#JLbhm
Odkąd pamiętam podobały mi się chude kobiety. Nie z wagą w normie, nie szczupłe, po prostu chude. Wiadomo, że wszystko ma swoje granice i nie chciałbym spotykać się z osobą skrajnie wychudzoną, ale lubię jak niektóre kości lekko wystają, a nogi wyglądają jak dwie tyczki.
Ostatnio poznałem cudowną kobietę z wyżej wymienioną figurą. Nazwijmy ją X. Jesteśmy ze sobą niedługo, ale czuję się szczęśliwy. W takim razie w czym problem? Otóż moja druga połówka w ogóle nie jest akceptowana przez moich znajomych. Często słyszę teksty w stylu "Kogo ty sobie znalazłeś, ona wygląda jakby w obozie była!", albo "No co ty, facet nie pies, na kości nie leci! Zobaczysz, jeszcze zmądrzejesz i ją zostawisz dla PRAWDZIWEJ kobiety". Ograniczyłem wspólny kontakt, jej i ich, do minimum, bo nie chcę żeby powiedzieli coś takiego w jej towarzystwie. Najlepsze jest to, że znajomi nigdy się tak nie zachowywali. Jeżeli chodzi o osoby grubsze czy brzydsze, innej orientacji, nigdy nie było z tym problemu. W samej naszej grupce jest dziewczyna trochę przy kości i nikt nigdy nie powiedział o niej nic złego.
Jednak granicę przekroczyli dzisiaj moi rodzice. Od jakiegoś czasu mówiłem o X i staruszkowie chcieli ją poznać. Przyprowadziłem ją do domu i na początku wszystko było ok. Najgorsze zaczęło się, gdy zdjęła wierzchnie okrycie i ukazała się jej sylwetka. Moja mama zaczęła panikować, że z niej biedne dziecko i na pewno nic nie je, bo przecież nie da się tak wyglądać zachowując zdrową dietę, lub mając tak genetycznie rozstawione kości. Przy kolacji cały czas padały nieprzyjemne docinki, że dlaczego nie zje dokładki, przecież takie dobre. Że to na pewno wszystko przez tą telewizję, bo tam pokazują sztuczne kanony piękna i najlepiej to w ogóle nie oglądać, bo sam syf (dodam, że głównym zajęciem moich rodziców po pracy jest właśnie siedzenie na kanapie i przeglądanie kanałów). Przez cały wieczór jakoś to znosiliśmy, X myślała że takie jest poczucie humoru moich rodziców i nic nie mówiła, starała się uśmiechać, żeby nie wyglądać na urażoną. Ale miarka się przebrała.
X wyszła na chwilę do toalety, zostałem w salonie sam z rodzicami. Mój ojciec prawie nakrzyczał na mnie, ponieważ jestem nieodpowiedzialny. Gdy zapytałem dlaczego tak sądzi, odpowiedział że ta moja dziewczyna na pewno jest narkomanką, bo wygląda jakby ciągle ćpała i nic nie jadła, i że takich jak ona powinno się dawać na oddział zamknięty. Mówił na tyle głośno, że X wszystko słyszała. Wyszła z łazienki z załzawionymi oczyma. Uznałem, że nie ma sensu tego dłużej ciągnąć i udawać że nic się nie dzieje. Wyszliśmy. Pojechaliśmy do jej mieszkania, próbowałem ją pocieszyć, nie wiem czy udało mi się wystarczająco.
Dlaczego ludziom mogą podobać się wysocy bruneci, lub puszyste kobiety, a moje upodobania nie są tolerowane?
Wrażenie to jedno, ale ty też zawaliłeś. Nie stanąłeś w jej obronie, a powinieneś.
Myślę, że sam był zaskoczony
Myślę, że zaskoczenie nie jest dobrą wymówką.
Nie było was tam. Może własnie staną, tlko najzwyczajniej w świecie odpuścił sobie opisywanie tego, uznając, że to oczywiste.
Zawsze staram się tłumaczyć czepialskim że mój talerz jest moją sprawą. fajnie jak ktoś mnie poprze, ale sama też umiem zwrócić uwagę.
chociaż w te święta uznałam że nie jestem Jezusem żeby całe życie nadstawiać drugi policzek i jak ciocia mówiąc że jestem coraz chudsza nałożyła mi dokładkę to wstałam odłożyłam wszystko z jej talerza na półmisek mówiąc że ona za to robi się coraz grubsza.
polecam taką terapię szokową, podziało, ale najpierw zdecydowanie warto spróbować porozmawiać.
