#JR778
Sporo pracuje, w życiu osobistym mi się średnio układa- zwykle kobiecie zależało jedynie na nieograniczonym dostępie do mojej karty kredytowej. Niby niczego mi nie brakuje, ale już od dłuższego czasu nie mogłem znaleźć nikogo „odpowiedniego”, a wiadomo, że miło jest spędzić czasami wieczór z fajną kobietą.
Poznałem przez internet bardzo fajną dziewczynę, 15 lat młodszą, inteligentną. Była kilka tygodni po przeprowadzce i nikogo w mieście nie znała, dopiero zaczynała prace wiec domyśliłem się, że jej pozycja finansowa nie jest najlepsza. Wykorzystałem to i zaproponowałem, że jej zapłacę za wspólnie spędzony czas.
Patrząc na to z perspektywy czasu uważam się za idiotę. Zamiast zaprosić ją na randkę to wyskoczyłem z czymś takim, uznając że dzięki temu będę miał jasną sytuacje - miło spędzę czas nadal będąc wolnym. Żadnych telefonów i opowieści czego to ona nie widziała na wystawie w sklepie. Po około tygodniu rozmów dziewczyna się zgodziła.
Umówiliśmy się na kolacje. Z uwagi na to, że nie wymieniliśmy się zdjęciami wolałem spotkane na neutralnym gruncie. Nie miałem wielkich wymagań co do jej wyglądu. Do dziś za każdym razem jak na nią patrzę widzę swój ideał - jest piękna. Musze przyznać, że to nie ułatwiło sprawy. Spędziłem fantastyczny wieczór. Kolacja, wino u mnie... chciałem żeby została na cała noc, ale się nie zgodziła. Zgodnie z umową zapłaciłem i umówiliśmy się na spotkania 2 razy w tygodniu. Nie będę się rozpisywał o tym jak fantastyczną dziewczyną jest K., bo to możecie wywnioskować po tytule.
Za miesiąc mija pół roku odkąd się poznaliśmy. Niedawno dowiedziałem się na co zbierała pieniądze z naszych spotkań, a co ważniejsze, że ma już cała potrzebną sumę. Boje się, że ona chce zakończyć nasza znajomość. A ja wręcz przeciwnie, chciałbym ją przenieść dużo wyżej. Patrząc z boku jesteśmy świetną parą - tylko nikt nie widzi, że po każdym spotkaniu wyciągam z portfela sporą sumkę. Nasza znajomość to nie tylko sex. Chodzimy na randki, do kina, na basen, nawet na siłownie, spędziliśmy już wspólnie kilka weekendów.
Najchętniej zaproponowałbym jej, żeby się do mnie wprowadziła, ale nie wiem jak się do tego zabrać. Jak przejść od „ile chcesz za cały weekend ze mną?” do „Kocham Cię, zamieszkajmy razem!”.
Teraz sam nie wiem czego obawiam się bardziej, że ona zakończy naszą znajomość czy że będzie ją chciała kontynuować na dotychczasowych zasadach...
Patrząc z boku jesteście świetną parą, z Twojego punktu widzenia jest idealna, ale tak naprawdę nie wiesz ile z tego to jej prawdziwa twarz, a ile udawanie żebyś był zadowolony. Płacisz jej za spędzony czas, więc podejrzewam, że nie poznałeś jej złych dni, chumorków, nie narzeka, że coś się jej nie podoba... Zawsze miła, uśmiechnięta, wesoła i chętna czyli profesjonalna w pracy. Niekoniecznie jest taka na co dzień i w prywatnych relacjach.
Oj przestańcie. Nie kazdy w pracy jest profesjonalistom. Wlasnie dzieki takiemu waszemu podejdciu ja straciłam szanse na fajnego faceta. Moze niechaj on ja zapyta. Zycie jest nieprzewidywalne i dziwne.
Pffff....oj Misiu, wiesz ile prostytutki mają takich "zakochanych" klientów? Na pęczki. Z ich strony to świetny biznes- stały klient, a oprócz zapłaty jeszcze wyjścia/prezenty. Bardzo niewielu prostytutkom udaje się wyjść z prostytucji na stałe. Większość wraca, bo to większe i szybsze pieniądze, prosty duży zysk. Jest też bardzo niewielu mężczyzn gotowych być z damą uprawiającą dalej nierząd. Także... na jeleniach da się zarobić, prawda?
Ale to nie taka sytuacja - to nie prostytutką szukająca kolejnego "frajera", to była normalna dziewczyna i to on ją skusił do takiego zajęcia.
