#KSTaO

Umieram.
Powoli przestaję dawać radę zarówno psychicznie jak i fizycznie, nie jestem pewien co odpuści pierwsze.
Jeżeli przetrwam to w tym roku skończę 23 lata.
Siedzę przed monitorem już 40 minut i doszedłem tylko do tego momentu, sam nie wiem co chciałbym napisać, jest tego tak wiele, że nie wiem od czego zacząć.
Byłem szczęśliwy jako dziecko, nie brakowało mi niczego, miałem dom, kochających rodziców, przyjaciół, dobrze radziłem sobie w szkole oraz coś co zmieniło moje życie na gorsze - za dużo empatii i dobroci dla innych. 

Gdyby ktoś zapytał o moje motto z dzieciństwa brzmiałoby ono "Jeżeli ja mam coś to dlaczego miałbym nie podzielić się tym z kimś kto tego nie ma.", to nastawienie do życia doprowadziło do tego, że jestem już prawie martwym człowiekiem.
Zawsze starałem się pomagać innym, dzielić tym co mam, doprowadziło to do tego, że ludzie zaczęli to wykorzystywać, głupim tego przykładem mogłoby być chociażby pożyczanie "kolegom" pieniędzy w szkole na hot doga, skoro ja jem coś ciepłego na przerwie to dam też innym. 

Mowa tutaj oczywiście o czasach wczesnej podstawówki.
Sytuacja zaczęła zmieniać się w momencie gdy pojawiły się u mnie problemy w rodzinie, rozwód rodziców, sprzedaż domu, jako dziecko bardzo mocno to odczułem, w moim do tej pory radosnym życiu coś zaczęło się psuć.
W tamtych chwilach najbardziej potrzebowałem wsparcia od innych, dostałem za to największy cios który boli do tej pory.

Wszyscy "przyjaciele" zaczęli się ode mnie odwracać, przestałem "pożyczać" pieniążki na rzeczy ze sklepiku szkolnego, nie miałem już jak zaprosić "przyjaciół" do domu aby mogli sobie pograć w bilarda i ping-ponga, nie zabierałem już z Tatą "przyjaciół" na basen do miasta obok, przestałem być "przyjacielem", przecież nie da się wyzyskiwać osoby która sama wiele straciła i potrzebuje wsparcia.
Już pod koniec podstawówki byłem wyrzutkiem, nikt ze mną nie rozmawiał, czasami nawet mi dogadywano.

Mój stan psychiczny zaczął znacząco się pogarszać, zamknąłem się na ludzi, zaczęła rozwijać się u mnie fobia społeczna.
Jednym z większych dla mnie ciosów była śmierć mojego ukochanego Taty gdy byłem w gimnazjum, od tamtego momentu żyłem z brakiem znajomych, fobią społeczną i depresją.

Teraz wiem jedną rzecz - błędem było nie pójście wtedy do lekarza aby pomógł mi walczyć z tym wszystkim, byłem jeszcze jednak młody i myślałem, że jakoś sobie z tym poradzę.

Pomimo tego, że szkoła stała się dla mnie czymś gorszym od więzienia udało mi się ukończyć gimnazjum jak i liceum.
Przeprowadziłem się do innego miasta na studia, myślałem, że zacznę wszystko od nowa, myliłem się.

Nie mam nikogo, siedzę w domu, nie jestem w stanie ukończyć studiów, mam problem z wyjściem nawet do sklepu.
Nie mam pieniędzy, nie jestem w stanie pracować.
Straciłem już nadzieje i powoli umieram.
Co zrobić?
Wilczyycaa Odpowiedz

To okropnie jak bezduszne potrafią być dzieciaki - brać pieniądze, jeździć na wycieczki owszem, ale gdy kończy się kasa lub ktoś ma gorszy dzień nikt się nawet nie zainteresuje, tylko dobije i wyśmieje. Współczuję Ci ogromnie Autorze, spróbuj zorientować się odnośnie terapii prowadzonych w Twojej miejscowości. Obecnie jest to łatwiejsze, wszyscy siedzą w domach, terapię prowadzone są online, nie musisz nawet nigdzie wychodzić. Dasz radę.