PS: Jezus wbrew pozorom nie dał sobie w kaszę dmuchać.
Może Twoi rodzice nie zachowali się elegancko. Jednak czy Twoje upodobania są zdrowe i czy dziewczyną też jest zdrowa?
Bardzo mało osób prowadzących zdrowy tryb życia tak wygląda.
Podkreślam, że słowo klucz to zdrowie.
Mogę się oczywiście mylić
Są ludzie naturalnie chudzi. Tak samo jak naturalnie grubsi. Nie mówię tu o skrajnościach, bo one są albo przyczyną albo skutkiem jakiejś choroby. Moja przyjaciółka jest chuda w typie autora, mimo zdrowia, dobrej diety i słabości do słodyczy. Zresztą tak jak jej mama i siostry. Kiedyś chciała przytyć, ale wymagało to od niej tak wiele poświęcenia, że zwyczajnie rezygnowała. Jedna koleżanka dostała przykaz nabrania masy, bo planuje ciąże. Mimo przestrzegania diety ułożonej przez profesjonalistę waga poszła w górę o 3 kg i dalej nie ruszyła ;)
Jestem też naturalnie chuda. Co bym nie jadła nie mogę przekroczyć 50 kg przy 165 cm. Co zabawniejsze, pracuję w fast foodzie i często słyszę, że jako jedyna z naszej ekipy w ciągu roku pracy jeszcze schudłam, a nie przytyłam od tego jedzenia xd
Ja jestem taka od zawsze, moja waga od 9 lat nie ruszyła z miejsca nawet o kilogram, czyli od momentu kiedy przestałam dojrzewać. I też słyszałam pytania czy to anoreksja. Jem normalnie, nigdy nie schudłam, nigdy nie przytyłam. Takie uwagi bolą najbardziej, wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, bo gruby jest wrażliwy, a chudy nie ma uczuć.
Też jestem chuda. Mój znajomy bez mojego pozwolenia zaczął wołać na mnie Szkielet. "Szkielet, weź podaj to, ej szkielet!" mówiłam mu, że mi się to nie podoba, że mnie obraża i jest mi przykro, to w odpowiedzi dostałam "Na co się obrazasz, Szkielet, przecież tak wyglądasz". Prośby nie pomagały, z bezsilności się popłakałam. Matka mojej koleżanki stwierdziła, że "patrzeć się na mnie nie da" i każdy przytakiwał, raz usłyszałam, że wyglądam jak więzień Auschwitz, skóra naciągnięta na kości, że się zaraz połamię, że bardziej wyschnąć się nie da. A kiedy raz w złości odpowiedziałam koleżance, że pewnie mówi to z zazdrości, bo sama jest gruba, to... Wszyscy się na mnie rzucili, że chamska jestem, wredna, pewnych rzeczy się nie mówi, żebym następnym razem pomyślała, zanim coś powiem. Aha. Mnie obrażać można, ale grubemu ani słowa nie można powiedzieć, bo cie z ziemią zrównają.
Też jestem chuda. 3 lata zajęło mi przytycie 5 kilo z 48 do 53 przy 160 cm i nie małym biuście. A jadam naprawdę dużo. Z tą różnicą że mało i często bo bo 2-3h.
@zimnafrytka ale 50kg przy 165 to nie jest chuda osoba, a zwyczajnie szczupla. Tez zawsze tyle mialam i zawsze jesli juz ktos mowil o mojej posturze to w samych superlatywach. Ostatnio przytylam 5kg i... no coz. Teraz juz mam boczki i brzuch. A to tylko 5kg! Ile musi wazyc, czy jak wygladac dziewczyna autora skoro az tak negatywnie ludzie sie wypowiadaja?
Savage - każda waga wygląda inaczej na człowieku. Ogólna budowa ciała, mięśnie itd. Do tego rozmawiamy teraz o czymś bardzo subiektywnym.
Wiadomo, że wiele jest osób, które z natury są chude i mają problem przytyć, ale zazwyczaj da się zauważyć, że są to zdrowe osoby. Choćby po kondycji skóry, włosów i paznokci. U osób które są zdrowe i z natury chude też widać, że pod warstwą skóry są jeszcze mięśnie, a nie wystające kości. Ciężko to opisać, ale osoba która widziała kogoś ze skrajnie wychudzonym ciałem będzie na pewno wiedziała co mam na myśli. Dlatego dziwi mnie, że tyle osób zareagowała na wygląd dziewczyny, a nawet została określona mianem ,,narkomanki" co skłania mnie w stronę ziemistej cery, podkrążonych oczu i "lejącej" skóry, co stanowczo kojarzy mi się z przeciwieństwem zdrowego wyglądu. Ale może mam taką reakcję, bo jestem trochę przewrażliwiona w tej tematyce, bo miałam przez pewien czas do czynienia z osobami cierpiącymi na zaburzenia odżywiania...
