#JMgPv

Nawet nie wiecie, jak mi wstyd, gdy to piszę.

Jakiś czas temu miałam małą „wpadkę” z zabawką erotyczną zasilaną na USB. Był to mój pierwszy gadżet nie na kabel, i zarazem najprawdopodobniej ostatni.

Mieszkamy z rodzicami razem w nie za dużym mieszkaniu. Mam dla siebie zarezerwowany jeden pokoik, niemal zlepiony z sypialnią mamy i taty. Rodzice co tydzień wieczorem jadą na konkretne zakupy, a ja w tym czasie dbam o dom. W takiej to właśnie sytuacji myłam i jednocześnie zalałam niechcący moją zabawkę, czego nie byłam świadoma. Zaraz po jej oporządzeniu zostawiłam ją do ładowania i schowałam.

„Najlepsze” jednak zaczęło się późnym wieczorem\nocą, kiedy wszyscy powoli szykowaliśmy się do spania. W pewnym momencie usłyszałam dziwny, przytłumiony dźwięk z okolicy mojego biurka, ale głupia nie wpadłam na pomysł, że to może być „to”, tylko że to pewnie budzik sąsiadów przebijający się przez cienkie ściany (pracują na nocki). Dźwięk jednak nie ustawał, a ja, kiedy już zorientowałam się, co się włączyło – czekałam. aż rodzice przestaną się kręcić w okolicy pokoi i kuchni i natychmiast rzuciłam się do szafki. Włącznik\wyłącznik jednak nie reagował, przytrzymywanie nic nie dawało, a w którymś momencie moje napastowanie przycisków spowodowało, że gadżet zmiksował wszystkie programy i puszczał je jeden za drugim. Spanikowałam, przykryłam go znalezioną szmatką i liczyłam, że to przytłumi dźwięki, a zabawka wkrótce się wyłączy. Tak jakbym nie wiedziała, że bez ładowania i cały czas włączona działać może nawet do 3-4 godzin...

Gdy rodzice wyłączyli tv i zasnęli, wydawało się, że dźwięki nasiliły się wraz z nieznośną ciszą nocą. Wierciły mi dziurę w głowie. Co chwilę wstawałam i po cichu próbowałam to wyłączyć, ale nic z tego. Przez moje kręcenie się po pokoju i rodzice kręcili się w łóżku. Głowa zaczęła boleć mnie ze stresu, co robić, jak to uciszyć. Aż w końcu nie wytrzymałam, otworzyłam okno jak najciszej potrafiłam (słyszałam poruszenie taty) i pocisnęłam zabawką do ogródka, który mamy pod oknami. Słyszałam, jak zabawka odbiła się od ziemi. Misja zakończona powodzeniem. Obiecałam sobie zabrać ją, zanim rano pójdę do pracy, i wyrzucić do najbliższego śmietnika.

Następnego ranka poszłam do ogródka i szukałam wszędzie tego przeklętego gadżetu, po całym ogródku, pod choinkami i w krzakach. Bezskutecznie. Żeby nie spóźnić się do pracy, postanowiłam poszukać go później. Również nie znalazłam. Temat olałam aż do koszenia traw w ogródku jakiś miesiąc później. Wówczas spanikowana czekałam, aż zakończę pracę, byleby prędko ogarnąć temat. I też nie widziałam nigdzie zabawki.

Minął prawie rok – i do teraz ani po niej słychu, ani widu. Nasuwa mi się milion pytań. Czy ktoś to podniósł i wyrzucił? Wziął? Wpadła gdzieś indziej? Wpadła w ręce dzieci?
Velasco Odpowiedz

Rzuciłaś ją, to odeszła.

Seastar Odpowiedz

Autorko, jeżeli się dowiesz, co się stało z zabawką - daj znać. Nie trzymaj w niepewności.

hugendubel Odpowiedz

Jeśli ogródek był tylko dla was to nadal tam jest i tęskni.

tortczekoladowy Odpowiedz

Przypomniało mi się, jak kiedyś mieszkając jeszcze w domu rodzinnym, chciałam sprawdzić, czy mój wibrator- taki najprostszy na baterie, który robił dużo hałasu słychać za drzwiami. Włączyłam go, wyszłam i uznałam, że skoro jest git, to poszłam skorzystać z toalety. Wychodząc zobaczyłam moją mamę, która wychodziła z mojego pokoju z miną, która wskazywała na to, że drzwi owszem wygłuszają, ale kołdra już nie :D

doomedbody Odpowiedz

Może Ci się wydawało, że wylądowała w ogródku? Zrobiłaś to w nocy.

quaczek Odpowiedz

Ja bym poszukal u rodzicow w szufladach :)

MuszkatoweOrzechy Odpowiedz

A w dupie u taty popatrzałaś?

GeddyLee Odpowiedz

Bo taki problem wyjąć baterię 🤦‍♂️

Atropos

z akumulatorowo-sieciowej może się to nie udać xD

Dodaj anonimowe wyznanie