Być może po prostu trafiłem na złe otoczenie, sam nie wiem jak to się stało, że po kolei każdy się ode mnie odwrócił, być może ktoś zaczął na mnie za plecami rozpowiadać jakieś rzeczy, w momencie gdy najbardziej potrzebowałem kogoś kto się mną zainteresuje to nie miałem już nikogo, skończyło się to na tym, że sobie nie poradziłem i jestem w takiej sytuacji.
Pisałem już, że na leczenie mnie nie stać i na inne rzeczy z resztą też i zdaje sobie sprawę, że bez winy nie jestem bo powinienem walczyć z tym wcześniej.
Dziękuję za wiarę, że mógłbym sobie z tym poradzić ale ja sam w to już nie wierzę.

Uzytkownik404

Gościu, strasznie mi Cię szkoda... Widać, że jesteś szczerym, wrażliwym i inteligentnym człowiekiem... To cechy które bardzo cenię w ludziach, a które, mam wrażenie, coraz bardziej zanikają. Dlatego tym bardziej proszę - walcz o siebie! Może jakiś telefon zaufania na początek? W kwestii pieniędzy i pracy - branża programistyczna wiąże się z wysokimi stawkami, ale jestem pewna że niejedna mniejsza firma chętnie zatrudni osobę do przyuczenia za nieco mniejsze (ale wciąż godziwe) pieniądze. Jak już ktoś wspomniał, papierek nie jest konieczny. Najważniejsze to wyjść z tej stagnacji i zawalczyć o swoje życie... Trzymaj się!

Po napisaniu tego komentarza skopiuje go i wkleję zamiast odpisywać każdemu po kolei, przepraszam ale nie mam na to siły.
Ja nie mam jak dostać pomocy, prawda jest taka, że brak pieniędzy jest teraz przeszkodą której nie mogę pokonać. Nie stać mnie na leczenie a niedługo nie będzie stać mnie na życie. Nie będę wyłudzał pieniędzy od ludzi którzy chcieliby mi pomóc, nie wiem nawet czy dałbym radę wyjść tego wszystkiego mając te pieniądze.
Stres wywołuje u mnie za dużo niepożądanych reakcji, nie mam apetytu, co chwilę latam do ubikacji po czym robi mi się słabo z niedożywienia, nie potrafię się skupić ani o niczym myśleć. Przez to wszystko i presję zewnętrznego świata nie jestem w stanie wrócić na studia ani iść do pracy. Przez to, że zdaję sobie sprawę ile czasu musiałbym poświęcić walcząc z depresją i fobią społeczną aby chociaż po części żyć normalnie uważam, że jest już po prostu za późno. Mimo, że chciałbym żyć jedyne o czym potrafię myśleć to to, że w końcu mój organizm nie da już rady i pewnego dnia po prostu mnie nie będzie, nawet jeżeli wytrzymam to koniec końców pieniądze mi się skończą.
Są osoby w komentarzach które oferują mi rozmowę, prawda jest taką, że z pisaniem nie mam problemu jednak nie byłbym w stanie wypowiedzieć nawet kilku słów do kogokolwiek. Nie jestem w stanie poradzić sobie z presją.
Co do programowania o którym wcześniej pisałem - moja przygoda ze studiami skończyła się szybciej niż zaczęła, nie jestem programistą, nie mam żadnej wiedzy oprócz podstaw jednego języka, nikt mi nie zaoferuje pracy zdalnej w sytuacji gdzie jedyne co potrafię zrobić to kilka pętli.
Nie chodzi tutaj tylko o programowanie, to co teraz napiszę może dla niektórych zabrzmieć jako brak motywacji, chęci lub po prostu lenistwo - wiem, że w obecnej sytuacji nie poradzę sobie z jakąkolwiek pracą zdalną, coraz częściej mam dni gdzie ciężko mi wstać i przygotować sobie coś do jedzenia, kiedyś spędzałem mnóstwo czasu na grach które pozwalały odciąć mi się od tego...

