#y6HGz
Jednak z dwa lata temu, gdy wzmogła się fala marszów równości, mężowi odwaliła korba... wyklinał, wyzywał, ba.. nawet wpajał tę nienawiść naszym dzieciom (dzięki bogu to ze mną spędziły większość czasu w swoim życiu i wpoiłam im szacunek do innych nawet jeśli nie zgadzają się z ich stylem życia). W domu atmosfera zrobiła się ciężka. Ja wychodzę z założenia, że nie obchodzi mnie kto z kim śpi, tylko jakim jest człowiekiem, i nikomu do łóżka nie zaglądam. Ba, sama mam sporo homoseksualnych znajomych i zaręczam, że niczym mnie nie zarazili ani mnie nie zgorszyli, jak to zwykł mawiać mój mąż.
Dla niego wszystko jest białe albo czarne, nie ma innych kolorów.
Pół roku temu jednak przesadził i spakowałam jego rzeczy, wystawiając je za drzwi.
Z początku kłócił się, że mi przejdzie, że to wina "tęczowych", którzy mieszają mi w głowie itp. itd.
Jaka jest prawda?
Zanim spakowałam męża, siedzieliśmy przy jednym stole: ja, on, nasz syn i córka. W pewnym momencie mąż znów zaczął swoją tyradę o "zboczeńcach" i co by zrobił, gdyby jakiś był w pobliżu. Wtedy zobaczyłam, jak mój syn drży i ma łzy w oczach.
Dopiero to pozwoliło mi zobaczyć jak Mikołaj czuje się we własnym domu - jak przestępca i degenerat.
Rok temu mój syn przyszedł do mnie i wyznał mi, że nie jest pewny swojej orientacji, że jest zagubiony i boi się tego. Od tego czasu z własnych zaskórniaków opłacam mu wizyty u specjalistów, z którymi rozmawia o tym i próbuje zrozumieć samego siebie. Nie jest łatwo, wciąż otwarcie nie przyznał, że jest gejem, ale widzę, że zaczyna to do niego docierać.
Po wyprowadzce męża syn odżył, uśmiecha się, w domu razem ze mną robi sobie maseczki, chodzi ze mną na zakupy, gotuje (mąż te wszystkie czynności uważa za niemęskie), zmienił styl ubierania, pomalował włosy, przyprowadza do domu "kolegów". Mikołaj jest szczęśliwy.
Tylko ja nie.
Cholernie kocham swojego męża, nawet jeśli jest ograniczonym, ignoranckim burakiem, to kocham go i bardzo za nim tęsknię.
Jednak wybrałam syna, na jego szczęściu zależy mi jeszcze bardziej.
Co do męża.. wciąż nie wie. Mikołaj chce mu powiedzieć jak będzie gotowy, boi się, że ojciec go odrzuci.
Ja nie wiem co bym zrobiła gdybym sie dowiedziała że mój syn czy córka jest homo , zatkało by mnie. Nie że mam coś przeciwko tylko nie wiedziała bym jak mam z nim/nią o tym rozmawiać.
To tylko jedna cecha. Dziecko nie zmienia się diametralnie razem z coming outem, jest ciągle to samo.
Właśnie po to istnieje edukacja seksualna - uczy jak postępować w takiej sytuacji. Poza tym - niewiele by się zmieniło poza płcią Twojego zięcia/zięciowej(?). Tak samo uczysz dziecka szacunku do drugiej osoby oraz do siebie.
Myślę, że przede wszystkim nie powinnaś go zostawiać samego z jego lub jej problemem. W przeciwnym razie zacznie szukać pomocy w internecie, gdzie prawdopodobnie padnie ofiarą agresywnej propagandy ukazującej ruch lgbt jako coś dobrego i zamiast poszukać pomocy, będzie pielęgnować myśl, że jest dewiantem.
Hmmm, może to kwestia przypadku, ale znam duzo osób homoseksualnych i większość normalnie chodzi na randki, szanuje swoich partnerów i nie lata po klubach. Myślę że (tak jak u heteroseksualistów) to zależy od jednostek, co kto lubi. Nie demonizujmy.
Tylko że te wszystkie randki pewnie w większości sprowadzają się to internetu i tam też takie znajomości są zawierane. A internet i portale randkowe (nie tylko te dla tęczowych) mają to do siebie, że dają ogromne spektrum wyboru i można przebierać w ludziach jak w ulęgałkach. Wobec takiego nagromadzenia atrakcyjnych i chętnych na znajomość osób ciężko jest z tego zrezygnować i skupić się tylko na jednej. Co prawda nie jestem homo, ale mam doświadczenia z takim internetowym szukaniem i zawsze prędzej czy później wychodziło, że ta druga osoba nawet po przeniesieniu znajomości na inną platformę nadal na niej była i szukała. Nikt nie jest wystarczająco dobry.
