#KChsQ

Mój największy życiowy problem? Sranie. Doczytaj do końca, a może zrozumiesz.

Mam 22 lata. Chodzę w pieluchach, bo boję się, że nie zdążę do toalety i zrobię w majtki. Parę razy byłam w sytuacji, gdzie na ostatnią chwilę wbiegłam do toalety, a dwa razy niestety byłam zmuszona załatwić się w krzaczki obok ruchliwej ulicy, bo bym nie zdążyła do domu. Przestałam wychodzić z domu. Do czasu, gdy zaczęłam kupować sobie pieluchy. Teraz też za dużo nie wychodzę, ale jest ciut lepiej.
Wszystkie egzaminy na studiach zdałam z pieluchą.
Wszystkie sprawy urzędowe załatwiłam z pieluchą.
Byłam u psychologa, to powiedział mi, żebym przestała o tym myśleć, ale ja nie umiem. Denerwuję się na samą myśl o wyjściu z domu. Nerwy powodują biegunkę. Biegunka nerwy. Błędne koło.

Do psychiatry się zarejestrowałam, ale najbliższa wizyta - czekanie ok. pół roku.


Miałam faceta. Byliśmy długo, ale zerwał ze mną, bo go nie podniecam, bo go obrzydza to, że zakładam pieluchę przed wyjściem z domu i wkurza go to, że nawet przed wyjściem do osiedlowego sklepu 3 minuty od domu muszę wejść do łazienki i spróbować się załatwić. Wkurzało go to, że nie chciałam jechać z nim na plażę. Nie potrafił jednak zrozumieć, że dla mnie godzinna podróż autobusem to za duże wyzwanie. Boję się czasem wyjść do osiedlowego sklepu pomimo tego, że mam pieluchę na dupie. A on chciał, bym jechał z nim na plażę i co ja tam zrobię? To nie na moje nerwy.


Jestem chora. Psychicznie i fizycznie. Początkowo chorowały tylko jelita, a teraz choruje również moja głowa. On zamiast mnie wspierać trzymał mnie z rezerwą, czasami po złości nie szedł ze mną do sklepu, gdy ja się źle czułam, więc ja nie jadłam pół dnia, bo źle się czułam i bałam się wyjść sama.
Teraz jestem sama i jakoś daję radę. Jest ciężko. Każdego dnia walczę z tym, aby nie zesrać się w gacie. Każdego dnia walczę o to, aby moje życie nie kręciło się tylko wokół gówna, ale nie umiem. To mnie przerasta. Od zerwania ani razu nie byłam na zewnątrz tak dla rozrywki. Po prostu strach ze mną wygrywa. Czekam na wizytę u psychiatry i jeśli to nie pomoże, to ja już nie chcę tak żyć.
ProstowOczy Odpowiedz

hmmm, a może pora na gastrologa? Skąd wiadomo, czy częste biegunki nie są efektem jakieś choroby jelit, nietolerancji pokarmowej, celiakii?

Hhhhhao

Miałam podobnie jak autorka (ale pieluch nosić nie musiałam), na szczęście to pokonałam, lecz u mnie brało się to tylko z głowy. Czasem mam jeszcze nawroty obsesyjnych myśli, ale funkcjonuję normalnie, już nie muszę dostosowywać swoich planów do dostępności toalet. Trzymaj się autorko, życzę ci powodzenia, najtrudniejszy jest zawsze pierwszy krok.

NieKlocSieZeMna

Zrób sobie test wodorowo-metanowy i sprawdź, czy nie masz przerostu bakterii w jelicie cienkim czyli tzw SIBO

HerbatkaZMiodem

Przecież napisała, że ma chore jelita

Cichybak

Zaniczym Cię wyleczą powinni dać Ci stomię- taki woreczek na kał go się tam zmienia 2 razy dziennie i możesz z nim się pływać na basenie itp

Oldmanka Odpowiedz

Polecam probiotyki, dobrego gastrologa i psychoterapeutę.

psxh

Dodam jeszcze, że psychoterapeuci są różni tak samo jak i pacjenci. To normalne, że nie od razu trafia się na odpowiednią osobę. Warto próbować do skutku!