Martini, niektórzy ludzie "diagnozują" anoreksję wyłącznie po tym, że ktoś jest chudy. Cera, włosy, paznokcie itd. mogą wyglądać całkiem normalnie lub nawet bardzo dobrze. Wielu ludzi nie zna objawów anoreksji, wiedzą o niej jedynie tyle, że ktoś jest chudy i na tej podstawie diagnozują u ludzi tę chorobę. Tak, DIAGNOZUJĄ, bo wielu z nich tak po prostu stwierdzało to u mnie "masz anoreksję", co jest aż śmieszne. Tak samo anemia, wiesz ilu ludzi myśli, że anemia to coś podobnego do anoreksji? A niektórzy myślą, że to prawie to samo....
Przezsamoh ale autor tutaj sam stwierdza, ze jego dziewczyna nie wyglada szczuplo tylko chudo, tak jak lubi. Ja tylko stwierdzilam, ze 50kg przy 165 daleko do chudosci, a wrecz ciut wiecej i juz jest... duzo. Wiec roznica miedzy wzrostem, a waga u niej musi byc sila rzeczy wieksza.
Jak można takie rzeczy mówić, ja rozumiem jak ktoś wygląda chorowicie chudo i ktoś się faktycznie martwi, ale docinać to jakby kopać kogoś. W przypadku osób faktycznie chorych, nieważne czy psychicznie (Ana) czy fizycznie (tarczyca) to jeszcze jakby się pastwić nad leżącym. Osobiście uważam że osoby chude są piękne choć sama nigdy nie byłam. Jak się chce coś o czyimś wyglądzie powiedzieć to już powinno być to miłego.
Ja jakiś czas temu schudłam , chodzę na siłownię już parę lat tylko wcześniej miałam pełniejsze kształty ale rozmiar nie przekraczał S/M. Ciągle słuchałam docinki , że wyglądam źle, że powinnam zacząć jeść, nawet znajoma z siłowni za każdym razem co mnie widziała mówiła że wcześniej wyglądałam o niebo lepiej, pytała czy jestem na coś chora i tak z każdej strony atak. Aż w pewnym momencie zaczęłam się źle czuć patrząc w lustro. Więc wiem jak musiało być jej przykro.. Ja akurat nie mam problemu z przybraniem masy więc 2 kg zrobiło robotę ale są laski które jedzą bardzo dużo i waga nawet nie drgnie , więc takie gadanie na prawdę jest bardzo krzywdzące.
nie ogarnam jak mozna w ten sposob komentowac wyglad jakiejs osoby
niektore kobety maja tak genetycznie- jedzai nie tyja
wybrales sobie taka, kochasz ja, TOBIE sie podoba i to wystarczy, nie musi sie podobac rodzicom, ciotkom, wujkom, znajomym, ma sie podobac TOBIE
jeden lubi chude ( i o ile to nie traci pedofilia, bo mmialam takiego pacjenta, co to zona go nie podniecala, bo po ciazy wazyla 60 kilo..), inny wieksze kobietki, jeszcze inny srednie- i na zdrowie, a reszta niech sobie lubi co chce- ich sprawa, ale niech nie przekonuja ciebie i nie obrzydzaja ci twojej kobiety
brawo za asertywnosc :) zabraklo troche u ciebie staniecia po jej stronie i jasnego powiedzenia- nie zyczymy sobie takich komentarzy
mozna powiedziec w kontekscie- czy ona nie choruje, martwie sie, ale nie w taki sposob...
Moze jestem dziwna, ale nie podoba mi sie, ze twoj zwiazek oparty jest na tym jak ta dziewczyna wyglada i na upodobaniu zobie wlasnie takiej a nie innej sylwetki.. a biedna dziewczyna prawdopodobnie mysli, ze jeztes z nia bo ma fantastyczny charakter.
