#JNidD
Byłam tak w niego zapatrzona, że świata poza nim nie widziałam. To wszystko trwało ponad rok, z czasem jego problem stawał się coraz bardziej ewidentny. Ciągle tracił pracę, rosły mu długi, nie płacił za czynsz itp. W dodatku zupełnie nie widział nic złego w tym, że pije, nie miał zamiaru z tym walczyć, iść na terapię.
Zdawałam sobie sprawę, że ta znajomość nie ma przyszłości, że jego problemy stają się moimi i że nie mogę nic zrobić, by zechciał podjąć walkę z nałogiem. Wszyscy wokół powtarzali mi, że ten człowiek zniszczy mi życie. Więc odeszłam. To była dla mnie bardzo trudna decyzja, ciężko było mi się odnaleźć w życiu codziennym, wszystko mi o nim przypominało. Wyjechałam za granicę, odcięłam się od naszego wspólnego środowiska, chciałam zacząć gdzieś od nowa.
Od tego czasu mijają dwa lata. Poukładałam sobie całkiem dobrze życie, mam pracę, mieszkanie, nowych znajomych ale nie potrafię o nim zapomnieć. Minęły dwa lata a on ciągle mi się śni, ciągle mam wrażenie, że lada moment znowu się spotkamy. Wiem że to była słuszna decyzja ale co z tego jak nic mnie nie cieszy, wszystko stało mi się obojętne. Dołuje mnie to, że już nigdy się nie spotkamy, że nie wiem co u niego słychać. Próbowałam spotykać się z innymi mężczyznami ale nie odczuwałam wobec nich żadnych emocji, więc dałam spokój.
Funkcjonuję, ogarniam codzienność, mam spokojne poukładane życie, ale wieczorami kiedy zostaje sama wpatruje się w ścianę i zastanawiam się czy kiedykolwiek o nim zapomnę i będę w stanie ruszyć dalej.
Im dluzej bedziesz sie wpatrywala w sciane, tym mniejsze prawdopodobienstwo, ze o nim zapomnisz i ruszysz dalej.
No, chyba ze sciana jest gipsowo-kartonowa.
@ Beza: Jak zwykle trafiasz w punkt.
Fascynuja mnie sytuacje w ktorych przenosnia/alegoria odpowiadaja dokladnie sytuacji rzeczywistej. "Glowa muru nie przebijesz" - no a przypadku GK? Rozbic sciane i przejsc przez nia. To moze byc jak najbardziej doslowne. A jesli masz przy okazji katharsis, no to wygralas. Z drugiej strony, jesli bedzie ona betonowa, to nie wystarczy po prostu chciec. Chocby nie wiem jak mocno. Czasami trzeba obejsc, odejsc, obrocic sie, zmienic kierunek.
Corazwiecejpustki - pojdz ze mną na kawę.
Mam cudowną rodzinę, a bylego kocham nadal. Od dekady. Inaczej niż męża i nie wpływa to na moje pożycie z mężem ani macierzyństwo. Nie jestem przez to sfrustrowana. Po prostu tak ułożyło się moje życie. I Tobie też się uda, ale uwierz mi, nie zapomnisz. I nie musisz. Masz prawo go kochać.
Dobrze, że się od niego uwolniłaś.
Żeby ognisko zgasło trzeba przestać dorzucać opału.
Tylko, że ten żar będzie się jeszcze długo tlił.
Bardzo długo.
Daj sobie spokój z nim, daj mu się stoczyć na jego własne życzenie, bo - to bardzo ważne - Twoja miłość i tak go nie zmieni.
Wszystko zostało powiedziane nie ma co dodawać ale piszę żebyś wiedziała, że ten stan może trwać długo i żebyś chcąc o nim zapomnieć sama nie zaczęła pić bo wtedy okaże się, że tylko straciłaś miłość swojego życia i szansę na wspólne picie
cyniczne?
pewnie tak, ale to przestroga bo chyba jesteś uwikłana bardziej niż byś chciała
dwa razy do tej samej wody się nie wchodzi
ale czasem warto sprawdzić czy woda nadal ta sama...
Spróbuj odciągnąć myśli poprzez zwiedzanie nowych miejsc, wybierz się w góry, pochodź po plaży, a nawet na chwilę usiądź w lesie. Może to zabrzmieć śmiesznie, ale przemyśl sobie jak ci ulżyło, że z nim nie jesteś. Każdy wybór niesie konsekwencje, nie jest łatwo o kimś zapomnieć. Warto też skorzystać z pomocy przyjaciół, niech wypełnią twój czas.