... teraz nie gram nawet w gry, nie robię tego co sprawiało mi jakąkolwiek radość, nie potrafię przestać myśleć o mojej sytuacji przez co nawet zajęcie się grą nie pomaga.
Jak w takim razie poradziłbym sobie z pracą? Ja na to pytanie odpowiedź znam, nie poradziłbym sobie.
Sam sobie jestem winien, gdybym kilka lat temu lub nawet rok temu zaczął terapie to być może teraz byłbym w stanie jakkolwiek prowadzić swoje życie.
Teraz brakuje mi i czasu i pieniędzy.

dnoiwodorosty

nie nawiązałeś żadnego innego modelu relacji niż ten oparty na dawaniu. W dodatku dawaniu nie swojego, tylko pieniędzy czy też korzystania z dóbr materialnych Taty. I kiedy dawanie się skończyło - skończyły się znajomości. Negocjować i trochę brać - to umiejętności bardzo przydatne w życiu. Czas na refleksję.

Anonimolina

Bezni, myślę, ze jest jeszcze dla ciebie szansa, ponieważ państwo jest w stanie zaoferować ci jakąś pomoc. Dzwon do psychiatry, umów się na konsultacje online (nawet bez ubezpieczenia masz 3 wizyty refundowane przez państwo), albo dzwon prosto do szpitala psychiatrycznego. Jeśli jest bardzo źle (a tak to brzmi), to cię przyjmą, przypiszą ci leki, które z refundacją kosztują grosze i jakoś staniesz na nogi. Nie będzie kolorowo, ale łatwiej niż samemu. U mnie na uczelni jest dostępny psycholog i psychiatra dla studentów za darmo - zorientuj się czy u ciebie tez czegoś takiego nie ma. Zadzwon, powiedz w jakim jesteś stanie, nawet jeśli już nie jesteś studentem powiedz o tym, ze byłeś, ze nie wiesz co masz zrobić, nie masz kasy, a oni już cię pokierują. Mi pomogli, powoli z tego wychodzę, pracuję zdalnie. Twoje wyznanie brzmi jak ostatnie wołanie o pomoc, a ja bardzo chciałabym ci pomóc, bo byłam w tym miejscu co ty, i wiem, ze da się z niego ruszyć na przód. Jeśli grasz, to pewnie masz discorda, dodaj mnie jeśli chcesz: CarrieLeen#3063 a pomogę z całym szukaniem i organizacją, ba, nawet cię umówię na wizytę online, jeśli będzie taka potrzeba.

TylkoRaz Odpowiedz

Słuchaj, jesteś chory na ciężką chorobę i to możliwe, że w śmiertelnym stadium. Wiem, że ciężko w tym momencie podjąć Ci jakąkolwiek walkę, ale musisz teraz zacząć działać. Musisz pójść na terapię, musisz dostać leki, wtedy będziesz mógł przepracować sytuację i stanąć na nogi. Wiem jakie to trudne, ja też 3 lata temu wierzyłam, że czekam już na śmierć a dzisiaj cieszę się, że poszłam do tego psychiatry, zaczęłam się leczyć, jest na prawdę dobrze. Życie jest trudne, ale może być dobre. Jeśli masz problemy z opłaceniem wizyty u specjalisty to zostaw mi jakiś namiar, nawet numer gg, odezwę się.

Największy błąd jaki popełniłem w życiu to nie zgłoszenie się z tym wszystkim do specjalisty gdy jeszcze mogłem sobie poradzić finansowo. Teraz żyje z resztek pieniędzy i tu już nie chodzi o opłacenie wizyty. Tak czy siak nie będę miał na leki a pieniądze na życie skończą się prędzej czy później. Doceniam chęć pomocy jednak marnowanie pieniędzy na lekarza dla mnie już niczego nie zmieni.
Piszę to ponieważ wiem. że stan w którym jestem to nie jest coś z czym mógłbym poradzić sobie w krótkim czasie aby wyjść na prostą i wrócić na studia lub znaleźć pracę, na to potrzebowałbym zarówno mnóstwo czasu jak i pieniędzy.
Nie wyobrażam sobie żeby to wszystko mogłoby się jakoś ułożyć, przepraszam.