Brzoskwiniowysad Odpowiedz

Możliwe, że głupie pytanie, ale sprawdzałaś czy nie masz jakiejś alergii pokarmowej? Miałam podobny problem w czasach gimnazialno/licealnych, często opuszczałam zajęcia bo wytrzymanie 45 minut na lekcji bywało bardzo ciężkie, dodatkowo gazy, kruczenie w żołądku. Kiedy budziłam się z chociażby minimalnym dyskomfortem gastrycznym bałam się iść do szkoły. Byłam u trzech lekarzy, pierwszy stwierdził, że albo udaję, żeby unikać zajęć albo na tle nerwowym i zapisał mi psychotropy (sic!), drugi też stwierdził, że są to bóle na tle nerwowym i zapiał mi jakieś tabletki mające regulować pracę jelit i mających działać uspokajająco (miałam po nich stany depresyjne i po konsultacji z lekarzem 3 okazało się, że ten efekt uboczny pojawiał się u większości pacjentów i praktycznie żaden lekarz nie zapisuje już tych leków), lekarz 3 zapisał mi leki i suplementy, które o dziwko zaczęły mi pomagać i problem ustąpił (jak się okazało w suplementach jako składnik występowała laktaza czyli enzym potrzebny do trawienia nabiału i właśnie to mi pomagało).
Na studiach nastąpił moment przełomowy (w wakacje przed studiami odłożyłam wszystkie leki i suplementy). Będąc w sklepie zobaczyłam mleko bez laktozy, zaciekawiona wzięłam je, żeby zobaczyć czym różni się od zwykłego mleka. Mleko mi zasmakowało (jest delikatnie słodsze od zwykłego) i od tego czasu piłam tylko te. Przez pierwsze trzy studenckie miesiące problem nie wystąpił ani razu do momentu aż wróciłam na święta do domu rodzinnego i do śniadania z faktu braku "mojego mleka" wypiłam sobie szklaneczkę zwykłego. Na efekty nie musiałam czekać długo, kilka godzin i wszystkie objawy wróciły. Konkluzja była prosta nietolerancja laktozy. Żaden z 3 lekarzy u których byłam nawet nie napomknął o takiej możliwości. Przez prawie 6 lat męczyłam się i trułam lekami, a wystarczyło tylko odstawić mleko.

Emile Odpowiedz

Są różne schorzenia ukladu pokarmowego. Dobra diagnostyka + gastroenterolog i naprawde bedzie dobrze :-))))
Wiem jak to wyglada od strony pacjenta od 9 lat choruje na WZJG.
Nie poddawaj sie tylko, ja trafilam na dobrego lekarza za trzecim podejsciem.

majer

I ten dobry lekarz wyleczył?

Mojekopytko

Mam to samo od 3lat. Na początku to był koszmar, teraz jest już lepiej. Trzeba znaleźć dobrego lekarza, bo to podstawa. Niestety schorzenie przewlekłe, więc trzeba się z tym pogodzić, chociaż z tym ciężko.

Emile

Nie wyleczyl, ale doprowadził do remisji. WZJG to choroba nieuleczalna, ale da sie z tym żyć. Odpowiednia dieta+leki, a w czasie remisji uprawianie sportu no i mniej stresu. W czasie zaostrzenia biegasz do kibelka po 20 razy w ciagu doby i żadne specyfiki typu stoperan nie pomagają. Za to mozna szybko zrzucić zbędne kilogramy... mnie to było 0,5 kg na dzień, a po dwoch tygodniach przyjecie do szpitala w stanie zagrożenia życia.
Piszę o diagnostyce bo to jest najważniejsze żeby dobrać odpowiednie leczenie chorego ukladu pokarmowego.

majer Odpowiedz

Szukaj fizycznej przyczyny - nie skupiaj się li tylko na psychice. Oprócz porad lekarskich spróbuj też sama zadbać o zdrowie, gdyż lekarze zazwyczaj mają prawie zerową wiedzę jeśli chodzi o dietetykę.

Gro9

No przecież !!
Lepiej poszukaj na internetach domorosłych dietetyczek co przeczytały 12 artykułów innych domorosłych dietetyczek.... i dzięki temu lepiej wiedzą jak działa ludzkie ciało niż jakiś lekarczyk od siedmiu boleści co ledwie 5 lat sie uczył od innych specjalistów zbierających wieloletnie doświadczenie...

