#Jucf9
Zbierało się na deszcz i nie chciałam, żeby zmokły, więc stwierdziłam, że najlepszym pomysłem będzie pozbieranie ich wszystkich i włożenie do słoika. Jak pomyślałam, tak zrobiłam - słoik ze ślimakami włożyłam do lodówki. Zapomniałam jednak go zamknąć.
Wyobraźcie sobie minę mamy, która otwiera lodówkę, a po całej lodówce pełzają sobie ślimaki.
Mój tata trzyma w lodowce robaczki na ryby i pewnego razu się "uwolniły" i zrobily sobie wycieczke po lodowce. Bleee trauma do konca zycia 😖
Znam to ;v
Ohyda, ja kiedyś to prawie wzięłam do ręki ;_;
Ja kiedyś między jogurtami zobaczyłam malutkiego pająka ;-;
Ciesz sie ze nie przepoczwarzyly sie w muchy :D
Wyrzuciłabym lodówkę :p
widać, że same dziewczyny komentują bo dla faceta te robaczki to normalka, każdy lubi łowić rybki
Ja sama wędkuję, więc takie robaki to dla mnie coś normalnego. Nie mam również problemów z braniem ich do ręki i zakładaniem na haczyk. Pozdrawiam wszystkie wędkujące dziewczyny :)
Nie chciałabym być na miejscu twojej mamy xD i mam nadzieję, że były to ze skorupką mimo, że one noszą ze sobą swój dom haha
Alpaka ja również za nimi nie przepadam, a miałam nieprzyjemnośc je dotknąć :/
Ja nadal ich nie cierpię...
Jak słyszę bez skorupki to widzę jak mój wuja skopuje takiego ślimaka z wejścia do domu...
Fuu...
Dotknąć to nic. Raz kosiłem kosą spalinową i na chwilę otworzyłem usta i w tym momencie żyłka odnalazła zagubionego w trawie ślimaka bez skorupki. Rozbryzgał się na całe ręce, okulary i do ust.
Aż mi się przypomniało, jak kiedyś pojechałam z rodzicami do lasu na grzyby (zmusili mnie, bo ja nie lubiłam lasów przez pajęczyny, w które ciągle wchodziłam) i później jak już czekałam na rodziców w samochodzie to poczułam, że coś mi chodzi po twarzy. To był pająk (duży), ale gdy próbowałam go strącić, to schował się szybko w moją dziurkę w nosie. Bałam się strasznie, ale nie powiedziałam o tym nikomu, bo uznałam to za zbyt obrzydliwe. Próbowałam go wysmarkać, ale nie mam pojęcia czy się udało. W sumie to do dzisiaj nie wiem co się z nim stało.
Peter,
aż musiałam ślinę wypluć :O
Czy z moim dzieciństwem coś nie tak skoro nie bałam się tych czarnych ślimaków a wręcz zabijałam je grabiami?
Ja mimo ze mialam swojego filipka (opisalam historie w osobnym komentarzu) to tez jestem zrazona do takich slimakow bez skorupki. Jechalam na rowerze i najechalam na takiego slimaka, nie zauwazylam go. Przez to ze nie mam blotnikow na przednim kole podobnie jak u @Peter134 slimak wyladowal na mnie, tak wlasciwie nie przypominal juz slimaka 😂 ja mialam to szczescie, ze slimak zaatakowal tylko moje ubrania
Mi kiedyś taki bez skorupki spadł na głowę. Nie sądziłam, że one nawet po drzewach łażą ;-;
Kochani wystarczy tych rewelacji. Nie będę mógł spać. :(
@Peter134 ehhh koło minuty zwijałem się z obrzydzenia...
Mój brat kiedyś postanowił przygarnąć ślimaka. Pudełko (bez wieka), liście mniszka i bezpański ślimak stanowiły ozdobę stolika przy łóżku. Przez jedną noc. Z rana nagle nie ma ślimaka, zwiał skurczybyk.
W domu panika, bo jak zdechnie to smród. Ze względu na swój domowy tytuł Sherlocka znalazłam zbiega. Gdzie?
Pod stolikiem, na odwrotnej stronie blatu.
Skurczybyk.
Pewnie jeszcze nawiał jak was zobaczył
Ja jak byłam mała to zawsze nalewałam do wiaderka wody, zbierałam ślimaki i je tam wrzucałam, bo przecież ktoś musiał je umyć, to samo robiłam z dżdżownicami
Mój dziadek kiedyś wracając z lasu (był na grzybach), napatoczył sie na żmiję. Jako, że z mojego dziadka był niezły świrek postanowił babci zrobic kawał i umieścił w lodowce słoik z głowa owej żmiji... Gdy rano babcia zajrzała do lodówki podobno o mało co nie zeszła na zawał, pozbyła sie lodówki w trybie natychmiastowym :D
Uprzedzając pytania, dziadka sie nie pozbyła, ale podobno focha z przytupem i muzyczka w tle nie zabrakło.
Ooooooo fuuu 😂 biedna mama
Intencje miałaś dobre. :D
Oczywiście haha
Az mi sie przypomnialo jak kiedys mialam swojego pupila filipka. Filipek byl czarnym, duzym slimakiem bez skorupki. To dziwne ale byl z nami dlugo bo pol roku na 100%. Pozniej wiosna wyposcilam go na ogrod ale na prawde wszyscy go lubili, jadl sobie ogórki i salate a trzymalam go w takim plastikowym opakowaniu po patyczkach kosmetycznych 😂 z dziurkami oczywiście. Malo tego, filipek bardzo szybko przytyl. Jak babcia znalazla go w salacie z ryneczku mial ok 1 cm a gdy go wypuszczalam juz przeszlo 10 cm. Schiza od malego, dziecko ktore zamiast psa mialo slimaka 😂
hahah, '' wszyscy go lubili '', moja mama to by mnie razem z takim slimakiem wyrzuciła :D nieźle mu się u was powodzilo jak w pół roku 10cm mu przybyło :D
Hehe akurat skończyłam przerabiać tematy o ślimakach na sprawdzian z biologii ;p
Nie cierpię ślimaków. Na miejscu twojej mamy bym cie wydziedziczyła :D
Ja kiedyś ze slimaków zrobiłam sobie grzechotkę. Włożyłam je do słoika, ale oczywiście pamiętałam o zrobieniu im dziurek by mogły oddychać.
Popękały im skorupki a potem byłam zdziwiona, że ,,nie chodzą ".