"nie wiedziałabym jak mam z nim/nią rozmawiać" to proste. Powiedzieć "okej" skoro nie masz nic przeciwko i przejść do rutyny dziennej. To nic niezwykłego.
Szinigami, ty często pod takimi wyznaniami mówisz o udzielaniu pomocy, ale co dokładnie masz na myśli? Tzn. znasz jakieś przypadki, czytałaś może artykuły z dobrego źródła o terapiach, pozwalających na zmianę orientacji? Bo z tego, co słyszałam, to one po prostu nie działają i się nie da
Szinigami, ale osoby nieheteronormatywne też mogą założyć rodzinę. Chociaż to w sumie zależy od tego, jak definiujesz rodzinę 🤔
Boże przecież po tych ludziach nie widać na kilometr, że są homo. Nie zachowują się inaczej niż wszyscy. Co to zmienia? Jedynie w sypialni to ma znaczenie. Ale to jego prywatna sprawa, która rodzice i tak sie nie powinni interesować.
Szinigami powiedz to Eltonowi, Ellen Degeneres, Ricky’emu Martinowi itp. Jest mnóstwo par homoseksualnych które są ze sobą LATAMI i często jeszcze maja dzieci. Jakoś nie widać, żeby byli nieszczęśliwi.
i tu jest problem. To jest mylenie pojęć. LGBT to nie są biedne homosie odrzucone przez innych. To jest chora ideologia, anty kościelna i antypolska. Nie każdy gej lesbijka itd są za tą ideologią. Pewnie o on miał takie poglądy i nienawidził lgbt np. za liczne profanacje na marszach. ale to nie znaczy żeby zniszczyć wszystkie osoby homo. Jeśli ktoś taki jest ale nie profanuje Kościóła i nie chce edukować dzieci według ideologii lgbt i nie chwali się tym i nie mowi że to normalne i sami fajni ludzie są homo , to nie ma powodu by go dyskryminowac. Lecz jeśli jednak ktoś mówi że to takie fajne i chce manipulować dzieci obracając przy tym Kościół to takiej osoby nie można tolerować.
LGTB to nie jest żadna ideologia, heteroseksualizm też nie jest ideologią, powtarzasz (nie jedyna) kalkę jakiegoś ignoranta. Homoseksualista może być katolikiem i jego sprawa, czy jest patriotą. Nikt nie ma prawa określać normalnego człowieka (o różnej orientacji seksualnej, politycznej czy religijnej), że jest "antypolski". Wystarczy myśleć, ale po wpisach, które już mam przeczytane, wątpię w używanie mózgu przez niektórych, tu piszących. Bezmyślne powtarzanie głupot.
Oczywiście, że LGBT to ideologia. I to ideologia bardzo krzywdząca tak naprawdę tych, za którymi się ujmuje. Osoby homoseksualne to tak naprawdę głęboko nieszczęśliwe, pogubione osoby potrzebujące pomocy. Tymczasem działalność propagatorów tęczowej ideologii jedynie wzmaga wobec niech niechęć i agresję.
Piękna ckliwa historyjka, prawie mi się zrobiło przykro. Ale potem sobie przypomniałem, że nic takiego się nie wydarzyło.
Zacznij umawiać się na randki z mężem. Zacznijcie od początku. A do swojego życia, czyli domu i dzieci wpuścisz dopiero dojrzałego faceta, który nikogo nie zrani. Ludzie się zmieniają, czasami, jeśli bardzo im zależy.
Trzymam kciuki.
Przeciez twoj mąż ma racje
00jor to prawda. I co najgorsze ma jeszcze poczucie dobrze spełnionej roli rodzicielskiej.
Dlatego nie rozumiem kiedy ludzie myślą, ze jak nie będą rozmawiać o spornych tematach to wszystko jest okej. No nie jest. Jest wystarczająco trudno tak żyć nie mając dzieci, ale posiadając je? Niemożliwe. Robi się dzieciom sieczkę z mózgu, bo jedno mówi to a drugie to.
Wybacz autorko, ale ponosisz jak najbardziej za to winę. Sama postanowiłaś związać się z człowiekiem, który ma skrajnie różne od ciebie poglądy i mieć z nim dzieci. Wywołujesz tylko niepotrzebna gownoburze na anonimowych. Jak jest się rodzicem to wybiera się dobro dziecka i tyle, nikt ci złotej korony za to nie da.
