#JoO8F

Kiedyś prześladowałem innych uczniów. Sam wychowałem się w środowisku, gdzie ojciec przez całe moje dzieciństwo pił i znęcał się nade mną i matką. Z drugiej strony nigdy to nie było zgłaszane, bo mieszkaliśmy u niego. Wiele razy groził, że jak pójdzie siedzieć, to nas wyrzuci pod most, albo będziemy mieszkać w kartonie. Dopiero sprawy spadkowe pozwoliły nam przejąć dom, a on sam zmarł po tym, jak pijany spadł ze schodów wiaduktu. Ja nieświadomie przejąłem jego negatywne cechy. Maskowałem własne porażki złością, przez co wielokrotnie znęcałem się nad uczniami szkół, do których chodziłem. Poczucie wyższości nad innymi było jedynym, co dawało mi satysfakcję, nie mogłem jej uzyskać w żaden inny sposób. Robiłem rzeczy od niegroźnych „karnych siusiaków” w zeszytach aż po pobicia. Gdy dostałem kuratora, początkowo się wstrzymywałem, ale potem czułem coś na wzór głodu narkotykowego. Musiałem znowu wrócić do znęcania się nad innymi. Nie umiałem przyznać przed samym sobą, że mam problem, a tym bardziej przed kimkolwiek innym.

Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy po ostatnim pobiciu groził mi poprawczak. Po raz pierwszy od dawna czegoś się bałem i coś we mnie pękło. Rozpłakałem się mówiąc, że nad niczym nie panuję, to silniejsze ode mnie. Pierwszy raz w życiu poprosiłem o pomoc. Mama zabrała mnie do psychologa, po psychologu psychiatra, który zaplanował terapię i leczenie. Moje ego aż bolało po tym wszystkim, ale terapia naprawdę zaczęła mi pomagać. Złość zacząłem wyładowywać na worku treningowym, potem sam zapragnąłem trenować boks. Ale nigdy nie startowałem w żadnych zawodach. Nie chciałem nikogo bić po tym wszystkim, co zrobiłem. Trenuję po to, by móc kiedyś stanąć w obronie kogoś, kto stanie się czyjąś ofiarą. Chcę tak odkupić to co zrobiłem, mimo że tak naprawdę nigdy nie zmyję tego z własnych dłoni.

Czasami widuję ludzi z poprzednich szkół i w głębi serca chciałbym ich przeprosić za to wszystko co zrobiłem, ale wtedy oblatuje mnie strach, że nie zasługuję na przebaczenie i że go nie otrzymam. Jeszcze nie potrafię wybaczyć sam sobie, więc czemu ktokolwiek inny miałby to zrobić? Mimo wszystko cieszę się, że to wszystko się skończyło. Mam teraz swoich znajomych, takich prawdziwych, którzy są dla mnie wsparciem, a ja chcę być wsparciem dla nich.

Pierwszy raz wyrzuciłem z siebie publicznie coś tak ciężkiego. Mam nadzieję, że pozwoli mi to otworzyć się z moją przeszłością na ludzi, którzy obecnie mnie otaczają.
Goya Odpowiedz

Lepiej nie przepraszaj, serio, po prostu zostaw tych ludzi w spokoju i nie rozdrapuj ich starych ran. Bo co osiągniesz? Usłyszysz nieszczere "ok, nic się nie stało, wybaczam" spowodowane ukrytym lękiem przed tobą? Albo ktoś jednak powie ci: "zniszczyłeś mi psychikę i zdrowie, wiele lat musiałem to odbudowywać, ale nie uda się tego naprawić w pełni. Jak chcesz wybaczenia to idź skocz z mostu to w tedy pomyślę"? Po prostu żyj swoim życiem, pozwól im żyć swoim.