nata

Smutno się to czyta. Wiem, że moje słowa nie zmienią twojego myślenia, ale może chociaż spróbuję. Nie wiesz czy jest za późno, póki nie spróbujesz. Daj przynajmniej szansę sobie pomóc, a nóż się uda, nawet jeśli nie wierzysz, że mogłoby to zadziałać. Nie masz nic do stracenia to zagraj w tę stronę.

chlef123 Odpowiedz

W tej chwili wstań od kompa i idź do izby przyjęć najbliższego szpitala psychiatrycznego - ewentualnie zadzwoń na ZPR, że rozważasz samobójstwo.
Wymagasz opieki. W tym stanie psychicznym jesteś totalnie do niczego i nic nie zmienisz. Jeżeli chcesz żyć, ktoś musi cię ogarnąć, najlepiej na oddziale zamkniętym.

Nie rozważam i nigdy nie rozważałem samobójstwa, niezależnie od mojego stanu psychicznego. Depresja mnie wykańcza zarówno psychicznie i fizycznie to fakt, ale samobójstwo to jest coś o czym nawet nie chcę myśleć.

chlef123

to nie ma znaczenia. biorąc pod uwagę, że to wyznanie i twoje komentarze pod nim są prawdą i nie są ostro przesadzone, to jeśli chcesz żyć, musisz trafić na leczenie zamknięte. jeśli tak się nie stanie, będziesz latami zdychał. jeśli tego właśnie chcesz, to spoko, tylko nie zawracaj ludziom głowy swoim bezproduktywnym jojczeniem.

MonikJM Odpowiedz

Założyłam konto, aby napisać Ci parę słów.
Również cierpię na fobię społeczną - agorafobię, nerwice lękową, lęki napadowe, nerwice natręctw i coś by jeszcze się znalazło. Parę lat broniłam się rękoma i nogami przed pójściem do specjalisty. Oczywiście najpierw seria badań, bo moim lękom towarzyszyły objawy somatyczne typu ciśnienie 240/130, puls 200. W końcu zdecydowałam się na pójście do psychiatry i psychologa. Grunt to trafić na dobrego specjalistę, wcześniej byłam u 3 innych, gdzie żaden mi nie pomógł. Dopiero czwarta osoba otworzyła mi oczy.
Widzę, że ciągle przepraszasz, nie musisz, nic złego nie zrobiłeś. Musisz dać sobie pomoc, psychoterapia odbywa się też na fundusz. Ze względu na trudna sytuację materialną na studiach zapewne przynależy Ci stypendium socjalne. Uwierz mi ją też byłam wrakiem człowieka a do tego mam dwóch małych synów. Doszlo do tego, że bałam się z nimi zostawać sama że względu na moje samopoczucie. Na Sorze znali mnie doskonale, byłam stałym bywalcem. Wiem, że można dać radę. Wiem, że warto. Życie bywa trudne, ale nikt nie mówił, że będzie lekko. Zawsze po burzy wychodzi słońce. Nawet nie wiesz ilu ludzi jest w podobnej sytuacji, bądź jedna z tych osób, które spróbują zawalczyć o lepsze jutro. Jeśli chodzi o leczenie to farmakoterapia nie rozwiązuje problemu, ale pozwoli Ci funkcjonować, podjąć pracę, skończyć studia. Wiem, że, aby pracować jako programista nie musisz mieć ukończonych studiów. Znam paru samouków, którzy pracują w zawodzie bez dyplomow. Ja czekałam parę lat za długo. Im szybciej zaczniesz terapię tym szybciej zaczniesz korzystać z urokow życia, które jest piękne. Trzymam kciuki za Ciebie. I nie poddawaj się, nawet jak nie wszytko będzie szło po Twojej myśli.