Dlatego nie uważam, że powinno się zawierać małżeństwa z ludźmi o drastycznie odmiennych poglądach. Taka nienawiść do homoseksualistów wskazuje zresztą na liczne inne problemy - brak szacunku do innych ludzi, agresja, brak dystansu. Trzymaj się autorko, dobrze postąpiłas
Świat nie jest czarno-biały. To, że autorka nie zgadzała się z mężem w tej konkretnej kwestii nie znaczy, że nie dogadywali się świetnie w innych. Oprócz wad o których wspominasz, ta potężna nienawiść świadczyć może chociażby o wrażliwości i przebytej traumie. Zresztą, nikt nie jest idealny, a mąż mimo kilku uciążliwych cech charakteru wciąż może być wspaniałym człowiekiem. Znałam kiedyś ciut podobny przypadek, radykalną feminazistkę przed którą, gdy wpadła w zły humor, radziłabym uciekać na drugi koniec miasta. Poza tym fantem, była to naprawdę wartościowa, ciepła i kochana osoba, wspaniała dla przyjaciół, członków rodziny oraz każdego, kto akceptował ją taką, jaką jest. Jeśli tylko obie strony darzą się wzajemnym szacunkiem i chcą żyć ze sobą w zgodzie, ich związek może być naprawdę udany. Autorce radziłabym, w miarę możliwości, utrzymywać kontakt z mężem, chociażby przyjacielski, albo nawet stworzyć związek na odległość, niedopuszczając jedynie do kontaktów między ojcem a synem dopóki sytuacja między nimi jest tak napięta
asteria - serio uważasz, że osoba grożącą śmiercią innym ludziom jest wspaniałym człowiekiem??
Nie ma o tym mowy w wyznaniu, ale nawet gdyby, każdego mogą ponieść emocje. Nie uważam, mówię tylko, że to hipotetycznie możliwe. Nie oceniam człowieka, o którym prawie nic nie wiem.
Nie spodziewałam się, że kiedyś anonimowi zasmucą mnie tak bardzo jak dzisiaj, w komentarzach pod tym wyznaniem. Miałam wrażenie, że więcej ludzi tutaj najpierw zdobywa wiedzę, sprawdza w różnych rzetelnych źródłach a dopiero później wypowiada się. Jednak się myliłam. R.I.P. moja wiaro w anonimowych.
Mnie codziennie zasmuca siłą narzuca a ideologia LGBT.
Żeby uniknąć sytuacji, że dziecko będzie musiało "wyjść z szafy", my do naszych dzieci będziemy mówić "gdy już będziesz miał(a) chłopaka lub dziewczynę to..." Żeby dzieci wiedziały, że to normalne.
Czym stresuje?
Żartujesz sobie? W ten sposób jedynie wprowadza się mentlik w głowach dzieciom. Nic dziwnego, że potem nagle odkryją, że są dewiantami. Nasłuchali się w domu, że mogą mieć chłopaka albo dziewczynę w zależności od swojego uznania, to i są tego efekty.
@pablot Hahahahahaha Dobre xD
Właśnie w takich chorych czasach żyjemy. Coraz większy rozwój technologiczny przy coraz większym moralnym upadku i ogólnym pogubieniu wartości. Nic dziwnego, skoro dzieci są indoktrynowane skutkiem czego nawet nie wiedzą czy są chłopcem czy dziewczynką.
Nie wiem czy jesteście tak głupi, czy żartujecie, czy po prostu jesteście homofobami... Dla tych, co są za głupi, żeby zrozumieć: Jak będę miała córkę lub syna, nie będę z góry zakładać, że moje dziecko jest heteroseksualne, bo przecież nie wiem czy faktycznie będzie hetero. Nie widzę potrzeby narzucania dziecku z góry orientacji i wprawiania w zakłopotanie, jeśli odkryje kiedyś, że ma inną orientację niż hetero. Bycie hetero, bi czy homo jest normalne, więc tak to z partnerem traktujemy.
A skoro mieszacie w to kwestie płci, to nadmienię jeszcze dla ciekawskich, że jeśli moja córka będzie czuła się chłopcem, to tak, będę miała najwyżej syna i tyle. Z przeciwną płcią analogicznie. Bo dla mnie ważne jest, żeby mieć szczęśliwe, otoczone miłością i akceptacją dziecko.
mysle, ze teoria z homofobia, homohejterstwiem i glupota ma racje bytu
nie mozna byc az takim trollem
Nie wiem jak można kochać buraka i agresora. Ok inne poglądy ale taki sposób wyrażania.. gust masz tragiczny kobieto. Dobrze, że o dzieci dbasz.