#JDnga
Jestem studentem trzeciego roku informatyki. Od małego dziecko mnie to kręciło, lubiłem komputery, sprzęt, różne oprogramowania. Byłem również w technikum informatycznym, tam ciągle rozwijałem swoją pasję. Mega mnie to jarało. Wcześniej było oczywiste było, że pójdę na studia, jednak w czwartej, ostatniej klasie coś we mnie się zmieniło - chciałem odłożyć studia o rok, bądź więcej czasu, a w między czasie iść do pracy. Nie pochodzę z zamożnej rodziny, wychowywałem się bez ojca, zmarł jak byłem małym dzieckiem. Wiedziałem, że będę musiał zarobić na wszystko sam, nikt mi tego nie da. Zresztą, inni moi rówieśnicy mieli różne rzeczy za dziecka/nastolatka, rodzice fundowali im, bądź nie zabraniali im zakupu, u mnie było inaczej. Do tego też chciałem sobie zarobić troszkę w pracy na sprzęt studyjny audio, to taka moja pasja która mnie mocno ciekawi.
Jednak wracając do tematu, pomimo tego, że nie chciałem iść na studia. pod presją mamy, rodziny i innych osób poszedłem na nie. I wiecie co? Cholernie tej decyzji żałuję. Studia informatyczne zgasiły moją pasję, sprawiły, że dziedzinę, w której się bardzo pasjonowałem i chciałem się w niej rozwijać - znienawidziłem. Przez sztywne ramy narzucone przez wykładowców, przez tematykę, która mnie nie interesuje, bo studia uczą jednego, zaś ja chcę się rozwijać w zupełnie inną stronę. Do tego wykładowcy, niektórzy totalnie z innej planety z dziwnymi wymaganiami. Dokładając do tego towarzystwo, które gada tylko o programowaniu, a 2/3 żartów to żarty informatyczne - mam dość. Zrozumiałem, że to totalnie nie dla mnie. Przez te 6 semestrów nie wiem ile razy chciałem to rzucić, lecz przez pryzmat straconego czasu tego nie zrobiłem, też tego żałuję.
Najbardziej jednak mnie dołuje fakt jak obserwuję bądź słyszę od moich przyjaciół opinie na temat znajomych - ten tu na wakacjach, ten się hajta, ten fajne auto kupił. A studiów nie pokończyli. A człowiek tak sobie siedzi i myśli: "Czy mnie coś tak fajnego kiedyś w życiu spotka?". Szczytem wszystkiego był fakt, gdy zauroczyłem się w pewnej dziewczynie, wyznałem jej swoje uczucia, a ta powiedziała, że nie odwzajemnia, bo nie mam samochodu swojego tylko jeździłem samochodem mamy. To było na drugim roku. To był cios. Tak się zastanawiam czy to ma jakikolwiek sens te studia, skoro tak jest pod górkę, a i tak to nie jest gwarantem otrzymania dobrej pracy (bo skoro traci się pasję przez studia, to raczej nie będzie się dobrym w tej dziedzinie).
Podsumowując: nie idźcie na studia wbrew sobie, róbcie jak wam serce dyktuje i realizujcie swoje pasje, marzenia. A jak będziecie chcieli kiedyś studiować, zawsze będziecie mogli wrócić.
Dyplom w życiu się przydaje. A uczelnie są trochę zapyziałe, trochę męczące, a i tak finalnie najważniejsze jest czy wiesz po co tam jesteś i czy wykorzystujesz ten czas z głową.
Ciosami od blachary się nie przejmuj. Śmieci same się wyniosły.
Co do większości nawet mogę się zgodzić, ale jeżeli dziewczyna skreśla Cię bo nie masz swojego auta, to olać taką durną materialistkę i nie przejmować się blacharą.
Aż mi się wierzyć nie chce, żeby to był prawdziwy powód...
Jeśliby nie był prawdziwy to raczej by go nie podawała tylko wymyśliła jakiś inny, bo tak wyszła na straszną materialistkę
Znaczy nie mogłeś przenieść się na zaoczne i iść do pracy w tym samym czasie? Żeby trochę zarobić skoro kasa jest dla Ciebie ważna - z uwagi na dziewczyny.
Myślę, że masz w głowie pewne wyobrażenie o świecie i dopasowujesz sobie do tej swojej układanki to, co potwierdza twoje myślenie. Że student musi być biedny, a wszyscy inni, to wygrali w życie, założyli biznesy i zarabiają kokosy. Że wykładowcy źli i niedobrzy, bo uczą nieciekawych rzeczy i wymagają. A w pracy to na pewno będziesz robił, co Ci się żywnie podoba, i od razu trafisz na super szefa. Mój mąż pracuje w IT, studiował informatykę i nie skończył. Ten brak inżyniera go nie skreśla, ale zamyka pewne drzwi i pewne stanowiska. Wielu studentów informatyki, których znałam, zaczynało pracę zawodową na III roku. A studiowali na jednej z lepszych politechnik w kraju. Na niektórych uczelniach są nawet staże i programy, które pomagają znaleźć pracę na część etatu w renomowanych firmach. Czasy się zresztą zmieniły i teraz bardzo wielu studentów dziennych pracuje, to praktycznie norma, więc nie do końca rozumiem, w czym problem. Blokujesz sam siebie i nie widzisz pozytywnych aspektów swoich studiów.