Ciekawe co będzie jak przytyje¿
etanolan, ja nie jestem idealna, kolezanka mowi, ze kontrowersyjna estetycznie, powodzenie mialam i mam ;) nie tylko wyglad wchodzi w gre
natomiast nie nalezy zmuszac innych do bycia z osoba, ktora podoba sie mi, nie komus, kto s nia jest
albo jest chemia, albo nie
Czyli nie może mu się podobać z wyglądu i z charakteru jednocześnie? Autor ma prawo wybierać sobie partnerki według własnego upodobania :)
@Etanolansodu Ale są osoby, które nie zwracają uwagi na wagę i mogą być z osobą chudszą i grubszą. Takim osobom nie zrobi różnicy parę kilo więcej. Ale autor ewidentnie szukał sobie chudej partnerki. Więc jest większa szansa,
że jak jego dziewczyna przytyje to skończy z nią związek.
Bazienka, otoczenie jest od tego, żeby w miarę możliwości pomóc. To znaczy, jeśli obserwujesz, że może się coś złego dziać, delikatnie pytasz i proponujesz pomoc. Jeśli zainteresowany pomoc odrzuca, wtedy możesz umyć ręce.
Co, jakby ktoś w Twoim otoczeniu ewidentnie wykazywał, że ma plany samobójcze, to też się nie wtrącisz?
Czasem taka rozmowa z innym człowiekiem komuś z problemami dużo da.
Mycha96 Jeśli będzie to w granicach rozsądku to nie będzie źle. Myślę, że autor to przeżyje, ale gorzej jeśli zwyczajnie zrobi się gruba :)
Niekoniecznie skończy z nią związek, jeśli dziewczyna przytyje, jeśli naprawdę ją kocha, również za charakter, to wcale do rozstania nie musi dojść. Ja np. lubię grubszych facetów, co mają trochę ciałka. Mam takiego, jesteśmy razem sześć lat, kocham go nie tylko za wygląd, który faktycznie mi się podoba. Ostatnio stwierdził, że nie chce już być gruby, że mu to przeszkadza, chce schudnąć, nie podoba się sobie. Powiedziałam mu, że mi się taki podoba, ale jeśli sam czuje się źle ze swoją wagą, to ja go będę wspierać w odchudzaniu. Że sama mogę przerzucić się na zdrowsze jedzenie, że razem z nim mogę zapisać się na siłownię, basen, cokolwiek. Jemu będzie raźniej, będzie czuł moje wsparcie, a że go kocham, to te kilka/kilkanaście kilogramów mniej nie zrobi dla mnie różnicy. Mimo że lubię "Niedźwiadków", to on mi się będzie podobał bez względu na wagę, bo... No bo go kocham. U Autora może być podobnie, upodobania, gust, to jedno, ale kiedy już się naprawdę kogoś kocha, to często ten wygląd nie ma już takiego wielkiego znaczenia.
A jeśli jestem w związku z kimś kto ma ładną twarz, a ja lecę na ładne twarze, to od razu znaczy, że rzucę tę osobę, tylko dlatego, że coś się stało i teraz ma na twarzy blizny? Ludzie, pomyślcie trochę, nawet jeśli początkowe zainteresowanie jest wywołane wyglądem, byciem w czyimś typie, to nie znaczy, że dalsza relacja jest oparta tylko na tym. Poza tym jak chcesz kogoś poznać to podbijasz do osoby, która ci się podoba, a nie do każdego napotkanego na ulicy w nadziei, że może ta właśnie osoba będzie miała idealny charakter.
Spróbuj pocieszyć ją jeszcze raz. A może ciebie pocieszy, że mi też nie podobają się wysocy bruneci.
Podobają Ci się chude, nieskrajnie.
Jednak skoro całe Twoje otoczenie komentuje wygląd tej Dziewczyny, to możliwe, że faktycznie jest za chuda.
I jaki w tym problem? Nie zależnie od tego, nie powinno się komentować cudzej wagi. Nie jest ich przyjaciółką, a nawet jeśli to tego typu komentarze są niegrzeczne.
On ma też koleżankę "przy kości" i nikt tego nie komentuje, a taka sylwetka również bywa niezdrowa. Po prostu ludziom wydaje się, że chudemu można wszystko powiedzieć i komentować jego wygląd, a gdybyś powiedział, że ktoś jest za gruby, to większość by Cię z ziemią zrównała. Jest przyzwolenie na obrazę chudych osób, ludzie bez skrępowania nas przezywają, chudzielec, szkielet, kosciotrup, więzień obozu, deska i wiele gorszych, a reszta wtóruje. A powiedz komuś, że wygląda jak świnia, to od razu się na Ciebie rzucą, bo tak nie można, nieładnie, to obraza. Do mnie raz koleżanka powiedziała przy wszystkich znajomych "Amzi, moja mama Cię wczoraj widziała i mówi do mnie BOŻE JAKA ONA CHUDA, PATRZEĆ SIĘ NA NIĄ NIE DA!". Myślisz, że nie było mi przykro? Było i to okropnie, nikt się nie odezwał, każdy przytakiwał. A kiedy ja raz w złości powiedziałam coś podobnego do tej koleżanki, że za gruba, to każdy zaczął na mnie naskakiwać, że to było chamskie, wredne, pewnych rzeczy się nie mówi, każdy był na mnie wkur#iony. Za to do mnie można, bo "ja tylko prawdę mówię".