yamuna Odpowiedz

Pewnie każdy poradzi Ci tutaj to samo, ale prawdę nie masz innego wyjścia jak tylko udać się do psychologa/psychiatry. Musisz to zrobić! Może więc studia sobie na razie daruj (zawsze można do nich wrócić), pracę ogarnij choćby jakąś zdalną/domową (żeby zarobić na podstawowe potrzeby), a konsultacje ze specjalistą równie dobrze mogą być online. Wiem, że będzie ogromnie ciężko, ale walcz! Chociaż spróbuj. Trzymam kciuki, na prawdę je za Ciebie trzymam :)

Jaką pracę znajdzie osoba której ciężko jest się skupić na czymkolwiek? Która żyje stresem, nie ma żadnego doświadczenia zawodowego i nie potrafi rozmawiać z ludźmi. Chciałem skończyć dobre studia i zająć się programowaniem a wyszło jak zawsze w moim życiu czyli nic. Chciałem napisać coś więcej ale nagle wszystko mi wyleciało z głowy, przepraszam.

JMoriarty

Do programowania nie są konieczne studia. Ja swoje rzuciłam w połowie i od lat pracuję jako programistka. W obecnej sytuacji będziesz pracować z domu, bez doświadczenia dużo nie zarobisz, ale na lekarza będziesz mieć.

HenrykGarncarz

JM ma sporo racji. Jak znasz jakiś język programowania względnie ok, to nie musisz mieć papierka, skill wystarczy, przynajmniej na początek. Niektóre firmy same proponują szkolenia w tym zakresie, bo zapotrzebowanie jest tylko ludzi brak.
Co do lekarza - może warto zapisać się na nfz? Wiem ze kolejki i ciężko się dostać, ale skoro wytrzymałeś tyle czasu, to może ten czas tez dasz rade? Albo w międzyczasie znaleźć porady online czy cokolwiek co pomoże przetrwać

Po napisaniu tego komentarza skopiuje go i wkleję zamiast odpisywać każdemu po kolei, przepraszam ale nie mam na to siły.
Ja nie mam jak dostać pomocy, prawda jest taka, że brak pieniędzy jest teraz przeszkodą której nie mogę pokonać. Nie stać mnie na leczenie a niedługo nie będzie stać mnie na życie. Nie będę wyłudzał pieniędzy od ludzi którzy chcieliby mi pomóc, nie wiem nawet czy dałbym radę wyjść tego wszystkiego mając te pieniądze.
Stres wywołuje u mnie za dużo niepożądanych reakcji, nie mam apetytu, co chwilę latam do ubikacji po czym robi mi się słabo z niedożywienia, nie potrafię się skupić ani o niczym myśleć. Przez to wszystko i presję zewnętrznego świata nie jestem w stanie wrócić na studia ani iść do pracy. Przez to, że zdaję sobie sprawę ile czasu musiałbym poświęcić walcząc z depresją i fobią społeczną aby chociaż po części żyć normalnie uważam, że jest już po prostu za późno. Mimo, że chciałbym żyć jedyne o czym potrafię myśleć to to, że w końcu mój organizm nie da już rady i pewnego dnia po prostu mnie nie będzie, nawet jeżeli wytrzymam to koniec końców pieniądze mi się skończą.
Są osoby w komentarzach które oferują mi rozmowę, prawda jest taką, że z pisaniem nie mam problemu jednak nie byłbym w stanie wypowiedzieć nawet kilku słów do kogokolwiek. Nie jestem w stanie poradzić sobie z presją.
Co do programowania o którym wcześniej pisałem - moja przygoda ze studiami skończyła się szybciej niż zaczęła, nie jestem programistą, nie mam żadnej wiedzy oprócz podstaw jednego języka, nikt mi nie zaoferuje pracy zdalnej w sytuacji gdzie jedyne co potrafię zrobić to kilka pętli.
Nie chodzi tutaj tylko o programowanie, to co teraz napiszę może dla niektórych zabrzmieć jako brak motywacji, chęci lub po prostu lenistwo - wiem, że w obecnej sytuacji nie poradzę sobie z jakąkolwiek pracą zdalną, coraz częściej mam dni gdzie ciężko mi wstać i przygotować sobie coś do jedzenia, kiedyś spędzałem mnóstwo czasu na grach które pozwalały odciąć mi się od tego...

