#KIzme
Pierwsze spotkanie - facet 30 lat starszy niż na zdjęciu na portalu, kiedy wstał od stolika i zamachał do mnie, dopiero się domyśliłam, że to mój wybranek. Odwróciłam się na pięcie i wyszłam, bo o czym tu gadać...
Drugie spotkanie - kawa, rozmowa nawet się kleiła, pan mnie zapewniał, że przeszłość pozostawił za sobą i ruszył do przodu ze swoim życiem. Idziemy na lunch i pomiędzy złożeniem zamówienia a jego realizacją facet zaczyna mi płakać, bo był żonaty 20 lat, sam jest od 4 miesięcy i tęskni za dziećmi. I te łzy wpadające do talerza ze spaghetti i wzrok kelnerki pt. "co ja zrobiłam temu biedakowi"...
Numer trzy - kaleka, który przedstawiał się, że jest czynnym sportowcem, nie, nie był ani czynny, ani sportowcem.
Numer 4 - koleś obrzucał wyzwiskami swoją byłą żonę, wyszłam po kilku minutach, musiałam zgłosić jego numer na policję, bo wysyłał mi SMS-y z pogróżkami.
Numer 5 - byłam jego trzecią randką w życiu, oboje jesteśmy po czterdziestce...
Numer 6 - nie mógł zrozumieć, dlaczego nie chcę przedstawić mu swojej 18-letniej córki tego samego dnia, kiedy go poznałam...
Mój ostatni wyczyn pobił wszystkie - po 6 miesiącach znajomości zamieszkaliśmy razem, myślałam, że w końcu ułożyłam sobie życie i będzie pięknie, po kolejnych 5 miesiącach mój wybranek został zatrzymany za posiadanie i handel, wyrok - 7 lat.
Co jest ze mną nie tak? Gdzie ta cholerna czerwona lampka, ja się pytam???
Ta czerwona lampka chyba nigdy u ciebie nie działała. Psycholog czasem pomaga ją włączyć ;)
A co jest nie tak z nr 5?
Bylismy na zupelnie roznym levelu, jak randka z nastolatkiem...
Nawet jeżeli nie był w stałym związku to może szukał tej jedynej lub był w stałym związku przez dłuższy czas z jedną z randek, lub zwalczył depresje czy coś... bo jednak z depresją dziewczyny nie znajdzie ;)
Ale jeśli gość był infantylny i nie potrafiła się z nim dogadać, bo jednak po 17 latach w związku oczekuje się czegoś innego niż totalnie niedoświadczona osoba... To chyba mogła go odrzucić, nie?
jak to co, jeśli ktoś po 40 był na 3 randce w zyciu, to nie bez powodu
Z 40 letnim prawiczkiem mogłoby być fajnie.
Drzazgę w jego oku widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz.
Zostanę zminusowana, ale co tam...
ETOLAN, w tym momencie Cię kocham za to, że pannie idealnej i wszechwiedzącej bazience potrafisz merytorycznie wygarnąć.
Czasem pie***sz 3 po 3, ale czasem Twoje wypowiedzi to złoto!
Też bym ją poparł tym razem, ale obiecałem traktować ją jak powietrze więc nawet minusów jej nie daję jak pierdzieli :)
Nie wiedziałem że kiedyś to powiem, ale kocham cię za ten komentarz etanolan xD
Ja też mam na koncie mnóstwo żenujących historii związanych z randkami z tindera. Nie żałuję żadnej, bo w końcu udało mi się tam poznać mojego obecnego partnera. Cierpliwości :)
no akurat tindera bym autorce nie polecala przy tym levelu naiwności.. toz tam 90% ludzi chce seks-spotkan... autorka moglaby zostać omotana słodkimi slowkami, a typ by zaliczyl i nastepna
To spotykasz się z facetem który ma jedno zdjęcie? Poproś o więcej w różnych normalnych pozach. Ogólnie jestem ciekawa ile wasza internetowa znajomość trwa. Jedno pisanie i już randka? Da się po pisaniu człowieka poznać serio. Wystarczą pewne tematy i idzie :D. Najlepiej o głupotę wkurzyć. Telefonu też nie radzę podawać. Teraz w dobie internetów wystarczy apka konkretnej platformy. Noo i poczytać jak wygląda człowiek który kłamie. Wiem, że łatwiej napisać niż praktyka ale działa ;)
Zdjec jest mnostwo ale to kompletnie o niczym nie swiadczy... Podczas pisania nigdy nie udalo mi sie z nikim poklocic, moze jest to jakis sposob :)
A co jest nie tak z nr5 bo nie rozumiem? Tacy ludzie są już straceni? Ja powoli dobijam do 30 a nie byłam na żadnej randce więc jak dla mnie jego 3 randki to wynik całkiem dobry w porównaniu z moim:')
No jesteś po prostu przegrywem, i jeżeli w którymkolwiek momencie o tym powiesz kobiecie lub w inny sposób to zauważy, to jesteś na straconej pozycji i możesz zostać najwyżej tym cudownym przyjacielem który zawsze pomoże.
