#Jj8J3

Ostatnio tak dużo pracuję i jestem tak potwornie zmęczona, że gdy idę koło ulicy, to mam ochotę wejść pod jakiś przypadkowy, nadjeżdżający samochód. Nie po to, żeby mnie zabił, tylko żeby mocno mnie poturbował. Myślę sobie, że wtedy trafiłabym do szpitala i wyspałabym się za te wszystkie nieprzespane noce i zbyt wczesne pobudki. Jedyne co mnie przed tym krokiem powstrzymuje, to że mogłabym zniszczyć życie jakiemuś kierowcy.


Dodam tylko, że w mojej pracy nie tak łatwo wziąć urlop, a praca mimo że satysfakcjonująca i że całe życie o niej marzyłam, to jest też koszmarnie obciążająca psychicznie i wcale nie przynosi dużych zysków - i dlatego muszę tyle pracować, żeby związać koniec z końcem. Dlatego nie tak łatwo wyplątać mi się z tej trudnej zawodowej sytuacji...
JanekSnieg Odpowiedz

Przez dłuższy czas miałam podobnie - chciałam żeby jakiś wypadek (nie z mojej winy) pozbawił mnie świadomości na kilka miesięcy. Zastanów się, czy nie mozesz jakoś zmniejszyć kosztów życia, żeby móc pracować mniej - dzielić z kimś mieszkania albo coś w tym rodzaju

BellaIza Odpowiedz

Hmm, ale w szpitalu za cholerę byś się nie wyspała :D
Chrapiący, jęczący towarzysze niedoli, o 6 pobudka na badania, dźwięki z oddziału... To jest dla Ciebie relaks? :O

CukrowaPanna

Można się do tego przyzwyczaić ;)

PablooS

@Bellalza, po przeczytaniu tego wyznania myślę, że chodzi raczej o coś w rodzaju śpiączki, albo typowego poturbowania, po którym długo by nie miała pełnej świadomości, a nie zwykłego spania jak pacjent na badania.

BellaIza

PablooS, ale... Przebudzenie ze śpiączki wcale nie daje poczucia "wyspania" się. A poturbowanie to już w ogóle. Rozmawiałam z dwoma osobami, które były w śpiączce (jedna "tylko" dwa dni, druga aż trzy miesiące) i obie zgodnie twierdziły, że przebudzenie to najbardziej chu#owe uczucie na świecie. Czuły się obolałe, odrętwiałe, jakby miały grubą bibę codziennie przez ostatni tydzień.

RavenCrew

Ja wstaję do pracy o 4 więc hałasy szpitalne to kołysanka :) kończy się tym że jak mam wolne to śpię 24 na dobę. Jak cholerne zombie

charade

Zgadzam się... Nie tak dawno byłam z 3 paniami na oddziale. Jedna chrapała tak głośno i nieustannie, że nie szło wytrzymać. Druga, z rana obgadywała pierwszą, ale w nocy była nie wiele mniej cicha i miałam stereo. Gdy jej to powiedziałam, gdy plotkowała, bardzo się zawstydziła i obruszyła. Trzecia natomiast nie widziała nic złego w gadaniu ze znajomymi na teamspeaku po północy. Gdy zwróciłam jej uwagę, obraziła się i była chamska do końca pobytu. Po trzech nocach na szczęście zostałam już całkiem sama i było elegancko :D

Satanismus

Budzenie się ze śpiączki to najgorsze gówno, serio. Przy samym wybudzaniu nadal jest się na zajebistych ilościach prochów, wszystko widzi się mniej więcej tak jak jest, reszta to haluny. Przy wybudzaniu może się trafić naprawdę, naprawdę zły bad trip.
A po tygodniu nawet wysportowany człowiek ma problem - zamiast mięśni jest galaretka...

Fallin Odpowiedz

W szpitalu nie pospisz. W nocy przychodzą mierzyć temperaturę, pozniej pobudka o 7 i od razu biegiem na badania mimo ze jeszcze nawet oczu nie otworzyłas. W ciągu dnia tez sie nie zdrzemniesz bo podają kroplówki, albo sie pytają czy cos sie stało gdy tak leżę i próbuje zasnąć

Suomen Odpowiedz

Jesteś rezydentem/ratownikiem medycznym/pielęgniarką?

Satanismus

Czyli nie tylko ja o tym pomyślałam.

PrzezSamoH

Pielęgniarka ma wyjście - przychodnia zamiast szpitala. Zwłaszcza w dużych miastach. Trochę lepsza kasa, zdecydowanie lepsze godziny, mniej obciążająca praca. A spełnienie podobne, zwłaszcza jak pełni się też funkcję pielęgniarki środowiskowej.

Usmiechpolitowania Odpowiedz

Sądząc po opisie pracy "koszmarnie obciążająca psychicznie i nie pszynoszaca dużych zysków", strzelam,że pracujesz w policji

AlithAnar Odpowiedz

Od razu skojarzyło mi się z "Innym Światem" w którym opisane jest jak więźniowie samookaleczali się by trafić do szpitala.
Smutne jest to, że współczesne wykorzystanie pracowników potrafi oddawać rzeczywistość sowieckich obozów

IrisvonEverec Odpowiedz

A ja napiszę coś oklepanego, zalatującego zabobonem, ale też bardzo sprawdzonego: uważaj o czym marzysz. Rozumiem przemęczenie i ogólny zamysł, ale serio uważaj, bo ludzie czasem sami potrafią sobie coś "wykrakać", a potem tego gorzko żałują...

Anonimek112 Odpowiedz

Hmm.. a jak autorka zajdzie w ciążę, to co było?

majer Odpowiedz

Na szczęście Volvo Vera coraz bliżej.

digoxine Odpowiedz

Czyzbys była pielęgniarka?

Zobacz więcej komentarzy (7)
Dodaj anonimowe wyznanie