... teraz nie gram nawet w gry, nie robię tego co sprawiało mi jakąkolwiek radość, nie potrafię przestać myśleć o mojej sytuacji przez co nawet zajęcie się grą nie pomaga.
Jak w takim razie poradziłbym sobie z pracą? Ja na to pytanie odpowiedź znam, nie poradziłbym sobie.
Sam sobie jestem winien, gdybym kilka lat temu lub nawet rok temu zaczął terapie to być może teraz byłbym w stanie jakkolwiek prowadzić swoje życie.
Teraz brakuje mi i czasu i pieniędzy.

JMoriarty

Szpital psychiatryczny? Jesteś już za daleko żeby mieć dumę...

nata

Idź na NFZ.
No i teraz czujesz się okropnie i zrozumiałe, że nie widzisz żadnej nadziei. Ale nie musi tak być. Jest to hipotetycznie możliwe, prawda? Po leczeniu, które napewno będzie trudne może być całkiem dobrze, ale trzeba zrobić pierwszy krok.

Miguel1234 Odpowiedz

I tak patrzę na Twoje odpowiedzi w stosunku do ludzi , którzy chcą Ci pomóc - wszystko na "nie", wszystko Ty wiesz lepiej . To po co to piszesz ?

Odpowiedz

Przez limit 3000 znaków nie dałem rady opisać wszystkiego, chociażby tego, że przez nasilenie się stanów depresyjnych mam problem z jedzeniem i piciem, ważę poniżej 50kg i nie mam siły już na nic.
To tylko część moich problemów, jestem w sytuacji w której po prostu nie widzę wyjścia.
Nie pamiętam już ile lat minęło odkąd miałem jakikolwiek kontakt z ludźmi poza kasjerką z żabki. Zapewne po to jest to wyznanie, koniec końców jedyne czego w życiu pragnąłem to mieć osoby którym mogę zaufać.

Tak, użalam się nad sobą. Atencji nie szukam. Niestety nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo przytłaczające jest cokolwiek w moim stanie. Nigdy w życiu nie powiedziałem żadnej osobie o swoich problemach, co to znaczy poznawać nowych ludzi? W jaki sposób ktoś taki jak ja ma poznać kogokolwiek? W tym momencie ciężko byłoby mi wypowiedzieć chociażby słowo do potencjalnego rozmówcy o ile w ogóle dałbym radę przed kimś stanąć. Poległem w momencie zaczęcia studiów, przez presje nie byłem w stanie wypowiedzieć nawet słowa do kogokolwiek co poskutkowało tym, że wszyscy się poznali i utworzyli swoje grupki znajomych a ja znowu byłem sam.

nata

Nawet nie wiesz ile szkody możesz spowodować takimi pożal się Boże radami.

nata

Z resztą osoba w stanie głębokiej depresji często nie jest w stanie nawet wstać do toalety, ubrać się itp, a ty mi tu mówisz o poznawaniu ludzi i sporcie.

Przemiel3258

Postac, a niech Pan sobie wyobrazi, że osoba z zaburzeniami depresyjnymi ma problem z ogarnięciem podstawowych czynności jak jedzenie, dajmy na to, że taka osoba ma może lvl 2, a bieganie dla takiej osoby to lvl 100, czyli coś co w jej świadomości jest wręcz niemożliwe, dobry początek to jednak terapia, reszta powinna pójść stopniowo