W moim otoczeniu nie spotkałam się z takimi reakcjami. Nikt nikomu nic nie wytyka. Kiedy przytyłam zauważalnie w ciągu 3 tygodni, z powodu odstawienia anty, owszem, pytano mnie, czy wszystko gra. Ale nie były to teksty złośliwe. Tak samo, gdy pytano mnie o bardzo chudą koleżankę.
Nie twierdzę, żs sposób, w jaki zareagowało otoczenie jest ok. Chodziło mi tylko o to, że jeśli tyle osób komentuje wygląd tej Dziewczyny, to coś może być na rzeczy.
Albo zwyczajnie brakuje im taktu, ludzie w moim otoczeniu znają mnie i wiedzą, że taka po prostu jestem, ale gdy zaczęłam studia, dużo osób pytało wprost "jesz normalnie?", "Chorujesz na coś?", Najlepsza była dziewczyna, która w pierwszy dzień przy całej grupie zapytała w prost czy mam anoreksję. Nie twierdzę, że ktoś może być chory, ale czy obcy ludzie jak znajomi jej chłopaka powinni w taki sposób ją traktować, albo jego rodzice? Wydaje mi się, że nawet jeśli jest chora, to nikt nie ma prawa jej obrażać. Sama spotykam się z czymś takim, więc wybacz jeśli mój pogląd jest tak bardzo jednostronny. Nie raz płakałam przez to jak wyglądam, bo środowisko jest okrutne, zwłaszcza kiedy bycie puszystym jest na topie
to w dalszym ciagu jej sprawa. co ma niby robic toczenie, karmic ja przez rurke niczym ges na fois gras?
Czymś innym jest troska i zwykłe pytanie, czy wszystko jest w porządku, a czymś innym jest wytykanie tej wagi w taki sposób, nazywając różnymi epitetami, ględzeniem co dziesięć minut, jaka ty chuda, skóra i kości, szkielet, weź coś zjedz, ręce jak patyki, bo to jest i przykre, i męczące. Czy do grubszej osoby też się tak mówi? Co dziesięć minut "Boże jaka ty gruba... Weź może daruj sobie deser, co? Matko, no ale gruba, twoja reka to jak moje udo..." Nie? To dlaczego do chudych tak się mówi? To jest tak samo przykre.
Twoje wyznanie, choć przykre, podniosło mnie na duchu. To miłe wiedzieć, że gdzieś tam jednak są osoby, którym sylwetka taka jak moja może się podobać. Kiedyś mi to tak bardzo nie przeszkadzało - taka jestem i tyle, lepsze to niż otyłość, prawda? Ale po latach słuchania komentarzy innych, wprawdzie nie tak mocnych jak te w wyznaniu, mój wygląd zaczął mnie naprawdę boleć. Za każdym razem jak patrzę w lustro, czy na swoje zdjęcia widzę te wszystkie kości, widzę, że jestem obrzydliwa. Teraz nie słyszę już komentarzy na ten temat tak często jak kiedyś, ale to nie sprawia, że czuję się lepiej. Nawet w internecie ciągle trafiam na teksty typu "Faceci chcą prawdziwej kobiety, a nie kościotrupa" i choć rozumiem, że walka z anoreksją i obalanie przekonań ukształtowanych przez media są ważne, to jednak takie rzeczy sprawiają, że chce mi się ryczeć przez myśl, że nikt nigdy nie zechce kogoś tak paskudnego.
Do osób uważających, że jak ktoś jest chudy, to na pewno chory - żaden z moich lekarzy nigdy nie zasugerował mi lub moim rodzicom, że powinnam coś z tym zrobić. A chuda jestem od zawsze i wielu lekarzy w swoim życiu odwiedziłam. Nie zamierzam też wmuszać w siebie jedzenia, bo to też nie jest zbyt zdrowe.