Sokpomidorowy

Trochę nie na temat, ale...majer? Jestem w szoku

Nadineren

@Sokpomidorowy no zauważyłam, że czasem potrafi dać nieprześmiewczy komentarz :)

Miyaka98

@Gro9 Większość lekarzy, którzy doradzają ludziom w sprawach diety, nie mają bladego pojęcia co mówią. Każdemu przepisują dietę lekkostrawną, nieważne czy to na cukrzycę czy inne dolegliwości. Co innego dietetyk ;)

majer

@Gro9 - to sprawdź sobie, czego na temat diety i żywienia uczy się lekarz podczas swych studiów. ;) Dzisiejszy lekarz to generalnie sprzedawca leków.

Cosin

@Miyaka z dietetykami też lepiej uważać i chodzić tylko do zaufanych, sprawdzonych lekarzy. Mnie udało się odwiedzić pięciu (dwóch z mojej okolicy, trzech z dalszych stron), każdy przepisywał dietę na zabicie cholesterolu, podczas gdy dawałam im kartkę z diagnozą celiaki i licznych nietolerancji plus zapalenie jelita.

Moka

Majer o leki też lepiej pytać farmaceutę, niż lekarza :P

majer

@Moka - święta racja

TylkoRaz Odpowiedz

Słuchaj...ale nie powiedziałaś o najważniejszym: jaka jest przyczyna tych problemów ? Masz zespół jelita drażliwego ? Jeszcze coś innego? Czy to prawdziwa choroba fizyczna na którą się leczysz bez efektów ? Czy po prostu szereg zaburzeń somatycznych, które wywołujesz sama nakręcając się na to psychicznie? Jesteś zdiagnozowana? Czy w ogóle jest fizyczny powód byś tak się czuła ?
Bo jeśli fizycznie nic Ci nie dolega, Ty sama nakręcasz swoje dolegliwości żyjąc nimi, robisz sobie sama krzywdę i wolisz wydawać kasę by za przeproszeniem nosić na tyłku zasraną pieluchę niż wziąć te pieniądze i pójść prywatnie do lekarza, to niestety częściowo sama jesteś sobie winna. W takim wypadku nie dziwię się Twojemu byłemu, że go to obrzydza, przerasta i nie chce brać udziału w gównianej, paranoicznej imprezce niszczenia sobie życia razem z Tobą. Nie musisz czekać na lekarza pół roku. Zbierz te 2 stówy na pierwszą konsultacje, serio to nie aż taki majątek, zostanie Ci jeszcze na paczkę pieluchomajtek. Nie dasz rady ? Idź na SOR i symuluj hardkorowy ból brzucha. W najgorszym wypadku uznają że jesteś walnięta i pogada z Tobą psycholog, w najlepszym zbadają Cię.
To nie jest tak, że nie wiem jak smakuje zaburzenie psychiczne, wiem aż za dobrze. Ale jeżeli w to brniesz i nie szukasz profesjonalnej pomocy to sama sabotujesz swoje życie. Tylko Ty za siebie odpowiadasz, nikt nie musi się poświęcać gdy Ty wolisz w tym tkwić.

TylkoRaz

Po pierwsze jestem kobietą, tak dla formalności bo wiem, że nie wynika to z nicku. A po drugie: nie jest się winnym choroby ale można być winnym wpędzenia się w nią lub pogorszenia stanu przez nie leczenie się. Kiedy złapiesz grypę to nie Twoja wina. Ale jeżeli z tą grypą wychodzisz do ludzi, nie dbasz o siebie, nie bierzesz leków i nie chcesz słyszeć o lekarzu to Twoja wina, jeżeli przerodzi się to w zapalenie płuc. W ten sposób szkodzisz sobie, narażasz osoby w swoim otoczeniu i jeżeli wymknie się to spod kontroli a konsekwencje będą poważne to możesz mieć pretensje do własnej opieszałości. Jeżeli pewnego dnia wyczujesz w swojej piersi mały guzek to nie Twoja wina. Ale jeżeli to zlekceważysz i po roku okaże się, że umierasz na zaawansowany nowotwór, który można było leczyć z powodzeniem rok wcześniej to możesz podziękować sobie. Choroby psychiczne działają podobnie. Niektóre spadają na ludzi jak grom z jasnego nieba, niektórym pomagamy sami latami pielęgnując szkodliwe nawyki. Czyj to będzie problem i czyja wina jeżeli autorka nabawi się poważnych uszkodzeń układu pokarmowego, bo wolała śmigać w pampersie zamiast iść do lekarza? Nie ważne czy źródło problemu jest od niej zależne czy nie. Rozwiązanie w dużym stopniu jest zależne od niej i musi poszukać go sama. Jeśli tego nie zrobi to będzie jej wina. Zakładanie pieluch i zamykanie się w domu nie jest rozwiązaniem.
Niedawno widziałam tu wyznanie dziewczyny, której matka choruje na depresję, nic z tym nie robi od 10 lat, niszczy życie sobie, dzieciom i dezorganizuje rodzinę. To nie wina tej kobiety, że zachorowała. Ale pogłębienie choroby w takim stopniu bez walki o siebie jest już jej własną decyzą i nikt prócz niej nie musi za to płacić. Choroby są straszne, ale za nasze ciała i umysły odpowiadamy sami. Mówię to jako osoba z zaleczoną depresją, która trwała kilka lat.

