#Eq8FE
Chodzi do tych, gdzie szef jest Pisowcem tak samo jak on. Wyrwał mi z ręki tabletkę antykoncepcyjną dla kotki bo to wola boska aby rodziła małe. Nie zdążyłem z 2 tabletką i kotka urodziła 6 małych. Co tydzień na tacę rzuca co najmniej 100 zł, przez co skurczyło się moje kieszonkowe. Wyciągnął pieniądze z banku, który należał do kogoś z PO oszczędności, przez co stracił roczny zysk.
Na Facebooku jest adminem na grupie popierającej PIS.Nie mogę już z nim dłużej wytrzymać, jego życie to partia nie potrafi rozmawiać o niczym innym jak o polityce i jak wcześniej kradli a teraz to 500+ to wszystkim dobrze.
Chcę się wyprowadzić jak najszybciej i gdy się nie opanuje to zerwać kontakt bo nie jest to zdrowe zachowanie. Za rok kończę 18 lat i oznajmił mi, że wejdzie ze mną głosować aby szatan nie zwiódł mnie, bym nie zagłosował na złą partię. Oto kilka przykładów z życia mojego ojca i mojej męczarni z nim. Niech to minie...
Twój ojciec to fanatyk, fanatycy zawsze są źli. Szkoda tylko, że nie potrafią zrozumieć, iż tak naprawdę działają na szkodę tego, co tak gorliwie popierają.
"Mój ojciec to fanatyk PISu..."
"Cały dom zawalony ulotkami przeciwko aborcji i wnioskami 500+..."
To jest klasyk.
"opozycja je gónwo"
"6 godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na transmisję z urodzin Ojca Rydzyka, jak w jakimś jebanym Guantanamo."
Co do kotki - tabletki są szkodliwe. Mogą doprowadzić do tragicznych skutków. Dla zdrowia koty (i kotki) się kastruje.
Zaraz... a to nie koty się kastruje, a kotki sterylizuje? Oświećcie mnie
OPeruit: http://weterynarz-radzi.pl/kastracja-czy-sterylizacja :)
TL;DR:
Zarówno w kastracji jak i sterylizacji chodzi o to samo - zapobieganiu rozmnażania.
W przypadku kastracji usuwa się narządy rodne - jajniki, jądra, czasem też macicę.
Sterylizacja to nie koniecznie usuwanie narządów - można np. podwiązać jajowody.
Kastracja jest bardziej inwazyjna ale docelowo przynosi więcej zalet - chroni przed chorobami związanymi z układem rozrodczym, pozbawia popędu płciowego i zachowań z nim związanych (koty np. nie sikają po kątach żeby zaznaczyć teren/przyciągnąć samce)
Lekkie opóźnienie, mam nadzieję, że przeczytasz. :)
Takie przekonanie to mit. Sterylizacja to podwiązanie/przecięcie jajowodów/nasieniowodów. Poza ubezpłodnieniem nie przynosi żadnych korzyści. Kastracja zaś to usunięcie gonad z przydatkami. Kastracja nie tylko ubezpładnia, ale również jest formą profilaktyki zdrowotnej - w związku z tym, że hormony nie robią co chcą tylko są rozregulowane zwierzęta nie będą mieć chorób hormonozależnych - ropomacicze, rak listwy mlecznwj, rak prostaty itd. Obie płcie można i sterylizować i kastrować. Generalnie mało kto wykonuje już sterylizację bo to przestarzały zabieg. Często weterynarze nie uświadamiają nas, że zabieg na kotce to też kastracja - po co się męczyć i edukować ludzi.
To nie minie, mam taki przypadek w rodzinie, na szczęście dalszej. Tyle, że on jest taki od poprzedniego razu, gdy PiS był u władzy, 8 lat przeżywał porażkę partii. Ja nawet nie wchodzę w dyskusję, nauczyłam się, że jak coś mówi to po prostu to ignoruję. Facet potrafił czteroletniemu dziecku powiedzieć, że jest podróbką człowieka i że rodzice sztucznych dzieci nie kochają (chłopczyk przyszedł na świat dzięki in vitro i facet się niestety o tym dowiedział), córce mówił, że po co studia, za mąż i dzieci rodzić, bo jak pojedzie do dużego miasta na studia to lesbijką zostanie (nie została, ale obecnie ojciec z nią nie rozmawia, bo nie dosyć, że brała tylko ślub cywilny, a to wg niego nieważne, to jeszcze nie ochrzciła dziecka). Powrót do władzy był bolesny, bo żona nie wytrzymała i go zostawiła jeszcze przed zaprzysiężeniem rządu, dzięki temu nie musimy już znosić jego towarzystwa na imprezach rodzinnych.