Wydaje mi się, że Twoje wątpliwości względem słuszności dokonanego wyboru wynikają nie z tego, że studia informatyczne nie są dla Ciebie, tylko z faktu niezaspokojenia potrzeb finansowo-,,zachciankowych". Jak mniemam, przez całą edukację musiałeś oszczędzać pieniądze, podczas gdy inni mieli dużo lepsze gadżety na pstryknięcie palcem. Niby byłeś z tym pogodzony, ale podskórnie chciałeś doświadczyć tego, co oni - swobody w wydawaniu pieniędzy. Po zakończeniu edukacji pojawiła się szansa, której wcześniej nie miałeś - uczyć się (czyt. jeszcze przez 3-5 lat mieć niezaspokojoną potrzebę) czy zarobić trochę pieniędzy i spełnić swoje zachcianki. Podjąłeś decyzję o kontynuowaniu edukacji bez robienia sobie przerwy. Tej decyzji już nie zmienisz, zatem nie ma sensu się nad nią rozwodzić i do tego wracać. W Twoich wątpliwościach dotyczących studiów chodzi, moim zdaniem, tylko i wyłącznie o tę konkretną potrzebę, której możliwość zaspokojenia - uwaga - nie przepadła! Za kilka - kilkanaście miesięcy skończysz licencjat/inżyniera i wówczas na spokojnie wypełnisz "tę pustkę".Tylko proszę, nie rezygnuj i się nie załamuj! Nie rozpamiętuj tego, co było. Wytrzymaj jeszcze trochę i daj z siebie wszystko, bo jesteś wartościową osobą z pasją, tylko w tym momencie trochę zagubioną. Trzymaj się i wszystkiego co najlepsze, chłopaku!
PS te studia to był NAPRAWDĘ jedyny słuszny wybór ;)
skonczylabym, bo to juz blizej niz dalej,a le zrobisz jak zechcesz, po prostu rozne jest podejscie, mozna pracowac w it bez studiow, ale juz na niektore wyzsze stanowiska wymagaja, wiec lepiej ejst zrobic sila rozpedu niz potem po latach wracac do czegos, co juz zaponiales
a potem rozwijaj sie w tych kawalkach, ktore cie ciesza
na kazdych studiach tak jest, na czesci wrecz 80% przedmiotow z pierwszych lat to jakies gioty i zapchajdziury ( serio, u mnie na studiach na 1 roku jedyne przedmioty majace cos wspolnego z kierunkiem, to byla historia kierunku i wprowadzenie do kierunku,a mialam z 10 przedmiotow na 1 roku? jakos tak)
potem nauczylam sie uczyc tego, co mnie cieszy,a reszte byle zdac :)
a baba glupia
Czasem mam to samo z moimi studiami. Naprawdę pewna część tego mnie fascynuje tak bardzo, że nie wyobrażam sobie pracowania inaczej niż to jak widziałam, tym bardziej, że mam świadomość tego, że takich pracowników jest mało. I nie raz, tak jak Ty, podczas tych 3 lat studiów miałam ochotę rzucić je w cholerę i sobie odpuścić, a jednak zostałam. I uważam to za najlepszą decyzję bo pomimo wyrzeczeń i całej reszty lubię to co robię. I także znam takie osoby, które jak tu opisujesz "mają wszytsko", a g prawda, harują na to byle się teraz wyszaleć jakby za kilka lat miałoby ich już nie być, czy to jest tak potrzebne? Na realizację tego czego chcemy mamy całe życie, wystarczy dążyć do celu. A co do studiów, po licku można sobie zrobić przerwę i poszukać pracy, spróbuj znaleźć coś w zawodzie lub czymś innym i wtedy zdecyduj.
Powodzenia ;)
Demonizujesz te studia, jakby robiły ludziom niesamowitą krzywdę. Skończyłam informatykę, najpierw inżynierkę, potem magisterkę, na jednej z najlepszych uczelni w Polsce. Były mniej ciekawe przedmioty, bardziej ciekawe, niepotrzebne, trochę potrzebne, wszystko dało się przeżyć bez jakiegoś uszczerpku na psychice. Od drugiego roku studiów pracowałam na cały etat w branży. I może w Polsce mniej się zwraca uwagę na wykształcenie, ale za to ilekroć miałam rozmowy z zagranicznym klientem, to interesowało go co skończyłam, jak godziłam pracę na etat ze studiami etc. Było to zdecydowaną zaletą, że mam odpowiednie wykształcenie. I jestem zadowolona, że mam jednak ten dyplom. Krzywdy mi nie zrobił, a mógł i może pomóc.
Jezu znam ten uczuć :^(
Jak tak patrzę po ofertach pracy dla informatyków, nawet na starze biorą studentów i ludzi po studiach. Nie możesz lecieć na trójach, a w wybranym kierunku kształcić się dodatkowo?
Bo w sumie wszystkie studia dają nam sporo zbędnej wiedzy, dlatego, że mają dać ci podstawy do każdej dziedziny danego kierunku.
Nikt nie lubi się uczyć podstaw, ale jednak są niezbędne. Tak jakby student medycyny narzekał, że każą mu wkuwać na pamięć wszystkie te choroby, a on chce być tylko chirurgiem.