, że zrobię to zaraz, bo najzwyczajniej w świecie byłam chwilowo zajęta czymś innym.
PPS. Matka powiedziała policji, że kłamię, kiedy pojechali zostałam nazwana "pie****onym konfidentem".
Nagraj jak rodzice lub brat przyznają się że się nad tobą znecaja
Albo nagraj jak się znęcają
Taka taśma nie może zostać użyta jako dowód niestety. Nie pamiętam dokładnie aczkolwiek ma to związek chyba z informacją dla osoby nagrywanej, czy też musi paść taka informacja... Temat rozwojowy, może ktoś z odpowiednia wiedzą mógłby się wypowiedzieć? Sam jestem ciekaw.
Malmo może być użyta jako dowód :) . Pewnie Ci chodzi o sytuację że nie wolno nagrywać bez zgody ? W takich poważnych sprawach jak maltretowanie w domu czy w pracy nie patrzą się na ten przepis bez zgody :)
Autorko, Twój problem do łatwych nie należy i kompletnie się Tobie nie dziwię, że nie chcesz iść już na policję. Ale możesz również iść złożyć skargę do komendanta, że tamci policjanci obrazili Ciebie, a przede wszystkim, że nie pomogli Tobie, bo to jest ich obowiązek - reagować kiedy dzieje się krzywda.
W takim przypadku jak Twój ciężko zgłosić się do kogokolwiek o pomoc, bo jeżeli słowa rodziców są przeciwko Twojemu to jest to walka z wiatrakami. Psycholog szkolny narobi Tobie więcej problemów, bo wezwie rodziców. Policja odmówiła Ci pomocy. Do rodziny też może być ciężko się zwrócić, bo rodzice też mogą wszystko przekręcić przeciwko Tobie, że na przykład pyskowałaś i to był "środek wychowawczy" - wiem jakie to okropne.
Jak już ktoś to napisał, mogłabyś nagrać to, co Twój ojciec robi. Możesz nagrać jak Ciebie wyzywa, wtedy puścić na policji albo nawet udać się do MOPSu z tym, ale to już dużo papierkowej roboty jest. To zależy od Ciebie.
Ale możesz też czekać aż do wyjazdu na studia lub do skończenia osiemnastu lat i wtedy się wyprowadzisz i uwolnisz od chorego psychicznie ojca.
Życzę Ci szczęścia autorko, a przede wszystkim siły, żebyś się nie poddawała i nie pozwała, by ktokolwiek tak Ciebie traktował. Jeśli myślisz, że nie dasz rady wytrzymać tych kilku lat, to rób, co tylko możesz, aby ojciec pożałował tego, co Wam robił. NIE JESTEŚ chora psychicznie, a warto powalczyć o spokój i bezpieczeństwo dla siebie ☺
Nagraj go i wtedy będziesz miała dowód na to co robi.
Przykro mi to przyznać ale masz stuprocentową rację autorko, niby policja ma pomagać a jest odwrotnie. Miałam podobną sytuację. Dostałam w twarz kilkakrotnie od matki, która była pod kontrolą ojczyma który mnie nienawidził. Kiedy zaczęłam krzyczeć zostałam podduszona poduszka, kiedy w końcu się uwolniłam chwyciłam za telefon i zadzwoniłam na policję, oczywiście policja przyjechała i kazała mi odpuścić. Ja się nie poddalam, przy następnej sytuacji nagrałam wszystko i złożyłam sprawę o znęcanie się zarówno psychiczne jak i fizyczne, mimo dowodów moich sprawa została umożona... UWAGA... z braku dowodów (z tego co wiem sąsiadka która chodziła ze mną do szkoły i zgłosiła wszystko pedagogowi została zastraszona i nie chciała już zeznawac) Tyle się liczy słowo dziecka przeciwko znecajacymi się "rodzicami". Teraz mieszkam z babcią i mój koszmar się skończył. Tego również życzę tobie
Dziękuję za słowa wsparcia. Jedyna osoba, która mogłaby się mną zająć, zmarła w 2012 roku. Pozostaje mi czekać do osiemnastki, wtedy ucieknę do chłopaka, który jako jedyny jest w stanie fizycznie mi pomóc.
