#KLWjE
Z tego powodu zafundowano każdej klasie dodatkową godzinę z wychowawcą, na której miał przyjść szkolny pedagog. I przyszedł. Ale nie, nie usłyszeliśmy o tym, że jak mamy problem, to powinniśmy się zgłosić do niego itd.
Usłyszeliśmy, że zabijać to my się możemy, ale po szkole.
jak u mojego syna w szkole ktoś się zabił w łazience, to teraz łazienki zamykane sa na czas lekcji, otwarte tylko na przerwie. Jak ktoś nagle potrzebuje, to ma problem
Szkolny pedagog to żaden pedagog.
Nie rozumien w ogóle istoty pedagoga... Psycholog ok, ale pedagog?
Pedagog często jest zmuszany do pracy jako psycholog... Pedagog jest od kontaktu z trudnymi uczniami, od wstępnego diagnozowania, realizowania rozmów o zdrowym żywieniu czy od wzywania rodziców rodzin patologicznych żeby przeprowadzić rewaloryzację systemu uczenia się nienadarzajacego za reszta. Do tego dochodzą uczniowie ze wszystkimi "dys..."
W wielu szkołach nie ma rozgraniczenia pomiędzy pedagogiem a psychologiem :(
I to właśnie jest złe...
wrozkozebuszko, tak właśnie być nie powinno. Szkolnictwie pedagodzy mają w moim odczuciu mniejsze kompetencje do zajmowania się jakimikolwiek uczniami niż woźne. To spore uogólnienie ;). Z psychologami w szkole też jest różnie, bo często ci sensownie wolą pracować gdzie indziej i za lepsze pieniądze. Stąd taki problem ze znalezieniem psychologa mają szkoły.
W mojej szkole była zarówno pani psycholog jak i pedagog. Kiedyś miałam jakiś problem, a że szkoła taka mała, iż nawet niektóre lekcje odbywały się w bibliotece, to nie było mowy o gabinecie pedagoga i psychologa, więc aby odnaleźć panią psycholog poszłam do sekretariatu, żeby zapytać, gdzie mogłabym szukać i czy w ogóle jest w szkole. Sekretarka mnie bardzo namawiała, żebym poszła do pani pedagog, że ona lepiej pomoże, bo pani psycholog jest nowa i nie zna jeszcze uczniów, a w ogóle to jej nie ma. Idź do pani pedagog!
No to poszłam. To był ogromny błąd. Panie w sekretariacie tak mnie namawiały na pójście do pani pedagog, bo ta wszystko później wszystkim mówiła. Nie znała słowa dyskrecja, w odróżnieniu od pani psycholog, która nikomu nie zdradziła, że mam myśli samobójcze, kiedy ją o to poprosiłam. Która autentycznie angażowała się w to, aby mi pomóc. I poinformowała moją mamę o moich problemach po pół roku, kiedy zmartwił ją mój wynik samoopisowej skali Becka. A pani pedagog? Kiedy poszłam do niej odesłana przez sekretarki, wiedziałam, że mi nie pomoże, więc opowiedziałam jej o czymś błahym, że chłopaki mnie wyzywają i podkładają nogi. Oczywiście usłyszałam, że to moja wina, bo swoimi dobrymi ocenami wzbudzam w nich zazdrość!