Goya

I tak, pisze to jako ofiara cholernych psycholi z czasów szkolnych, gdyby mnie któryś z nich poprosił o wybaczenie, to szybciej dałbym mu kosę pod żebra niż te słowa. Codzienny lek i stres przed pójściem do szkoły mocno zniszczył mnie fizycznie i psychicznie, od dziecka chodzę do psychologa na zmianę z psychiatrą, dalej staram się to przepracować - w pełni raczej nigdy mi się już nie uda wyleczyć lęku przed ludźmi, a co do zdrowia fizycznego, w wieku poniżej 30 lat mam wrzody żołądka i rozwaloną odporność, w tym prawie niedziałające nerki. Tylko dzięki dziewczynie wychodzę na prostą ale zdrowia już nie odzyskam. Ja miałem jeszcze takiego farta że się dobrze biłem, ale to powodowało że atakowali mnie w trójkę, a jak to nie dawało rady to w piątkę, zawsze bałem się że w końcu któryś podczas bójki wyciągnie scyzoryk, z resztą czym często mi grozili. Nie widzę opcji bym mógł takim ludziom kiedykolwiek wybaczyć, nawet jakby się tłumaczyli że mieli ciężko i że byli głupimi gówniarzami, też miałem ciężko w domu i byłem młody ale raczej starałem się stawać w obronie, nigdy nikomu nie dokuczalem więc nie wpływa na mnie ten argument. Ja wolę by żaden już nie.pojawił się w moim życiu, i od ludzi których znam z podobnymi problemami wiem że też nie śpieszy im się do oglądania paskudnych mord oprawców.

livanir

To chyba zależy od osoby. Ja chciałabym zostać przeproszona. Żeby usłyszec" to Nie Ty byłaś śmieciem, tylko mój ojciec". Aczkolwiek ja nigdy nie byłam ofiarą pobicia( Nie licząc czasem wyrwania książki czy kuksańca). Lub tego, że jestem tylko po kilku miesiącach terapii

Lunathiel

Potwierdzam, to zależy od przypadku. Ja osobiście to, jak byłam traktowana w szkole uważam za pierwszy i raczej główny powód dosyć poważnej depresji i wszystkich późniejszych, wynikających z niej problemów. Ale jednak też jestem z tych, którzy, gdyby istniała taka możliwość, chcieliby usłyszeć kiedyś "przepraszam". Nie wiem, czy bym wybaczyła. Może nie od razu, ale kiedyś pewnie tak. Wiem za to, że byłabym o wiele spokojniejsza gdybym wiedziała, że te osoby jednak dojrzały i nie krzywdzą już nikogo innego. To, plus pewnie odczułabym chwilową satysfakcję wiedząc, że rozumieją, jak bardzo rozpierdoliły innym życie i że muszą męczyć się z tą świadomością. Tak jak ja męczyłam się z codziennym poniżaniem, publicznym wyśmiewaniem, obgadywaniem za plecami i tak dalej.

Vito857 Odpowiedz

Dobra rada od osoby, która doświadczyła ze strony rówieśników w szkole przemocy psychicznej - daj tym ludziom spokój, a sam odetnij to i zacznij żyć.

ColdHandsWarmHeart Odpowiedz

Wiem, że nie każdy jest taki sam, ale ja jako ofiara przemocy w szkole chciałem, by któryś mnie przeprosił. Jeden z moich oprawców kiedyś zahaczył mnie na mieście i szczerze to po prostu chciałem iść i go olać, ale stałem i udawałem, że go słucham. Mówił trochę z takim zażenowanym uśmiechem, a potem w ogóle wyglądał na przygnębionego. I przeprosił mnie. Powiedział, że dojrzał dopiero jak urodził mu się syn. Jak pomyśli że jego syn miałby postępować tak jak on to obwiniałby tylko siebie. No i dopiero wtedy zrozumiał co czuli jego rodzice. A ja poczułem się jakby jakiś kamień spadł mi z serca. Teraz kompletnie nie uwzględniam go w sekcji traumatycznych doświadczeń. Odciął się od złych ludzi, a trzyma się z tymi dobrymi i czasami wyjdziemy na piwko. Nie każdy będzie w stanie Ci wybaczyć, ale jeśli przynajmniej jedna osoba zmieni o Tobie zdanie to warto.

karlitoska Odpowiedz

Praktycznie za każdym łobuzem, kibolem czy innym napieda*ką stoi ta sama smutna historia, chłopca który natknął się w życiu na emocjonalną pustynię, a najgłupszy stereotyp, że chłopaki nie płaczą pcha ich do rozładowywania tłamszonych emocji agresją. Dobrze, że udało Ci się przyznać i dałeś sobie szansę na pomoc, bo wielu jest takich, którzy nie umieją opuścić garda do końca, bo ktoś im wmówił bzdury o jakiś "prawdziwych mężczyznach". Zmieniłeś się, zrozumiałeś siebie i zasługujesz na to, by iść dalej - jeśli uważasz, że przeprosiny Ci pomogą zrób to, ale nie oczekuj niczego. Nie uzależniaj swojej dalszej drogi od czyjegoś wybaczenia. Źle postępowałeś, nie ma co Cię wybielać, ale to, że Ty sam siebie zrozumiałeś nie oznacza, że inny też zrozumieją - mogą nie być nawet nigdy gotowi Ci wybaczyć i musisz nauczyć się z tym żyć, odciąć przeszłość grubą krechą.