laipant Odpowiedz

Autorze, musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chciałbyś to wszystko zmienić. Wydaje sie to niby oczywiste, ale czasami dochodzi się do takiej ściany, że nie dociera do nas, że za nią może być cokolwiek pozytywnego. Bo dawno lub nigdy nie było. Tylko życie pod górkę, przykre wspomnienia, wyrzuty o własną fobię, nieustanne poczucie życia w innym świecie. Znam to doskonale. Sama jestem w niemałym potrzasku, każdego dnia walczę a przez to również mam problem z nawiązywaniem znajomości. No bo o czym tu rozmawiać? O depresji? Ale mam jedną osobę, z którą znalazłam wspólny język - bo przechodzimy przez coś podobnego. Zobacz ile osób okazało ci empatię w komentarzach, obcy ludzie a mają dobre chęci. Niejedna z nich wyraziła chęć rozmowy. Skorzystaj z tego, potrzebujesz wsparcia i zrozumienia, że świat nie działa tak jak go widzisz - przez pryzmat swojej sytuacji. Warto się o tym przekonać. Z pozycji dołka nie zobaczysz nic pozytywnego, a tymbardziej w stresie i głodzie. Jeśli ktoś mówi, że sie nad sobą użalasz, nie przejmuj się. Znieczulica i brak wiedzy na temat chorób psychicznych jest wciąż powszechna, w końcu nikt tego nie uczy, często niestety własne doświadczenie. Pamiętaj, że nie jesteś sam i też masz szansę wyjść z tego. Tylko za często chcemy wszystko od razu, a tak się nie da. Mnie samej zajęło chwile by to zrozumieć. Do takich problemów podchodzi się stopniowo, dla mnie to oczywiste, że nie czujesz się na siłach pracować czy studiować. Proponuję ci na początek skorzystać z okazji i porozmawiać z drugim człowiekiem, ze mną czy z innym anonimowym i postarać się jeść, bo wyniszczony organizm nie będzie funkcjonował pomyślnie. Rozkojarzenie i apatia to oczywisty objaw niedożywienia, miałam zaburzenia odżywiania kilka lat i tak nie pociągniesz. To nie jest łatwe ale napewno łatwiej zacząć od małego kawałka niż patrzeć na całość i wątpić. Niechęć, brak wiary i czarnowidztwo to też objaw choroby, pamiętaj, a pod nią jest młody, silny człowiek.

nowysystemppoz Odpowiedz

Najgorsze jest to, że tobie się wydaje, że jest za późno. Niestety tak działa ten stan, w którym się znajdujesz. Tylko nic z tym nie robiąc naprawdę będzie źle. Skoro umierasz, to co się gorszego może stać? Już gorzej być nie może, to zrób eksperyment i daj sobie pomóc.

bezdomna Odpowiedz

Polecę takim banałem, ale nie jest przegranym ten, co przegra, a ten, który nawet nie staje do walki.
Nie ma czegoś takiego, jak "za późno ma rozpoczęcie leczenia". Znam ludzi, którzy byli jeszcze niżej niż ty, którzy dotknęli tak niewyobrażalnego dna, dna które nie ma dna. Byłam bezdomna, żyłam na ulicy i poznałam ludzi, którzy przeżyli na tym dnie 50 lat. Pół wieku bez ani jednej bliskiej osoby, bez wsparcia, bez pracy, pieniędzy, jedzenia, perspektyw. Te osoby nie umierały, one już wtedy były martwe. Ty jeszcze umierasz.
I wierz mi, że są osoby, które zaczęły się leczyć po 50 latach i przetrwały, zmartwychwstały, powróciły do świata żywych.
Ty jesteś jeszcze taki młody, możesz wszystko.

Na końcu wyznania pytasz co zrobić. Możesz wciąż żyć tak jak żyjesz i umrzeć wkrótce, albo poszukać pomocy i stanąć do walki o samego siebie. Nie ma innej opcji i dobrze o tym wiesz. Więc jeśli nie chcesz sobie pomóc, to nie pytaj obcych ludzi, co masz robić, bo jesteś jedyną osobą, która może i musi zrobić pierwszy krok.
Znajdziesz ludzi, którzy ci pomogą, wskażą drogę i przeprowadzą przez ciemność, oni już nawet wyciągają do ciebie ręce, są wszędzie wokół ciebie, a jedyne co ty musisz teraz zrobić, to wyciągnąć swoją dłoń w ich stronę. Powodzenia.

Zobacz więcej komentarzy (18)
Dodaj anonimowe wyznanie