#KRlVO

Moja żona nie pracuje - moja pensja wystarcza na nas oboje. Gdy wracam do domu, wiecznie słyszę narzekanie, od mojej drugiej połówki, jaka to nie jest zapracowana opieką nad dwójką dzieci, gotowaniem, sprzątaniem itd. Nieraz wracając do domu, musiałem sam sobie robić na szybko jakieś danie, bo na pytanie czy jest obiad, otrzymywałem dosyć nieprzyjemną wiązankę, z której wynikało jednoznacznie, że moja Weronika nie miała czasu na jego zrobienie. Nie narzekałem z tego powodu, może nieco się dziwiłem, że w domu jest tyle do roboty.

Rok temu dostałem w pracy obowiązkowy płatny dwutygodniowy urlop. Moja kobieta słysząc to, od razu postanowiła, że znajdzie sobie jakąś pracę i zostawi mi dom na głowie, żebym się przekonał jak to jest być nią. Jak powiedziała tak zrobiła, na szybko załatwiła sobie poprzez koleżankę pracę w sklepie odzieżowym i gdy przyszedł czas mojego urlopu zamieniliśmy się rolami.
Pewnie teraz wszystkie czytające 'internetowe mamy' czekają na końcówkę. Końcówkę, w której się okaże jak to sobie nie radzę, czekam na Weronikę aż tylko wróci z pracy, jak to nie mam czasu dla siebie i zaczyna mnie boleć od tego głowa, przez co muszę małżonce odmówić wieczornego seksu i ogólnie aż zacznę stękać i kwiczeć od nadmiaru obowiązków.
Otóż nie.

Po raz pierwszy moje dzieci były tak wcześnie w szkole, mimo że zawsze był z nimi problem i się spóźniały. O dziwo wystarczyło zabrać im telefony i powiedzieć, że dostaną je pod szkołą. Równo o 7:50 były przed salą, w plecaku zamiast drożdżówek miały kanapki zrobione przeze mnie. Tak, znalazłem na to czas. Prawdę mówiąc miałem go tyle, że zdążyłem rano odpowiedzieć na kilka maili. Po powrocie do domu, zrobieniu prania, ugotowaniu zupy z przepisu z internetu (naprawdę takie to ciężkie?), wyrzuceniu śmieci, umyciu naczyń i zrobieniu reszty obowiązków z listy, którą zrobiłem dzień wcześniej, nareszcie miałem czas na pogranie trochę w najnowszego wiedźmina. Mimo, że pracuję jako programista, nie mam czasu na gierki, czego nie bardzo rozumie moja Weronika.

Po powrocie dzieciaków ze szkoły, obiecałem im, że pogramy w planszówkę jak tylko odrobią lekcje. Tak też było, w czasie gdy spędzałem czas z dziećmi, wróciła moja małżonka. Ponarzekała, że pewnie cały dzień siedzę i się obijam, i poszła z koleżankami na miasto. Cóż...
Podobnie spędziłem następne dwa tygodnie wolnego. Dawno nie byłem tak zrelaksowany. Przeciwnie Weronika, dziesiątego dnia zrezygnowała z powodu 'okropnych warunków'. Oczywiście dowiedziałem się o tym po moim urlopie.

Puenta? Kobiety, skończcie marudzić, siedzenie w domu to naprawdę mało w porównaniu do pracy waszych facetów. A zapracowanie wynika z waszego braku organizacji.

Bonus: Przyjechała w odwiedziny teściowa i powiedziała do córki, że nareszcie dom nie wygląda jak burdel. Najlepsza pochwała jaką otrzymałem w życiu. :)
JebitnySkuterek Odpowiedz

Zależy od żony :)

zulugula

No wlasnie. Moje kolezanki zasuwają ma 3 etaty - praca, dom i jako nałożnica w nocy. W zamian mają mnostwo sprzątania i placą nawet kredyt za mieszkanie. Nie rozumiem wielu kobiet po co sie tak uwiązują bez sensu.

Niewygodna

Trzy etaty?? Dom? Nałożnica?? Jeżeli te koleżanki rzeczywiście tak o tym mówią - co jeszcze tam robią? A jeżeli interpretację dopisałeś sam... Nie poznałeś, co to miłość, rodzina...