Wiem że jestem przegrywem. Porzuciłam już wszelką nadzieję. Przyjaciółką nie zostanę bo faceci nie przyjaźnią się z tymi brzydkimi, tylko z ładnymi licząc, że może kiedyś coś więcej będzie?
Podczas rozmowy okazalo sie, ze on jest w fazie rozrywkowej. Nigdy nie byl w powaznym zwiazku, jego zycie to pub w ciagu tygodnia i night club w weekend... A tu ja z moim kocyczkiem, kominkiem i od czasu do czasu lampka wina....zupelnie inny level..
Koles byl kompletnie niedojrzaly emocjonalnie, stad te jego 3 randki podejrzewam. Non stop hihihi, jak dziecko no i okazalo sie, ze ja to kominek, kocyk i lampka wina a on jest na etapie night clubow..
Numer trzy - kaleka. Ale w jakim sensie kaleka? Bo z tych kilku marnych słów można wyciągnąć wiele interpretacji.
no jeżeli zorientowala się przy samym patrzeniu to pewnie wozek/kule
już nawet nie chodzi o to, ze odrzucamy kaleke, ale ja tez nie chciałabym być z facetem, który od początku mnie oklamuje
podobnie jak ten wysylajacy fotki sprzed 30 lat, sama miałam taka sytuacje...
Może samo to, że powiedział jej, że jest sportowcem, a tak nie było. Okłamał ją na samym początku.
@SammyWinchester ale można być kaleką-sportowcem więc może wcale jej nie okłamał? Tylko ona go skreśliła, bo myślała, że kłamie.
Pewnie zobaczyła wózek i od razu wyszła bo kaleka. Lepiej być kaleka na wózku niż kaleką umysłową
Paraliz lewej nogi i polowy twarzy. Wedlug jego opowiesci mial kontuzje na boisku. Probowal mnie pocalowac na koniec naszej randki i zrobil sie bardzo agresywny kiedy odmowilam. Kaleka emocjonalny, pomijajac paraliz.
Spokojnie ja mam podobnie. Też jest sporo kobiet które nie wiedzą czego chcą lub mają z czymś problem. A jestem po rozwodzie od 6 lat i też wychowuję syna sam.
Jarek z Łodzi?
A kim jest Jarek z Łodzi?
Ale ja dokladnie wiem czego chce i wcale sie z tym nie kryje...
Matrix 45 to plus dla ciebie
kochana, tez mam patomagnes ;)
nie przejmuj się, na tych portalach jest tak, ze musisz przerobić 2 tony gnoju a i tak nie wiesz, czy znajdziesz perle. potraktuj to nie jak szukanie faceta a jak mile spędzenie czasu na kawie czy cos, rozmawiaj z nimi, chodz na randki... być może kilka/nascie zrytych sytuacji jeszcze ci się trafi, ale przez doświadczenie uzyskasz skilla wyłapywania sygnalow ostrzegawczych i z czasem będziesz lepiej odsiewać kandydatow
poczytaj bloga Galantej Lali czesc o randkowaniu, tez się dziewczyna naszukala, a znalazła :)
Bazienka, Ja Ci naprawdę życzę żeby Ci się ułożyło ale będzie Ci ciężko i chyba sama wiesz dlaczego. Ale prawdziwa miłość pokona wszytko, więc życzę żebyś taką właśnie spotkała.
@Etanolansodu
WAT
Bazienka, osoba z tysiącem nierozwiązanych problemów psychicznych jest psychologiem? Powiedz mi, że to ironia.
Co z tobą nie tak? Jesteś po prostu zdersperowana brakiem faceta i doskwiera ci samotność. Masz już ponad 40 lat, a kobiety w tym wieku nie mają już takiego powodzenia jak młodsze. I trudno im znaleźć kogoś fajnego, bo zwykle ci wartościowi mężczyźni są już zajęci. Sama rozważam rozstanie z mężem i próbuję się do tego mentalnie przygotować, chodzę na terapię... Chyba zmienię terapeutę, bo ta obecna uważa że po rozwodzie znajdę sobie nowego partnera. Ja mam bardziej realistyczne myślenie w tej kwestii i spodziewam się raczej życia samotnej matki, co o związku może jedynie pomarzyć i zostanie jej jedynie jakaś zabawka na baterie. Już ładnych parę lat temu zauważyłam, że kobiet powyżej 35lat, a jeszcze z dzieckiem i przeciętnych z wyglądu, to faceci nie chcą Chyba że jakiś podobnie zdesperowany, którego żadna normalna dziewczyna za młodu nie chciała. Lepsza samotność niż związek z byle kim.