Pierwsze słyszę o tabletkach antykoncepcyjnych dla kotów O.O mógłbyś przybliżyć temat? Żaden weterynarz mi nigdy o nich nie wspomniał, a mamy problem z kotami na wsi
Lepiej je wykastruj.
Dokładnie, tylko operacja pozwala wyeliminować ryzyko poważnych i potencjalnie śmiertelnych chorób takich jak ropomacicze.
Problem w tym że kotów na wsi jest ze 25 (około). Podchodzą tylko do jednej osoby (starsza pani, lat z 85, prawie głucha), która twierdzi że sterylizacja to krzywda. Zwracalismy się już z prośbą do różnych organizacji, wszystkie najpierw mówią ok, ale rozstawiają tylko klatki do których koty nie wchodzą. Więc jak przeczytałem tutaj o tabletkach, to pomysłam że możnaby w jedzeniu im to spróbować podać.
Dobra, znalazłam jakiś artykuł, już wiem czemu żaden weterynarz o tym nie wspomniał :( a już myślałam że znalazłam sposób...
DeathFairy, kosz zabiegu pokryje gmina, pod warunkiem że my je zlapiemy. Poczytałam o tabletkach i niestety nie wchodzą w grę, bo (z tego co przeczytałam) trzeba je podawać co tydzień, a gmina raczej nie będzie ich finansować. Nawet klatki z pysznym jedzeniem na nie nie działają, mimo że przez 3 dni nie były karmione przez nikogo z naszej wsi - starsza pani była w szpitalu a inni przestrzegali zakazu (nie wiem jak w sąsiednich wsiach , pozatym jest dużo myszy i innych "przekąsek"). Ehhh jestem już zrezygnowana
Niestety w najbliższym czasie "starsza pani" na dłużej nie wyjedzie :(
Owszem, jest antykoncepcja hormonalna dla kotek, nie tylko tabletki ale również zastrzyki, które działają dłużej. Niestety takie działania strasznie mogą odbić się na zdrowiu.
SmutnyZenskiKot, ale żeby dać kotu zastrzyk muszę (lub raczej weterynarz musi) do niego podejść, a gdyby to było możliwe to już dawno byłyby wykastrowane. Gdyby tabletki dawało się np raz na pół roku to mógłbym je podrzucić do jedzenia, dlatego tak się ucieszyłam gdy o nich przeczytałam.
Pozatym tu już nie chodzi o zdrowie kotek tylko o ponad 50 kociąt z których przeżyję może 5, tylko po to by za rok urodziło się już 70 :(
Nie wierzę, takie PiSowskie wyznanie, a Kaczora z pisu (nie spamiętałem nicku tego trolla, a wyznania, które komentował, też jakoś znaleźć nie mogę, przepraszam) ni ma
już mu sie znudziło
Mam to samo z ojcem. Dzisiaj złożyłem mu życzenia i wesołych świąt z okazji zamachu na tupolewa i przedstawiłem mu mojego chłopaka, zawodowego żołnierza ;)
Wtedy twój rodziciel wstał z zamiarem uderzenia twojego lubego. Jednak ten uniknął ciosu i powalił go na ziemie. Po wszystkim wyszeptał mu do ucha słowa: "Miłość to największa broń, jaką mam. Z nią nie wygrasz". Całe osiedle wstało i zaczęło p o w o l i klaskać.
witam w 'shit that never happened land'
Ale ja zawsze pisze w rodzaju męskim ;-;
On wstał stary wstał i mówi co ty k***a gnoju i łape do mnie wystawia chciał mi liścia wyj***c a ja go na p**de fast attack bomba w oko k***a na brzuch oddechu nie mógł złapać sweter miał na sobie na łeb mu sweter założyłem bomby od dołu mu wale na nos wujaszek nas rozdziela ja mialem ta koszule co na dziwkach byłem z guzikami i tak mnie szarpał że mi wszystkie guziki z koszuli wypadły. Ale najebałem go!
Synek, wyprowadzisz się szybciej niż myślisz. Do domu dziecka Cie jeszcze przygarną.
Ciekawa jestem jakby skończyła się jego rozmowa z moją matką, która jest zagorzałym antypisowcem i nie da się z nią normalnie porozmawiać, zawsze ma cos do czego sie można przyczepić... też już mi się nie chce nawet z nią rozmawiać...
Mnie ojciec, zawziety pisowiec po kilku glebszych zwyzywal, ze jestem za lewakami, bo krytykuje pis.
Tylko jak nacjonalista, zwolennik wolnego rynku endeckiej przedwojennej szkoly (haydel, rybarski, taylor) ma byc lewakiem, to ja sie do dzisiaj zastanawiam.