#JX7BL
Ja mam urodziny na koniec roku. Po sylwestrze przyniosłam dwa torty. Jeden dla uczniów, a drugi do pokoju nauczycielskiego. Przyznam, że miło było dostać życzenia od dyrektora i nauczycieli. Do tej pory to pamiętam, jak po lekcjach nauczycielka od chemii pytała, z jakiej cukierni zamawiałam torty. Potrzebowała zamówić identyczny na prywatną uroczystość. A zawsze miałam jakiś zatarg z tą kobietą. Ludzie, których traktowałam zawsze jako zło, okazali się być w porządku.
Za to kiedy wniosłam tort do mojej klasy, nastała cisza. Tylko kilka osób odśpiewało mi sto lat. Część udawała, że mnie nie widzi. Nauczycielka, która też była moją wychowawczynią, zwróciła się do towarzystwa, że to już ostatnia taka uroczystość w klasie i powinni bardziej się zaangażować. Pokroiłam tort i... rzucili się na niego jak sępy. Nawet mi kawałka nie zostawili, bo niektórzy brali po dwa i wynosili z sali dla osób z innych klas. Usiadłam w ławce i zjadałam wafla. I przyszły do mnie trzy dziewczyny, które trzymały w ręce foliowy woreczek z 16 zł. "Każdy już się znudził tymi urodzinami, tylko tyle zebrałyśmy na ciebie od klasy". Jakbym dostała w twarz. Zawsze się składałam i nawet chętnie pomagałam w transporcie tortów, bo jako 17-latka zrobiłam prawo jazdy. Wtedy bardzo mnie lubili i nie miałam nigdy z nikim konfliktu.
Nie przyjęłam tych pieniędzy. Wracałam do domu ze łzami w oczach. Jak to wspomnę, to do tej pory zbiera mi się na płacz.
W poprzedniej pracy zrzucaliśmy się na prezenty urodzinowe dla pracowników. Oczywiście nikt "nie wiedział" kiedy ja mam urodziny.
W jednej pracy też zrzucaliśmy się na jakiś prezent dla osoby, która miała urodziny. Ale po tym, jak dla niektórych osób takiej zrzutki nie było, a dla innych tak, to przestaliśmy w ogóle
Brzmi to dziwnie. Jak ktoś jest ogólnie nie lubiany to przez trzy lata liceum bez problemu się zorientuje. Młodzież w tym wieku nie umie udawać. Może zdarzyło się coś o czym nie wiesz , na przykład podejrzewali że coś wykablowałaś. Nie wyjaśniłaś od razu o co chodzi i już nie wyjaśnisz. No i te torty. Na osiemnatkę to ludzie wolą już coś innego. A rozdawanie kawałkow innym klasom to już brzmi absurdalnie.
A co wolą już 18 latki będąc w szkole na lekcji?
I takie osoby potrafią udawać. Gdyby było inaczej, to by nie było tyle dramy w życiu tych osób. Oszukują się bardzo często, żeby tylko być akceptowanym w grupie.
Ja mojej klasy nie lubię mimo, że nie miałam konfliktu z nikim. Te znajomości były wymuszone obecnością w jednej klasie. Mam znajomych, których poznałam z innych klas i trzymam z nimi kontakt. A to dlatego, że się lubimy.
Z tym kawałkiem to trochę przesadzasz. Po prostu trzeba było na koniec krojenia wziąć kawałek dla siebie i odejść od tortu zostawiając miejsce innym żeby nakładali. Bo jak pokroiłaś i odeszłaś licząc, że ludzie Ci zostawią ostatni kawałek dla Ciebie to można to było interpretować że nie chcesz. To nie jest uroczystość w domu.
Przykre 🙁 aż mi się przypomniało jak kiedyś zorganizowałam urodziny i przyszła tylko jedna osoba. Dziewczyna na której urodzinach byłam tydzień wcześniej. Moje miały być w tym samym czasie, ale przełożyłam żeby się nie nakładały. Reszta zaproszonych gości się nie zjawiła. Także urodziny spędziłam wydzwaniając i pytając się czy się spóźnią czy ich nie będzie. Było to strasznie dziwne, bo urodziny organizowałam co roku i wszyscy się zjawiali. Jedyne co mi przychodzi do głowy to że rodzice nie zgodzili się na imprezę "jedną po drugiej". Od tego czasu nie organizuje urodzin.
Rówieśnicy potrafią być okrutni, zwłaszcza gdy jesteś nastolatkiem