majer

@TylkoRaz - każda choroba to wina nas, naszych rodziców i naszego środowiska. Guzek z piersi nie pojawia się z znikąd. Jest konsekwencją naszej potencjalności genetycznej i ekspozycji na czynniki zewnętrze. Świadomość czynników zewnętrznych i ich unikanie daje szansę że nigdy nie zaobserwujemy u siebie guzka i nie będziemy musieli odwiedzać lekarza/szamana/znachora whatsoever. Niestety zazwyczaj sami zapracowujemy sobie w pocie czoła na zdecydowaną większość chorób. Niestety też, medycyna obecnie z większością rzeczy kompletnie sobie nie radzi.

TylkoRaz

Tak Docha, nie wiem czy autorka się leczy dlatego też w pierwszym akapicie zadałam szereg pytań o to bo jest to moim zdaniem kluczowe do obiektywnej oceny sytuacji. Oczywiście, że prywatne leczenie nie jest takie ale jest z pewnością tańsze niż zdrowie. Są lepsze metody na szukanie pomocy niż bierne czekanie w zamknięciu na termin z NFZ

Rudzia666

Dokładnie! A skoro szuka wsparcia na anonimowych to chyba jest świadoma problemu. O ile to nie troll. Też się nie dziwię chłopakowi, że nie wytrzymał kiedy jego dziewczyna zakłada pieluchę i oczekuje by to go pociągało. Potrzebujesz pomocy a odkładanie wizyty w czasie o kolejne miesiące jest niedorzeczne. Nie masz pracy? Ktoś Cię utrzymuje? Twój były nie chciał iść do sklepu więc nic nie jadłaś ale teraz jesteś sama i jakoś dajesz radę.. chyba ktoś potrzebuje atencji i wybrał sobie na to gówniany sposób.

SorryEverAfter Odpowiedz

Może to głupie pytanie, ale... czy loperamid na Ciebie nie działa? On jest dość silny, jeśli chodzi o spowolnienie jelit i do tego bez recepty.

Roseallday Odpowiedz

Brzmi jak zespół jelita drażliwego, oczywiście najpierw trzeba wykluczyć inne choroby (celiakia, WZJG, itp)

Moka Odpowiedz

Sorka za szczerość, ale ja się chłopakowi nie dziwię. Młody chłopak, który chce korzystać z życia, a nie może z własną partnerką pójść na plaże w upał. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak źle się musisz z tym wszystkim czuć i mega Ci współczuję, bo aż mi się przykro zrobiło czytając, że masz 22 lata. Ale postawiłam się w sytuacji chłopaka i masz problem z najbardziej przyziemnymi rzeczami, jak pójście do sklepu. Ja w tak młodym wieku chyba też nie wytrzymałabym takiego ograniczenia. Nie możesz mieć mu tego za złe. Zdrówka życzę!

HerbatkaZMiodem Odpowiedz

Mimo wszystko nie powinnaś mieć pretensji do byłego chłopaka. To naprawdę musiało być trudne być z kimś w związku i kompletnie nigdzie nie wychodzić. Bałaś się wyjść do osiedlowego sklepu kiedy na pewno wcześniej MUSIAŁAŚ gdzieś wyjść bo tak się po prostu nie da. Tak jak piszesz sprawy urzędowe studia itp. Sorry ale on nie mógł robić za Ciebie wszystkiego. Takie jest moje zdanie i chciałam postawić się w sytuacji chłopaka i ja go rozumiem :)

Zobacz więcej komentarzy (25)
Dodaj anonimowe wyznanie