To nieprawda co piszesz. Moja mama się rozwiodla mając 38 lat i 2 dzieci i ma partnera i są szczęśliwi. Mój ojciec też się związał z kobietą 45 lat i z dzieckiem i też jest im dobrze. Da się w każdym wieku
Czyli chcesz terapeuty, który powie ci co chcesz usłyszeć? Który upewni cię w twoim czarnowidztwie?
Czarnowidzctwo... Ja z wyglądu do ładnych nie należę, do tego mam za sobą sporo nieudanych doświadczeń, jeśli chodzi o facetów. Już jako nastolatka miałam pecha i trafiłam na takich, co nie odwzajemniali zainteresowania, albo szybko wychodziły na jaw pewne rzeczy, których ja nie byłam w stanie zaakceptować i nie chciałam związku z kimś takim. No i jeszcze jak już znalazłam w końcu kogoś fajnego i przyprowadziłam do domu, to mój (szurnięty religijny fanatyk) ojciec odstraszał takiego chłopaka czasem za jednym razem. Efekty były takie, że mając dwadzieścia kilka lat byłam sama, a większość moich rówieśniczek była w związkach, sporo z nich już zamężnych i dzieciatych... Męża poznałam w sumie przez przypadek i to w momencie, kiedy zaczynałam się godzić z perspektywą bycia starą panną, której nikt nie chce, bo wtedy od prawie trzech lat nie byłam na żadnej randce. No, ale kogo ja mogłam wtedy poznać, żyjąc na wsi, gdzie się wszyscy znali i wiedzieli, że pochodzę z biednej, wielodzietnej rodziny i jakiego mam ojca.
Aż mi się zrobiło przykro :( serio.
Spoko dragomir, ja też zaraz będę w tym wieku :)
Dragomir Cóż, ja i mój mąż faktycznie mamy kryzys w związku, ale czy się rozstaniemy, to trudno powiedzieć. Do rozwodu męża namawia jego brat, z drugiej strony, to nie pierwszy nasz kryzys, tylko ten jest jakby dłuższy... Tamte jakoś udawało nam się pokonywać... Możliwe, że jednak zostaniemy razem, tylko będziemy potrzebować jakiejś terapii dla par. W końcu mamy przecież dziecko, a nasze rozstanie najbardziej uderzy w młodego.
Smutne jest też to, jak wiele istnień zostało zmarnowanych przy osobach totalnie dominujących - u Ciebie przy ojcu, który na pewno nigdy nie czuł się winny tlamszenia Ciebie, no bo jak to... Teraz Twoje szczęście kosztem dziecka... Masz ponad 40 lat i smutne jest to, że nigdy nikt Ci nie podziekuje za poświęcenie samej siebie. A kiedy będzie czas dla Ciebie, na to czego Ty chcesz... Wiesz, istnieją ptaki które żyją całe życie w klatce i sobie tak żyją. Sa tez takie, które żyły kiedyś wolno, a po złapaniu w klatkę umierały z tęsknoty za tym, co utraciły. Zadaj sobie pytanie, czy i kiedy żyłaś naprawdę, i czy chcesz by tak wyglądała już reszta Twoich dni. Życie to nie jest próba generalna, to jest już ten właściwy, improwizowany występ. Tylko tu na końcu nie ma oklasków.
Dragomir Z drugiej strony samotność też daje popalić. Byłam singielką jako nastolatka przez większość czasu, potem jako 20+, a później znalazłam chłopaka, z którym było mi dobrze, ale nie wyszło z tego małżeństwo i zostałam znowu sama na ponad 2 lata... Małżeństwo dla niektórych jest klatką, dla mnie klatką była długotrwała samotność.
A no jest. Ale w wieku około 30 lat człowiek zaczyna się powoli przyzwyczajać.
Nie sadze, ze jestem zdesperowana, bo z kims bym juz byla do tej pory, po prostu nie interesuje mnie "bylejakosc", to juz w zyciu przerobilam. Pomimo tego, ze pare razy sie zawiodlam ja nadal wierze w ludzi...
Posłuchaj sobie podcastu Ja i moje przyjaciółki idiotki, ciekawe przedsięwzięcie, a zabawny sposób otwiera oczy