Tsaaa

Każdy kto popiera tego żulgula to najzwyczajniej w świecie malkontent oraz typowa Grażyna :D

Gdzie się podziała miłość i partnerstwo? Naprawdę wszyscy muszą być Januszem i Grażyna na dorosłe lata i narzekać na życie z drugą połówka ale zostaną z nią, bo "tak wypada"?

Feniks06

Zulugula - to zmień koleżanki. Dom to nie praca a obowiązki dzielone przez dwoje ludzi po równo bądź nie równo w zależności od układu. Albo niech zmienia prace skoro muszą dorabiać po nocach jako nałożnice.

Lcf

Często też zależy od teściowej.

Mikser Odpowiedz

To, że Twoja żona ciągle narzeka i jak widać miernie sobie radzi z obowiązkami domowymi nie znaczy, że wszystkie takie są. Zgodzę oczywiście, że wielu mężczyzn ma w swojej pracy znacznie więcej obowiązków ale to nie prawda, że kobiety praktycznie nic nie robią i w dodatku są niezorganizowane

surowyziemniak

A mnie od zawsze denerwuje takie gadanie, że kobieta ma wiele pracy jako "gospodyni". Moja mama ma trójkę dzieci, a oprócz tego pracuje. Wszyscy jesteśmy w różnym wieku, więc do szkół/ przedszkola musi chodzić innych, a mimo to wszyscy jesteśmy bardzo zadbani i nikt nie czuje się w żaden sposób odrzucany. Do tego jeszcze zazwyczaj dzieci takich mam są rozpuszczone jak bicz żydowski... W życiu nikt nie siedział ze mną nad lekcjami, a obowiązki domowe to jest oczywistość i jakoś żyję 😊

FoxyLadie

Surowyziemniak, super zorganizowanie i poświęcenie, ale mówiąc z mojego przykładu - ja dopiero po latach zrozumiałam i zobaczyłam jak zmęczona była moja mama byciem superwoman.

Mikser

Surowyziemniak A zarzuciłbyś swojej mamie, że nic nie robi w domu? Opieka nad dziećmi plus praca zawodowa i obowiązki domowe to nie jest leżenie i roztaczanie zapachu. Wiadomo, że jest to normalne i mnie samą denerwuje jak niektóre paniusie w kółko jęczą jak to im źle. Moja mama całe życie pracowała, zajmowała się domem oraz dziećmi, z którymi nie miała łatwo bo oboje z bratem mamy problemy zdrowotne. Ponadto uważam, że zostaliśmy dobrze wychowani. Każdy potrzebuje czasem wytchnienia nawet jeśli nie jest to praca w kamieniołomach :)

surowyziemniak

Mikser, i ja właśnie o tym mówię 😉 moja mama w życiu nie narzekała, że jest ciężko, a panie, które czasami mają jedno zdrowe i prawie dorosłe dziecko siedzą i marudzą jak im źle, a w domu często nawet nic nie jest zrobione

Vstorm

A ja po ostatnich doświadczeniach, po rozmowach z kumplami, z tymi bliskimi jak i z tymi z pracy. Stwierdzam, że wszystkie jesteście takie same. I zdania nigdy nie zmienię. Nie po tym co sam przeszedłem, co mój bliski przyjaciel teraz przechodzi.

Odelo

@Vstorm, ha! wiedziałam. Wiedziałam to, że jakaś kobieta cie kiedyś skrzywdziła i tak zaczęła się ta "nienawiść". To nie jest sposób na pozbycie się bólu i złych wspomnień. Na prawdę. Szczera rozmowa z np. przyjacielem będzie o wiele lepsza.

Vstorm

Ale ja nie to, że nienawidzę kobiety. Bo kobiety to ja lubię. Wy to chyba myślicie, że ja kobietom to życzę po prostu wszystkiego najgorszego i złego, a tak wcale nie jest jest właśnie przeciwnie. Dziewczyny są fajne, ale na odległość, chodź i tutaj trzeba uważać.
@Gingerbread
Ja w nikim nie chce wzbudzić, żadnych emocji. Ja tylko wyrażam swoje zdanie poprzedzone doświadczeniami, nie tylko swoimi ale też doświadczeniami najbliższych. A to że tak pisze to po prostu są potwierdzenia, tego co pisałem wcześniej. Wiem, że nikogo nie interesuje moja nienawiść do kobiet w sensie związku. Dlatego tej historii nie będę pisał. Ale załóżmy, że przejawiam ten Twój zalążek inteligencji. To o czym byście ze mną chcieli tutaj rozmawiać? O niczym.
Ja powtarzam to po raz kolejny i będę to powtarzał. Przeszedłem przez kilka epizodów i wiem co mówię. Zdania nigdy nie zmienię.
@Odelo
Szczera rozmowa tylko potwierdziła moje słowa. A po za tym ja tam wolę zapobiegać, aby się ten ból nie pojawił i nowe złe wspomnienia.