Przepraszam bardzo, ale moja mama jest pedagogiem szkolnym i wykonuje swoją pracę z prawdziwą pasją, potrafi pomóc. Potwierdzeniem tego może być wiele dzieci z tej szkoły z zaburzeniami np. psychicznymi bądź niepełnosprawnych, które poczuly się w szkole lepiej dzięki mamie, a także osoby które z małym problemem mogą do niej przyjść i poprosic i radę
Nie każdy pedagog jest tak nieczuły. Jestem w ostatniej klasie technikum i mam pedagoga za wychowawczynię. Traktuje nas jak własne dzieci. Szkoda tylko, że jest nadopiekuńczą matką (może to dlatego, że to jej pierwsze wychowawstwo). Jesteś niewyspany w szkole? "Oj ty mój skarbie, ja Ci zaraz zrobię herbatkę i dam czekoladę na pobudzenie". Chłopaki pokłócą się między sobą lub pobiją "na żarty"? "Dzieci, tak nie wolno! Chodźcie do mojego gabinetu wszystko wyjaśnić" po czym godzinę wyjaśniają mimo tego, że trwają ważne lekcje. Wszyscy dostali pały z polskiego? "Ja już sobie z Dorotką pogadam! Jak może takie trudne sprawdziany moim dzieciom układać!". Wyglądasz na smutnego? "Co się skarbie dzieje? Choć, pogadamy u mnie" przy czym jeszcze po pogadance każe pilnować tej osoby klasie i sama bardziej się nią interesuje. Wycieczka do strzelnicy? "Zapomnijcie! Jeszcze wam coś się stanie!". Jesteś ubrany na czarno? "Kochanie, ci się dzieje? Pamiętaj wszyscy Ciebie kochamy" co z tego, że to tylko randomowe ciuchy założone na szybko rano. Boli ciebie brzuchu bo masz okres? "To na pewno coś poważnego! Musimy jechać na SOR!". Pijesz cole? "Ty wiesz jakie to niezdrowe?!". Pijesz wode? "A czy ona ma na pewno odpowiednią ilość minerałów?". Babka z niej fajna, ale na dłuższą metę nie do wytwarzania.
Chciałabym mieć taką wychowawczynię, druga mama <3 Minus jest taki, że nikt jej pewnie nie traktował na poważnie i miała z innymi nauczycielami, taką Dorotką na przykład, na pieńku za wtrącanie się, natomiast ona traktowała Was poważnie, mogliście na nią liczyć w przypadku problemu, zwierzyć jej się. Sama nie wiem, co o tym sądzić: z jednej strony nauczyciel nie powinien się za bardzo spoufalać z uczniami, bo mogą mu wejść na głowę, a z drugiej strony fajnie spotkać kogoś takiego.
Moja koleżanka kiedyś dala w twarz chłopakowi która ja nekal w szkole i pani pedagog powiedziała ze jak się nie dogadaja to ona wyleci ze szkoly
Ja wylecialam ze szkoły za wykrecenie nadgarstka dziewczynie która chwilę wcześniej zrobiła mi zdjęcie kiedy przebieralam się po WFie... Niczego nie żałuję
Ale zabijanie się w szkole rzeczywiście jest jakieś zjebane. Nigdy bym tak nie zrobiła, wolę się zabić w miłym miejscu, chyba że dziewczyna miała nadzieję, że ktoś ją znajdzie przed śmiercią i pomoże. Dziewczyny często nie umieją poprosić normalnie o pomoc więc robią ,,fałszywe'' samobójstwa etc.
Nie tylko dziewczyny, chociaż jest powrzechnie przyjęte, że kobiety mają słabszą psychikę, ale zdarzają się przypadki kiedy także mężczyźni nie umieją poprosić o pomoc i robią takie rzeczy jak "fałszywe samobójstwa"
Statystycznie mężczczyźni o wiele, wiele częściej popełniają samobójstwa, ale też kobiety daleko więcej podejmują próby. Z mężczynami jest jeszcze większy problem, jeśli chodzi o pomoc i przeważnie próbują się zabić kiedy już są przekonani, że nie ma dla nich nadziei.
Kiedy czytam takie rzeczy to cieszę się że ja w swoim technikum miałem dobrą panią pedagog, która faktycznie lubiła uczniów i chciała im pomagać. Smuci mnie kiedy osoby na takich stanowiskach olewają kompletnie to co powinny robić
Pedagog z mojej szkoły jest świetna I zupełnie jak psycholog. Widać, że naprawdę ma powołanie
Szkolny pedagog to w sumie taki nauczyciel co nie musi uczyć.