Jest więc spora szansa, że wcale nie jest bezwzględna, skoro sama z siebie, bez zachęty i namowy by prostytutką nie została.
nie wiem czy prosty, ja bym miala wielkie opory przed pojsciem do lozka z kims nowopoznanym, kogo nie kocham
ale w sumie jak za jakas usluge dostaje sie od 100 do kilku- za godzine czy kilka
w porownaniu do pracy w np. markecie, gdzie na taka stowe orasz caly dzien...
no, moze kusic
Ona dla Ciebie pracuje. Jest miła i fajnie spędza się wam czas, bo jej za to płacisz. Nie masz pojęcia, jaka jest naprawdę.
najpierw zrobilesz niej utrzymanke a teraz masz dylematy? troche fuck logic
Ty się zakochałeś, ale ona? Na samym początku umieściłeś waszą znajomość w pewnych ramach - jest twoją utrzymanką, płacisz jej za towarzystwo i seks. Ciężko będzie przejść z tego nagle do miłości i związku. Bo pokazałeś na początku, jak ją szanujesz. I nawet, jakby się udało i stalibyście się parą - to za jakiś czas okazałoby się, że ciężko Ci jej zaufać, czy oby z innymi nie umawia się za kasę. I już widzę te kłótnie za x lat i wyzwiska od zdzir i prostytutek
w druga strone patrzac, ja na miejscu takiej dziewczyny balabym sie, ze on sie po pijaku wygada znajomym, skad mnie wytrzasnal ;) albo wypomni mi to w klitni. przy ewentualnych dzieciach
i ze juz zawsze bedzie mnie "tak" traktowal
Czyli placisz jej za ruchanie, do tego kupujesz prezenty a teraz chcesz miec to wszystko za nizsza stawke? Frajer z kasa i dziwka, ladna para.
Sam z niej zrobiłeś prostytutkę, proponując kasę, a teraz masz problem z jej prowadzeniem się. Lol
Przeczytaj jeszcze raz, ze zrozumieniem.
Nie ma z tym problemu, ma problem z tym, że zrobił głupotę ustalając kształt relacji i nie wie, jak z tego wybrnąć i mieć ją jako prawdziwą dziewczynę.
ROZMAWIAJAC Z NIA SZCZERZE?
no to piekny sponsoring, takie friends with benefits
powiedz jej po prostu, z echcesz z nia byc, ze ci sie podoba i chcesz z nia strrzyc normalny zwiazek, bebz pieniedzy, a z czasem przeciez i tak kasa bedzie w spolna jak w kazdym normalnym malzenstwie
i zobacz jak zareaguje
poza tym wiesz... wyjdzie tez, ile z tego, co pokazywala przy tobie to prawdziwa ona,a ile gra by nie zniechecic sponsora
Lol wychodzi na to że moje małżeństwo nie jest normalne 🤣🤣🤣
no chyba ze macie intercyze, na ktora sie oboje zgodziliscie bez presji
w malzenstwie obowiazuje wspolnota i wszelkie pieniadze ( poza nieilicznymi prawnymi wyjatkami) sa wspolne i niewazne, na czyim koncie sie znajduja
„Była kilka tygodni po przeprowadzce i nikogo w mieście nie znała, dopiero zaczynała prace wiec domyśliłem się, że jej pozycja finansowa nie jest najlepsza. Wykorzystałem to i zaproponowałem, że jej zapłacę za wspólnie spędzony czas.”
Ale wiesz, że na to są paragrafy, nie? To jest zwykłe sutenerstwo i wiedz, że skrzywdziłeś tę kobietę – skusiłeś ją pieniędzmi kiedy bardzo ich potrzebowała i pozwoliła ci się upokorzyć, zapewne czując po tym, że nie ma już odwrotu. A najgorsze, że w tym durnym państwie nie ma nikogo, kto by jej powiedział, że to ty powinieneś się wstydzić, a nie ona.
Teraz rozczulasz się nad sobą, jaki to jesteś zakochany, a wkładałeś w nią swojego fiuta mimo że doskonale wiedziałeś, że ona nie jest tobą zainteresowana w sensie erotycznym – nie oszukuj się, gdyby była, w życiu nie wzięłaby od ciebie tych pieniędzy. Nie boisz się, że przerwie „układ”, bo ją kochasz, boisz się, bo przeraża cię myśl, że ona może być autonomiczną i niezależną jednostką mającą wyjebane na twoje widzimisie, a nie mięsem do wyruchania, które dominujesz i kontrolujesz.
Ta kobieta prawdopodobnie cię nienawidzi. I mam nadzieję, że tak jest, bo na to zasługujesz.
jakie sutenerstwo Gyros?
radze dokladnie poczytac odpowiednie artykuly kk
sutenerstwem jest ciagniecie korzysci z cudzego nierzadu czyli jakby np. narajal ja kumplom i zabiera czesc hajsu
tu mamy prosty uklad sponsorski. LEGALNY.i nieopodoatkowany :) ( w przeciwnym razie sutenerem byloby panstwo). oboje sa pelnoletni
nibyy ze wykorzystanie jej zlej sytuacji? nie przymierala glodem, nie byla od niego w zaden sposob zalezna, poradzilaby sobie, tylko mniej komfortowo
moim zdaniem bylo tak, ze sie znali, lubili i tyle
on jej nie "wykorzystal", chociaz argument finansowy jest na jego korzysc
ale nie masz zadnej pewnosci, czy by sie nie spotykali na zasadzie normalnych randek, gdzie on za wszystko placi, a ona nie dotaje kasy do reki- bo zanim ta sytuacja mogla zaistniec, on wyjechal zportfelem
@bazienka, złego słowa użyłem, ale nie masz racji mówiąc, że to legalne. Powinienem użyć słowa „stręczycielstwo”, za które w Polsce grożą 3 lata więzienia.
Ja śmiem wątpić w tą historię 'zakochalam' taki głupi błąd.