Odelo

Tak, tak. Mój brat też tak mówił, że dziewczyny są ok ale na odległosć. Bardzo szybko mu przeszło. Poznasz kiedyś taką, która będzie miala "to coś" i zapomnisz o tamtej.

Vstorm

Wątpię w to.

Kreatywnainaczej

Na pewno nie wszystkie, nie można generalizować. Ale faktycznie, kiedy słyszę narzekania kobieta pracujących na stanowisku "mama", to ręce opadają. Czasem mają tyle wolnego czasu, że stoją pod szkołą i plotkują przez kilka godzin, nie wracając do domu, a gdy dziecko skończy lekcje, wracają razem. Gdzie czas na ugotowanie obiadu, posprzątanie w domu, czy choćby zrobienie zakupów? Ale IM ciężko...

Zobacz więcej odpowiedzi (18)
gitarzystka Odpowiedz

Zależy co rozumiemy przez "siedzenie w domu". Można robić minimum i mieć kupę wolnego czasu, a można mieć naprawdę zapiernicz na okrągło, jeśli np. dzieci są małe i wymagają dużo uwagi.
Wiele kobiet wykorzystuje fakt, że zajmują się domem i np. robią o wiele bardziej czasochłonne obiady niż inne panie domu, czy dodatkowo zajmują się jakimiś drobnymi pracami, np. szyją, czy dorabiają w inny sposób. Ciężko jest też porównać kobietę, która ma do ogarnięcia dwójkę bliźniaków w wieku 4 lat+ piętrowy domek i psa, z kobietą, która ma pod opieką jedynie małe mieszkanko i 15-letniego syna.

Reasumując - praca w domu to też praca, niektóre kobiety przykładają się bardziej i mają więcej obowiązków niż inne, nierzadko są to bardziej wymagające rzeczy, niż np. praca na kasie. To, że Twoja Żona się obija i narzeka, nie znaczy, że wszystkie "zawodowe" panie domu mają lekkie życie.

NeverLied

Rzecz w tym, że kolega z wyznania nigdzie nie napisał, że każda Pani domu się obija i nic nie robi, mówił tylko o swojej.

gitarzystka

"Kobiety, skończcie marudzić, siedzenie w domu to naprawdę mało w porównaniu do pracy waszych facetów. A zapracowanie wynika z waszego braku organizacji."
To jest przecież ewidentnie skierowane do wszystkich kobiet.

NeverLied

Ach, zapomniałem, że piszę z kobietą, to mogę sobie rozmawiać jak ze ścianą.

gitarzystka

Nie dość, że nie umiesz czytać ze zrozumieniem, to jeszcze bez powodu obrażasz innych. Życzę powodzenia w życiu. :)

partycjja

@NeverLied- widzę, że masz pewne pojęcie na temat rozmów ze ścianą. A u psychologa już z tym byłeś? :) Poza tym panie powyżej mają rację i co do autora to bardzo dziwi mnie fakt, że o tym jak wygląda praca w domu dowiedział się dopiero kilka(?) lat po tym, jak urodziły mu się dzieci :) Jakby mu żona zostawiła pracę w domu na rok, dwa to myślę, iż zmieniłby zdanie. Bycie kurą domową nie męczy tylko fizycznie ale też psychicznie, bo co to za frajda żyć w czterech ścianach i robić codziennie to samo, być na czyjejś łasce i jeszcze słyszeć, że nie ma się prawa do narzekania? I nie każdy facet ma tak strasznie w pracy, mój np może i się umęczy, ale swój zawód lubi i powiedział mi, że za żadne skarby nie chciałby zajmować się domem, z resztą tak, jak i ja więc na szczęście między nami jest porozumienie :)

NeverLied

Och, tylko się nie popłaczcie wszystkie razem wzięte. Wszystkie jesteście tak wykształcone, tak inteligentne, a wystarczą dwa komentarze, żebyście musiały coś napisać. Cóż za ograniczenie. Nic dziwnego, że jesteście tak małowartościowym pracownikiem na rynku pracy.

zjemcikota

Uuu, wyczuwam, że ktoś tu ma małego siurka! 😂

h0nesteyes

@zjemcikota po komentarzach tego osobnika wnioskuję, że nie posiada go wcale.

