#620iU
Pracuję w barze niedaleko od centrum jednego z większych miast w Polsce. Jakiś czas temu miałem poranną zmianę. Byłem sam z obsługi. Upalny dzień, środek tygodnia, ogólnie mało się dzieje. Pierwszym klientem był pewien starszy pan, który przychodzi co jakiś czas. Grzeczny i spokojny, zamówił piwo i usiadł w ogródku. Po jakimś czasie wyszedłem zapalić papierosa. Gość akurat kończył piwo, wstał i zaczął iść w kierunku wejścia do knajpy. Nagle się wywrócił i uderzył tyłem głowy o nogę stołu. Podbiegam do niego przestraszony. Krew się leje, nieprzytomny, ale oddycha. Chwila paniki. Środek miasta, nikogo nie ma. EDB, kursy BHP, ale pierwsza taka sytuacja w moim życiu. Bardzo się zestresowałem, ale udało mi się zadzwonić na 112 po karetkę. Jechała jakieś 20 minut. W połowie tego czasu pan odzyskał przytomność i usiadł. Dalej krwawił i trochę majaczył, stoję obok i czekamy na pomoc. Dalej się stresuję. W końcu pogotowie przyjeżdża. Rozmawiam chwilę z ratownikami, biorą pana do ambulansu.
I wtedy, jeszcze nawet sygnał pogotowia nie ucichł, jakaś baba drze się z drugiego końca ogródka „Czy ktoś mnie w końcu obsłuży?!”. Nie wiem, kiedy tam wlazła, ale nie ma opcji, że nie widziała krwawiącego dziadka i ratowników. Na szczęście mamy samoobsługę, więc po kawę i tak musiała podejść do baru.
Gorsze było to, że po tygodniu przyszedł ten pan i opieprzył mnie, że zmarnowałem mu cały dzień przez to pogotowie i jak znowu się wywali, to mam nigdzie nie dzwonić.
Szkoda gadać i jedno i drugie głupie
H mu w 4litery, to że wezwałeś pogotowie to twój dupochron, co by było gdyby zszedł, a ty nie wezwałeś pogotowia?
Więc niech poszuka innego miejsca albo siedzi w domu skoro tak mu czas zmarnowałeś. A na tamtą babę też szkoda słów
O jeny, tak mi przykro :( wiedz, że anonimowe doceniają! Mam nadzieję, że się nie zrazisz i dalej będziesz pomagał
Może ten pan jest chory psychicznie.
Dlatego nie mogę pracować w gastro, może bym się powstrzymała od powiedzenia jednemu i drugiemu, co o tym myślę, ale byłabym cały dzień wkurzona.
nie przejmuj się, pomagaj dalej. Większość nie jest takimi dzbanami i nigdy nie wiadomo, kiedy uratuje się kogoś zdrowego psychicznie ;) Rozumiem, że klienci czasem też bywają odklejeni... pozostaje mi tylko życzyć Ci powodzenia i cierpliwości ;)
Dobrze zrobiłeś. A jak pan taki chojrak to niech się następnym razem nie wywraca, albo nie przychodzi do Ciebie żeby Ci robić problemy w pracy
Nieźle się pizdnął, tydzień majaczył.
Stałeś obok i patrzyłeś jak krwawi zamiast jakoś zatamować?
Według mnie znaczyło stoje obok i pilnuje dziadka zamiast wracać za bar i obsługiwać gości. Nie wiem czy trzrea było tamować, w sensie trzymać cały czas. Poprawnie zakładasz opatrunek i ma się trzymać sam, mam nadzieję że tak było i tutaj