Tilia2 Odpowiedz

Szanuję ludzi, którzy dają radę wyjść z różnych życiowych bagien. Na pewno masz jeszcze sporo do zrobienia, ale już żyjesz lepiej i możesz być dumny z tego sukcesu. Twoja mama chyba też. Jak będziesz gotowy, to pewnie pogadasz ze szkolnymi kolegami, niezależnie od tego czy ktoś Ci wybaczy czy nie, możesz potrzebować tego, żeby zakończyć sprawy, które na znajdź za niezakończone. No i to, że ktoś zarzeka się, że nie wybaczy wcale nie znaczy, że faktycznie tak jest - niektórym po prostu coś takiego nie przejdzie przez gardło ot tak.

Xanx Odpowiedz

Uważam że powinieneś przeprosić swoje ofiary jeśli sam o tym myślisz. Do póki nie spróbujesz to nikt Ci nie powie czy Ci wybacza. A to że sam nie możesz sobie wybaczyć to normalne bo sami dla siebie jesteśmy najbardziej krytyczni.

montana8419

Tak - jego ofiary na pewno pamiętają i nadal nienawidzą go. Trudna sytuacja jednego człowieka, nie jest żadnym uzasadnieniem, by gnębić innych. Może przeprosiny i wyjaśnienie sytuacji zmienią, jak jesteś postrzegany, a i autorowi przyniesie ulgę. Prawda nas wyzwoli.

AleksanderV Odpowiedz

Ludzie gnębieni w dzieciństwie wyrastają na dobre, miłe, sympatyczne osoby tylko w bajkach. Niestety, jak się było ofiarą psychola, to samemu też się jest zaburzonym. Możesz być całkowitą odwrotnością twojego oprawcy, możesz walczyć z własnymi demonami z całych sił. Może ci się wydawać, że to sukces, że nie traktujesz bliskich tak, jak byłeś traktowany sam, a i tak któregoś dnia dziecko powie ci, że cię nienawidzi. Taka międzypokoleniowa trauma.

czarnaskorupa Odpowiedz

Byłam ofiarą szkolnej przemocy przez rok. Klasa była klasą sportową wyłącznie dla chłopców, ale największy wpływ miała Kaśka - charyzmatyczna, pewna siebie laska, co widać nawet na jej dzisiejszych zdjęciach. (tak naprawdę była tchórzem) Nazywano mnie syfem, popychano, wyśmiewano, przedrzeźniano. Reakcji brak... Jakieś pogadanki, które nic nie dawały. W końcu w drugim semestrze nie dawałam rady i reagowałam skrajnie, agresywnie. Pieprzenie 13-letniemu dziecku o reakcjach nieadekwatnych do sytuacji jest dla mnie na dzien dzisiejszy co najmniej śmieszne.

Żalu do oprawców nie mam. Przez kolejne lata w samotności uciekałam do świata internetu, gdzie znalazłam 3 miłości, znajomych, których odwiedzalam w innych częściach Polski, kochanka. To dawało mi nadzieję, jakiś oddech.

Dziś nie czuje lęku przed ludźmi, nie leczyłam tego terapią. Jestem jednak bardzo ostrożna i wymagająca w dobieraniu sobie przyjaciół. Nie toleruję braku szacunku do człowieka, chamstwa i braku slownosci w podstawowych kontaktach, to kasuje coś więcej niż jakaś znajomość.
Mam też kilka innych zasad, gdy już z kimś się spoufale, ale to inna bajka.

W piątej i czwartej klasie dwa razy mnie pobito przez osiedlową patologie, ale nie wpłynęło to na moją psychikę, nie wywołało strachu przed ludźmi.

Chyba mam silną psychikę :')

Blaze1 Odpowiedz

Co jest lepsze: urodzić się dobrym czy przeciwstawić się swojej złej naturze? — smok Paarthurnax Masz moje rozgrzeszenie jako szkolnego karła ofiary. Przerwałaś błędny krąg I masz wiedzę I siłę, siedziałeś w syfie młodzi cię posłuchają tam gdzie innych by mięli w dupie

Dodaj anonimowe wyznanie