NeverLied

Nie macie, to wy rozumu, bo mózg ma każdy. Szkoda, że dobre jesteście tylko do posuwania.

zjemcikota

No przyznaj się jak długo się śmiała, jak ściągnąłeś spodnie. 😂

Zobacz więcej odpowiedzi (7)
LustrzaneOdbicie Odpowiedz

Super, że sobie poradziłeś. Ale prawda jest taka, że jeśli żona siedzi non stop w domu, przez kilka lat będąc tylko matką i kurą domową, to w pewnym momencie niestety coś może trafić. Sama jestem od kilku miesięcy na macierzyńskim, uwielbiam swojego syna, ale widzę jak to dobrze jest od czasu do czasu wyjść gdzieś sama - czy na basen, czy do kosmetyczki i się porządnie zrelaksować. Ale taka kobieta cieszyłaby się, że się w końcu wyrwała i chwilę popracowała. U Twojej tak nie jest, więc możliwe, że trafiłeś na taki zrzędliwy egzemplarz...

Eldingar

Mnie też w sumie ciekawi jak wyglądałoby podejście autora, gdyby zajmowanie się domem nie było taką epizodyczną odskocznią dla niego, tylko szarą codziennością.

Tilia2

Tak, jak jego żony.

kingace Odpowiedz

"Kobiety, skończcie marudzić, siedzenie w domu to naprawdę mało w porównaniu do pracy waszych facetów. " no juz tak nie przesadzaj i nie generalizuj niektore na prawde maja duzo do zdrobienia w domu i nikt tego nie docenia ;)

straznikoahu

Tak z ciekawości... To co można robić w domu jako obowiązek ? Chodzi mi o taką dość ogólną listę rzeczy. Mam 17 młodych jesieni za sobą i stwierdzam to samo co w historii. Wystarczy poświęcić przed całą robotą 20-30 minut na organizację rzeczy i czasu. Jak to się zrobi to typowe rzeczy tzn. odkurzenie, wytarcie kurzy, wstawienie pralki, powieszenie na suszarkę, pozmywanie, pójście na zakupy, zrobienie obiadu, pozmywanie po tym obiedzie, ogarnięcie lekcji z powodu choroby. I jaka godzina mnie zastaje najczęściej po tym ? 11, a jak mi się na prawdę nie chcę to 13. Przez dwa tygodnie choroby jakoś nie odczułem, żeby mnie to denerwowało, ani męczyło...

Halusia

Co jeszcze trzeba robić?
Myć okna, myć kafelki, pozszywać rozerwane kapy na łóżka, wyprać koce (a w pralce tylko jeden się mieści), zmieniać pościel, myć łazienkę (praktycznie codziennie), podlewać kwiaty, myć lodówkę, myć szafy, sprzątać w szafkach, prać tapicerki, trzepać dywany... I dużo, dużo więcej.
Na krótką metę da się żyć na minimum odkurzanie-pranie-gotowanie. Po pół roku wszystko zaczyna się kleić do rąk. Sama nie wierzyłam, że jest tyle drobnostek do ogarnięcia!
Lepiej było mieszkać z rodzicami. Albo w akademiku. Dom tu ZUO!

laoche

Halusia czy myjesz okna co tydzień? Zmiana pościeli, trzepanie dywanów, sprzątanie w szafkach. To też nie są rzeczy które robi się często. Raz na jakiś czas. Organizujesz sobie co kiedy robisz aby nie wszystko na jeden dzień bo wtedy faktycznie dnia mało.