Policjanci tak mają - nie lubią pracować, wolą kasę za nic dostawać. Jak już pisałam pod innym wyznaniem. Koleżankę zaczepiał i zagradzał drogę jej sąsiad robiąc pod tym uwagi o podtekście seksualnym (molestował ją słownie) to policja to zlała, oznajmiając, że nie ma podstaw i nic jej nie zagraża. Po kilku miesiącach jak doszło do gwałtu, to jeszcze próbowali się wywinąć, że im wcześniej nie zgłaszała, że jest molestowana. Teraz wiadomo, że policja przyjmuje tylko te zgłoszenia, w których nie musi kiwnąć palcem, bo jakby policjanci musieli pracować to byłaby tragedia dla nich.
jak juz masz dowod w postaci wynikow badan, to niech zglosi inna osoba, moze ktos z dalszej rodziny, moze rodzice kolezanki? wazne by osoba byla pelnoletnia, wtdy inaczej do tego podejda
zadzwon an telefon zaufania lub idz do centrum interwencji kryzysowej tam ci konkretnie powiedza co robic
zrob fotki np. wyjetych drzwi od mpokoju, ograniczanie prywatnosci to znecanie sie
jesli ojciec bedzie bil mame nagraj to
jesli masz kogos z rodziny, do kogo mozesz sie przeprowadzic- uciekaj
Niestety - nie mam żadnej rodziny. Nikt pełnoletni tego nie zgłosi, każdy się boi konsekwencji. Kiedy kilka lat temu byłam nagminnie katowana (to nie było bicie), to po opowiedzeniu wszystkiego nauczycielce usłyszałam "biedne dziecko". I na tym się skończyła "pomoc".
Jak przeczytałam kilka takich historii, to teraz tak myślę, że jakby kiedyś policjanci tak mnie potraktowali, to od razu bym ich poprosiła o ich "złote myśli" na piśmie razem z ich nazwiskami, a potem oświadczyła, że pójdę z tym do komendy wyżej oraz do prasy. Ciekawe czy nadal by zignorowali sprawę...
Nie dadzą i co im zrobisz? Dzieciak w takiej sytuacji jest przegrany. Może szybciej tych lekarzy od obdukcji prosić, żeby zadzwonili dodatkowo na policję? Wiem, że mają swoją robotę, ale jak oni nie pomogą to kto? A jak nic z tego to pozbierać kilka takich papierków i faktycznie zgłosić wyżej z informacją, że policjanci twierdzą, że nie ma dowodów na pobicie, a psychiatra niech wyda oświadczenie, że autorka jest zdrowa psychicznie. Nie wiem czy to pomoże, ale próbować można.
W tych wszystkich wyznaniach zastanawia mnie czy ofiary serio nie mają możliwości skorzystać z jakiegoś dyktafonu w jakimkolwiek starym telefonie czy odtwarzaczu mp3.
Jak? To wszystko to są sekundy. Jak podczas szarpaniny mam wyjąć telefon czy odtwarzacz? A podczas bardziej stresowych sytuacji nawet się o tym nie myśli, niestety.
Zalatuje ściemą... Przesadziłaś z kwestiami policji, szpitala psychiatrycznego, pogotowia etc.
1. Podduszenie zostawia slady - takie, których nie da sie pomylić z niczym innym.
2. Pogotowie przy stwierdzeniu "chora psychicznie, zabrac na obserwację" - pogotowie to nie taksówka. Dodatkowo wszelkie szpitale psychiatryczne mają ścisle procedury - to nie jest tak, ze jak ktoś jak nawet opiekun prawny, czy rodzić zażąda zabrania, to z automatu to robią. Do tego muszą być ścisłe podstawy. Jeśli zaś takie są - nikt by nie pytał cię o to, cyz chcesz zostać - niezależnie od szpitala.
Poszłaś sobie na pogotowie. Fajnie. Tyle, ze jako niepełnoletnia bez opiekuna prawnego - skoro chodzisz o własnych siłach itp. G. by zrobili. A ty jeszcze sie na usg dostałaś. WOW. Na usg czeka sie kilka miesięcy i muszą być PODSTAWY do tego badania. To, że cię boli szyja podstawą nie jest.
Papier "potwierdzający obrażenia" - to się nazywa obdukcja. I tu też są ścisłe procedury - na drugi dzień "bo cię boli szyja" nikt by ci obdukcji nei zrobił (szczególnie samej)...
"ojciec sie nad nami zneca!" - a ty odmawiasz zrobienia czegoś, bo "robisz coś innego"? Wiesz, osoby, nad ktorymi ktos sie zneca maja w sobie zachowania wytworzone przez instynkt samozachowawczy. Wszystko, byle nie wywołać agresywnej reakcji.
Daj numer GG, chętnie podrzucę fotki wyników badań, bo już nie mam siły odpowiadać na każde oskarżenia z osobna. To było moje drugie USG w życiu - na żadne nie czekałam dłużej niż kilka godzin.
matka już przepadła, ratuj brata