#K0E7d
Na wstępie napiszę tylko, że w moich jak i oczach bliskich wydawał się być ideałem. Świetnie się dogadywaliśmy, mieliśmy wspólne flow, to samo poczucie humoru i spędzaliśmy w moim odczuciu niemalże każdą wolną chwilę, poza dniami, gdy "pracował".
Moje pierwsze lekkie podejrzenia zaczęły się od brakujących prezerwatyw. Raz kupił przy mnie paczkę prezerwatyw, w której znajdowało się sześć gumek, my zużyliśmy trzy, a następnym razem, gdy miało dojść do seksu, on powiedział, że nie ma gumek - coś mi się nie spodobało, jednak wytłumaczył to w ten sposób, że wydawały się być dziwne i je wyrzucił. Mówił, że miał wrażenie, jakby były dziurawe. Uwierzyłam w to i ucieszyłam się nawet, że podchodzi do tych spraw z pełną odpowiedzialnością.
Za drugim razem wydawało się być to już dziwne. Znowu brak prezerwatyw, przecież ostatnio kupowaliśmy trzy, zużyliśmy jedną. Powiedział, że dał koledze, bo potrzebował. No OK. Wtedy postanowiłam, że przejdę na tabletki. Tak więc zaczęłam brać tabletki i pewnego wieczoru, gdy poszedł się kąpać, ja chciałam zapalić świeczki, sięgnęłam po nie do szuflady, a tam prezerwatywy. No niby nic, może po prostu zostały, ale w opakowaniu był zużyty kondom. Już byłam pewna, że jest coś nie tak. Szybko sprawdziłam jego telefon, ale nie było tam nic niepokojącego.
Gdy rano wstaliśmy, mój facet szykował się do pracy, ja miałam zostać w mieszkaniu i na niego zaczekać. Gdy wyszedł do pracy, zadzwoniłam po swoją przyjaciółkę i zaczęłyśmy go śledzić. Jak się domyślacie, do pracy wcale nie dotarł, za to pojechał do pięknego domu. Gdy z tego domu wyszła kobieta mająca około lat 40 i całująca go namiętnie w usta, dostałam szału, wybiegłam i zaczęłam okładać go pięściami.
Okazało się, że mój facet był męska prostytutką, a pieniądze z ciężko zarobionej roboty chciał przeznaczyć na nasze wspólne piękne mieszkanie, pierścionek zaręczynowy i wakacje. Czaicie, wspólną przyszłość.
Co więcej, okazało się, że nie jestem jedyną, która została tak zdradzana. Czyli byłam jednocześnie jego dziewczyną i kochanką, bo kobiet, dla których tak ciężko pracował, żeby zapewnić im przyszłość i piękne podróże, było więcej. Dokładniej dwie.
Ta sytuacja uświadomiła mi, że życie w Warszawie przypomina często życie rodem seriali "Ukryta prawda" albo "Dlaczego ja?".
PS Nie cierpiałam długo. Szczerze mówiąc, jakkolwiek to brzmi, z moją przyjaciółką mamy dziś z tego ubaw.
Dziwne, że facet nie miał osobnego zestawu gumek "do pracy". Słaby z niego konspirator.
Jakby nie patrzeć szedł do pracy.
Ja nie wiem. Facet pracujący. Zabezpieczał się. Pieniędzy ciężko zarobionych nie przepijał a odkładał dla Ciebie.. Jaka zdrada.. Bez przesadyzmu.
Ludzie mają różną moralność
No jeszcze gdyby była jedyną, której obiecywał wspólną przyszłość, to może mogłaby wybaczyć. Chociaż też, gość totalnie ją okłamał, nie powiedział, jak zarabia pieniądze
Mam nadzieje, ze przywalilas mu mocno z calej sily.
Można powiedzieć, że naruchał sporo kasy:))
Miał konkretny plan biznesowy:)) może trochę niemoralny ale jednak złożony i działający:))
O tym, jak się dowiedziałem, że ja zdradzam:
1. Żona ma koleżankę
2. Koleżanka ma siostrę
3. Siostra ma męża
4. Mąż siostry ma firmę transportową
5. Pracownicy (kierowcy) zdradzają żony na wyjazdach, a przynajmniej tak się przechwalają.
Morał: to oczywiste, że ja też zdradzam, no bo czym ja się niby od nich różnię ?
c.b.d.u.
Na pewno tak było. Atrakcyjna kobieta nie potrzebuje płacić za seks, a męska prostytutka najpewniej będzie obciągała kindybały klientów.
Ofkors, kobiety tylko kobiety sobie do seksu zamawiają
Nie, kobiety nie muszą z reguły za to płacić. Nie użalam się, żeby nie było tylko mówię jak jest.
No ale z tą zużytą prezerwatywą w opakowaniu. to już przegięłaś. Jak już zmyślasz, to przynajmniej bardziej wiarygodne opowieści.
niezła bajeczka, może na wattpada się nada
Bardzo podobna historia była w ukrytej prawdzie ;)