Odelo

Wycieranie kurzu, mycie podłóg to nie jest coś co robi się raz na pół roku. To trzeba robić co tydzień. Pościel zmienić co 2 tygodnie też by wypadało. Po za tym gdzie dzieci? Rano trzeba je obudzić, zrobić śniadanie, kanapki do szkoły, potem jeszcze je do niej zaprowadzić. Po powrocie masz wieeelki stos prania, prasowania, składania. Jak już skończysz to biegniesz po dzieci, pomagasz odrobić lekcje, dajesz im obiad, bawisz się z nimi. W międzyczasie odpowiadasz na trylion pytań "dlaczego? czemu? po co tak robisz? a czemu tak nie?". Potem musisz jeszcze przypilnować żeby się umyli. Najpierw żadnw nie chce wejść a potem wyjść. Jak już idą spać to ty padasz ze zmęczenia. Przeraża mnie to, że masz 17 lat i że większość chłopców w tym wieku tak myśli.

remrem

Odelo: "Po za tym gdzie dzieci? Rano trzeba je obudzić, zrobić śniadanie, kanapki do szkoły, potem jeszcze je do niej zaprowadzić. " Może by tak nauczyć trochę dzieci samodzielności? Potem się dziwić, że sobie nie radzą ludzie w życiu.
Halusia:"Myć okna, myć kafelki, pozszywać rozerwane kapy na łóżka, wyprać koce " Taaaak często to trzeba robić.. :D
"myć łazienkę (praktycznie codziennie)" No mnie ciekawi co tam tyle do sprzątania masz? "podlewać kwiaty" - pól minuty roboty :)
"myć lodówkę, myć szafy, sprzątać w szafkach, prać tapicerki, " - raz na pół roku wystarczy :)

Niezmieniona

Każdy ma tu inne zdanie ;) Poza tym ktoś sprząta raz na pół roku a inni codziennie.

Odelo

Szczególnie takie np 6 latki da się nauczyć samodzielnego wstawania. Przecież z 12 to nikt lekcji nie odrabia. Ja swoje koce piorę co 2 tygodnie. Myć lodówkę raz na pół roku? Czy ty zdajesz sobie sprawe z tego jaki by z niej wydobywał się zapaszek? Mycie szaf raz na pół roku? Trzymanie ubrań w kurzu, sama przyjemność. Co myć codziennie w lazience? Sedes chyba że uwielbiasz sedesowe " aromaty", zlew, który stale się brudzi, wanne/kabine prysznicową. Chyba nikt nie lubi się myć w brudnej łazience. Nie wyobrażam sobie sprzątać tak rzadko jak ty o tym mówisz.

ToTylkoJa90

remrem Jesteś brudasem, albo ktoś robi to za Ciebie. Mycie lodówki co pół roku? Aż mi się słabo zrobiło.
Sama nie mam kwiatów, ale czasem ich pielęgnacja zajmuje mnóstwo czasu, zwłaszcza gdy ma się ich sporo.
Nie wspominam o sprzątaniu w szafkach raz na pół roku, bo to mnie rozwaliło.

Pewnie masz z porządkami domowymi taki związek, jaki ja mam z baletem.

Kreatywnainaczej

@straznikoahu popieram! Ja mam 20 lat i również nie widzę problemu w tym, żeby zorganizować sobie czas. Porządki, które robi się na co dzień to jakieś pół godziny czasu, porządki "generalne", które robi się raz na jakiś czas to sprawa do zorganizowania. Śmieszy mnie na przykład gadanie mojej koleżanki, która twierdzi, że jej schodzi nad porządkami przed Świętami trzy dni. Co można robić przez trzy dni?! Jeden dzień i to nie cały wystarczy mi na sprzątanie u siebie i u babci!
A dzieci? Powiem tak - dzieci się wychowuje tak, żeby wiedziały, że mama czy tata nie mają czasu być z nimi 24 na dobę.

Odelo

Porządki a porządki. Dla jednego to odkurzenie, umycie podłóg, poukładaniw byle jak w szafkach i koniec. A ktoś inny robi prawdziwe porządki: mycie okien, odsuwanie mebli, układanie w szafkach i od razu wyrzucanie zbędnych rzeczy. U mnie świąteczne porządki też trwają 3 dni więc nie dziwi mnie co można przez tyle czasu sprzątać.

