#Jf3jR
Pieniądze po każdym zleceniu dostawaliśmy do łapy, bo pracowaliśmy na czarno.
W przeddzień naszego wyjazdu (poruszaliśmy się autostopem), postanowiliśmy pójść sobie na ostatni spacer. Gdy tak sobie łaziliśmy po jakimś opustoszałym osiedlu na obrzeżach miasta, jeden z moich kolegów o czymś sobie przypomniał i pobiegł do namiotu zostawiając nas z całą kasą.
Usiedliśmy na jednym z murków i zaczęliśmy grać w karty. Nagle, nie wiadomo skąd wyrosło przed nami czterech rosłych, archetypowych "czarnuchów". Takich żywcem wyrwanych z gangsterskich filmów o brooklińskich gangach. Napompowani sterydami kurczakożercy obwieszeni łańcuchami, do tego kolorowe ciuchy, czapeczki i wypucowane adidaski. Oczywiście przytoczyli się do nas i stanęli tak, abyśmy nie dali nogi. Jeden z nich, ten największy (chyba herszt jakiś) zabrał nam karty i powiedział po angielsku z dziwnym akcentem:
- Pokażę wam sztuczkę.
Coś tam potasował, kazał wybrać kartę, czary-mary, czy to ta karta, tak to ta karta, tadaaaam! Udawaliśmy zaskoczenie, ale w rzeczywistości czuliśmy, że zaraz zarobimy łomot i stracimy nie tylko uzębienie, ale i cały, zarobiony w pocie czoła, hajs.
- Skąd jesteście? - zapytał Murzyn patrząc na nas podejrzliwie.
- Z Polski... - wymsknęło mi się cichutko. Po chwili stwierdziłem, że to jednak głupi pomysł. Tym bardziej, że czarnoskóry typ otworzył szeroko oczy i rzekł:
- Polska? Byłem kiedyś w Polsce i...
(... i dostałem wpierdol od rasistów - dopowiedziałem sobie w myślach. Pewnie zaraz, jako emisariusze Rzeczypospolitej, boleśnie odpowiemy za ten czyn.)
- ...i nauczyłem się jednego takiego zdania...
("Jazda do Afryki, omszały asfalcie. Polska dla Polaków" - moje myśli zabrały mnie w najbardziej mroczne zakątki mózgu.)
- "Kocham Cię!" - rzekł Murzyn całkiem wyraźnie i zrozumiale.
Okazało się, że chłopaki pochodzili z Ghany i jeździli po Europie w ramach wymian studenckich. Z Polski najlepiej wspominali dziewczyny, stąd takie a nie inne zdanie, którym "czarowali" swoje potencjalne narzeczone. Okazali się naprawdę fajnymi, inteligentnymi gośćmi. Trochę było nam potem głupio, że nasze wypełnione stereotypami głowy kazały nam się bać zwykłych studentów z wymiany.
Też bym się bała. Lew też może być przyjazny, ale kojarzy się z groźnym zwierzęciem :) takie małe porównanie, to nic dziwnego, że tak pomyśleliście, niestety takie są stereotypy i żeby nikt nie pomyślał, że je popieram :)
omszały asfalcie😂
też nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem w tym momencie :D
Może dlatego, że nikt normalny nie okrąża ze swoją grupką ludzi na ulicy tak, żeby nie mogli odejść i nie zaczyna creepy gadki? To nie stereotyp, po prostu takie zachowanie jest niepokojące. Gdyby mnie tak oblazły jakieś karynki to też bym się przestraszyła.
Czasem jednak stereotypy pomagaja, bo jak widzisz takich napakowanych typów obwieszonych łańcuchami (pomijam kwestię koloru skóry, bo akurat do wyobrażenia nic nie ma) to jednak lepiej zakładać, że to gangesterka (jakby nie patrzeć taki wygląd jest dla nich typowy) i mieć się na baczności.
Tak samo, jak nie należy wszystkich ludzi wkładać do jednego worka z napisem zły, tak samo nie powinno się postępować odwrotnie. Cieszę się bardzo, że natrafiliście na osoby, które były w porządku. :) Jednak mimo to uważajcie na siebe.
"Jazda do Afryki, omszały asfalcie. Polska dla Polaków"
Ryknęłam :D
Po przeczytaniu tego wyznania zrobiło mi się przyjemnie ciepło na serduchu, dzięki! :D
Już mi się robiło Was i utraconej kasy szkoda, a tu taki zwrot akcji.
A mieli napisane na czole, że są studentami z wymiany? Byli wielcy i was otoczyli, zrozumiałe że się ich baliście. Obojętnie jakiego koloru by nie byli.
Nie taki diabeł straszny jak go malują 😂