#Jd6QW
Mój narzeczony lubi spotkać się z swoimi znajomymi w naszym mieszkaniu. Często wpada jego siostra z chłopakiem czy kolega z żoną.
Problem nie jest ze znajomymi tylko ze mną.
Nienawidzę dotykać rzeczy po innych ludziach.
Sama sprzątam swoje mieszkanie i mam świadomość, że to ja umyłam toaletę więc mogę spokojnie na niej usiąść na dwójeczkę. Wiem, że goście po umyciu rąk wycierają dłonie w ręcznik specjalnie do tego przygotowany lecz tak czy inaczej od razu leci do prania. Wiem, że dotykają moich kosmetyków, klamek w mieszkaniu, siedzą na mojej sofie. To już nie chodzi o bakterie czy inne rzeczy lecz brzydzi mnie świadomość iż ich lepiące się tyłki dotykały deski klozetowej. Ja na co dzień jestem społecznym człowiekiem, lubię kontakt z innymi ludźmi lecz tylko słowny. Uprzedzę pytanie o narzeczonego. Jego się nie brzydzę.
Jesteśmy ze sobą prawie 10 lat i jestem w stanie jeść z nim lody jedną łyżeczką. Po każdej wizycie gości sprzątam mieszkanie od podstaw. Dezynfekuje toaletę, klamki, piorę ręczniki, pokrowce na poduszki z salonu, myje podłogi i szoruje szklanki. Nikt nie wie o mojej przypadłości.
Paranoja z tym związana zaszkodzi Ci prędzej, aniżeli te wszystkie bakterie c:
Michael Jackson tez tak ponoć miał, bał się cudzych zarazków i chodził w maseczkach zanim to stało się modne.
OBOWIĄZKOWE, nie modne.
Zmęczonaoddychaniem, to już wiem skąd ten nick ;)
" Jesteśmy ze sobą prawie 10 lat i jestem w stanie jeść z nim lody jedna łyżeczką" . Tak jakoś rozwaliło mnie to zdanie : D .
Wy się śmiejcie, kiedyś miałam koleżankę w klasie która mówiła że brzydzi się palić tego samego papierosa z chłopakiem, ale jakoś robienie mu dobrze nie sprawiało jej trudności.
Niezywa, ale wiesz, że seks oralny nie jest obligatoryjny?
Są razem 10 lat i nie dogadali się w kwestii zapraszania gości. Cóż.
Wygląda mi to na OCD - zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (nazywane też nerwicą natręctw). Od razu rzuciło mi się to w oczy, bo niestety sama się z nim zmagam.
Dobrze by było się wybrać na konsultację psychiatryczną i opowiedzieć o tych trudnościach. Są leki, terapia, będzie Ci lżej. Powodzenia i wszystkiego dobrego!
Też mi się skojarzyło, jako że sam mam OCD. Nie boję się bakterii, tylko mam wrażenie, że wszystko jest skażone i się lepi.
Dlaczego ludziom OCD kojarzy się jedynie z zarazkami? Tzn całkiem możliwe, że autorka ma to zaburzenie, ale pamiętajmy że nie każdy kto świruje na punkcie czystości musi mieć nerwice natręctw.
Mi wyznanie autorki się skojarzyło z mizofobią - lękiem przed brudem. Inni ludzie wydają się brudni, taka samo rzeczy, których dotykają, dlatego chorzy się izolują od społeczeństwa, dezynfekując lub wyrzucając rzeczy, z którymi inni wchodzili w kontakt.
Jak sobie radzisz w innych miejscach? Przymierzając ciuchy przed kupnem, pijąc kawę u koleżanki? Współczuję natręctwa...
Zrób coś z tym, bo wpadniesz w jakąś paranoję xd
A póki co, to może umawiajcie się z nimi gdzieś na mieście?
Ja też nie lubię jak mi ktokolwiek przyłazi do mieszkania.
Swoje mieszkanie z definicji jest swoje. Można spotkać się na mieście, a nie ludziom do domu pchać.
@Hvafaen o suchym pysku się gości nie przyjmuje. Po ciemku się nie siedzi.
Także tak czy siak - za żarcie i napitek trzeba zapłacić, za prąd i wodę zużytą do mycia garów czy w kiblu trzeba zapłacić.
Naczynia i salon trzeba posprzątać...
Narzeczony też nie wie o tej przypadłości? Bo moglibyście się spotykać ze znajomymi na mieście, albo też u nich ;)
Nie martw się, w twoim domu nie usiadłabym na deskę. Ogólnie nie wiem jak można siadać w innych domach niż swój. Obrzydliwe.
Ja nawet w swoim domu bezpośrednio nie siadam na deskę, tylko wykładam sobie papierem. Brzydzę się innych domowników.
Ja mieszkam sama więc nie muszę dzielić kibla z innymi dupami na szczęście.
ja tylko wykładam w publicznej. nie zesrajcie się (nomen omen) z tym niesiadaniem na deskę. życie was jeszcze zweryfikuje. ja też się brzydziłam jak byłam młodsza, ale to irracjonalne. a na waszych telefonach jest dużo więcej zarazków niż na takiej durnej desce. jego też się brzydzicie?
Standardowe, na telefonie jest więcej zarazy. Tu nie chodzi o zarazki, tylko obrzydzenie. Telefon nie ma z tym nic wspólnego. Chyba że ktoś ci siada gołą dupą na niego, wtedy to tak.
Gratuluję obrzydzenia, ale pod ubraniami ludzie też mają gola dupę.
wszedzie siadam, deseczka wylozona, nie wpadajmy w paranoje
Niezywa, bakterie unosza sie kilkadziesiat cm nad deska, wiec ten Malysz nic ci nie da
wole usiasc niz potem sprzatac podloge
To nie nazywa się przypadkiem mizofobia? Wstręt do bakterii, brudu...