Zobacz więcej odpowiedzi (5)
czesciczolem Odpowiedz

Zgadzam się, ale to działa tylko, kiedy dzieci są na tyle duże, że chodzą do szkoły /przedszkola. Z małym dzieckiem na rękach nie jest tak łatwo wszystko pogodzić, trzeba mieć je ciągle na oku i jedyna przerwa jest, kiedy pojdzie spać na godzinę. A po kilku godzinach na nogach wtedy najchętniej by się poszlo spać.
Ale tak jak mówiłam, inna sprawa, gdy dzieciaki są duże :)

laoche

I z małym dzieckiem też się da, chociaż obiad ugotować.

czesciczolem

Ja nie mówię, że sie nie da. Tylko po prostu to dużo trudniejsze, jak dziecko ciągle jest wszystkim zainteresowane i wszystkiego by dotknęło albo wsadziło do buzi :p

laoche

Oczywiście, że jest trudniej. Ale jak od początku dobrze się zorganizuje pracę nie jest tak źle. A przy raczkującym dziecku to porządek być musi. Bo jak sama piszesz wszystko pcha do buzi. Nie wszystko da się rzecz jasna tak szybko ogarnąć, dobrze jak facet w wolnej chwili pomoże. Zresztą czy dziecko małe czy duże w obowiązkach domowych wypada żonie pomagać.

Anderson92

Małe dziecko to faktycznie jest wyzwanie. Opieka nad małym dzieckiem i jednocześnie ogarnianie domu to zajęcie na full etat i ważne jest, aby matka na którą zwykle (w 99% przypadków) to spada miała również od tego odskocznię, kilka razy w tygodniu chociaż na godzinę czy dwie, aby móc przynajmniej psychicznie odpocząć. Natomiast jednocześnie wydaje mi się, że osobie która opiekuje się full-time dzieckiem jest o tyle łatwiej, że może dopasować swoje godziny funkcjonowania do godzin dziecka. Znacznie gorzej jest, jeśli to ojciec który pracuje zawodowo, wstaje do dziecka w nocy, próbuje się jakoś wpasować w jego drzemki a jednocześnie próbuje funkcjować według kalendarza zawodowego - rano musi być wyspany i umysłowo trzeźwy, aby być produktywnym w pracy. Takie są wyzwania rodzicielskie.

Anderson92

@laoche "w obowiązkach domowych wypada żonie pomagać" nawet myślenie w takich kategoriach jest szkodliwe. W dobrze funkcjonującym związku nie ma miejsca na uznaniowość "wypada". Jest proporcjonalny podział obowiązków. Oboje pracują zawodowo - oboje równomiernie uczestniczą w obowiązkach domowych elastycznie wymianiając się tym co jest do zrobienia w danym momencie. Nie ma miejsca na "trochę Ci pomogę", "odkurzę, bo to wolę, ale naczyń nie tykam bo to twoja działka". Żona nie pracuje? Ok, bierze na siebie więcej obowiązków domowych tak żeby zrównoważyć proporcję do pracy zawodowej, ale męża to nie wyłącza całkiem z obowiązków domowych. No chyba, że on tak dużo i ciężko pracuje i tak się razem dogadają. Najważniejsze jest, żeby oboje czuli się z tym dobrze.

BellaIza Odpowiedz

Ale rozumiem, że porozmawiałeś o tym ze swoją kobietą?
Bo wylewanie takich chorych żali raczej źle świadczy tutaj również o Tobie, nie tylko o Twojej żonie ;)

Aleks96 Odpowiedz

Fajne wyzwanie, twoja kobieta to leń, ale prawda jest taka że większość facetów nie docenia swoich kobiet i ich pracy

metr58 Odpowiedz

Myślę, że Twojej żonie mogło już się znudzić takie siedzenie w domu i przez to narzeka i nic jej się nie chce. I wydaje mi się, że trochę wyolbrzymia z tym brakiem czasu. Dodam że sama pracuje od pół roku i czuje się o wiele lepiej gdy mam swoje pieniądze i narzeczony nie musi mnie utrzymywać :) Twojej żonie może brakować jakiejś odmiany. Świeżego powiewu jak kolwiek by to nie brzmiało

SweetChildOMine

poszła do pracy i nie wytrzymała 2 tygodni. Może i miała ciężkie warunki, a może po prostu jej sie nie chciało.

Kotkot Odpowiedz

Z jednej strony autor ma rację. Dobra organizacja i prace domowe nie są takie meczace. Ale tez jak się robi ciagle to samo to po jakims czasie naprawdę sie nic juz nie chce

AnonimowyNick

Jak najbardziej, po pewnym czasie staje się to żmudne, ale tak jest ze wszystkim. Nie ważne czy pracujesz w domu, czy w banku, czy w kopni.

Zobacz więcej komentarzy (90)
Dodaj anonimowe wyznanie