#J8slT
Ach, no i jest Kasia, siostra żony.
Kasia jest 5 lat młodszą siostrą mojej żony. Teściowa lubiła mówić, że wygląda jak strach na wróble, nawet siano na głowie już ma. Nie za to ma przyjaciół, bo po co – ma siedzieć w domu i sprzątać. Nie ma hobby, bo po co? Ma się na starość zajmować rodzicami. Maksymalna praca, jaką jest w stanie podjąć, to sprzątanie/praca fizyczna. Brak matury bardzo doskwiera, zresztą cokolwiek chce więcej – awantura w domu. Od dziecka dostawała niezbędne minimum – ciuchy po siostrze, przybory szkolne po siostrze, nawet bieliznę. Bo po co dwa razy to samo wydawać, prawda? Moja żona się litowała, kupowała jej za własne kieszonkowe bieliznę. Kiedy Kasia dostała pierwszego okresu, wzięła ją na stronę, kupiła podpaski i wyjaśniała „dziewczęce sprawy”. Pomagała dobierać staniki, dosłownie matkowała, kiedy miała czas, ale nigdy nie postawiła się rodzicom. Gdy poszła na studia, Kasia została sama. Stała się pozbawioną życia lalką, która tańczy według przykazań rodziców – do szczęścia potrzebny był im tylko Kopciuszek.
Było mi jej żal. Nie wiem, dlaczego, może widziałem w niej siebie? Zacząłem działać, ale tak, by nikt niczego nie podejrzewał. Kiedy zostawaliśmy na chwilę sami, po kryjomu z nią rozmawiałem, dając jej małe wskazówki i nadzieję. Tłumaczyłem, jak zacząć odkładać własne pieniądze, żeby rodzice nie znaleźli schowanych oszczędności, podpowiadałem, gdzie szukać darmowych kursów i jak krok po kroku odciąć się psychicznie od tej toksycznej sytuacji. Słuchałem jej, gdy płakała, i powtarzałem, że zasługuje na coś więcej niż bycie domową służącą. Powoli, powolutku Kasia zaczęła o siebie walczyć. Nabrała pewności siebie. Trochę to trwało, ale niedawno Kasia wyprowadziła się od rodziców, zaczęła nowe życie. Teściowie są wściekli, bo miała się nimi opiekować na starość, a ta się wyprowadziła, niewdzięcznica.
Nie żałuję.
Brawo dla Ciebie za reakcję.
Ale zastanawia mnie jedno: nie brzydzi Cię zachowanie swojej żony? Bo według mnie Twoja żona woli wykorzystywać sytuację kiedy jest złotym dzieckiem i dlatego realnie nie pomogła siostrze i nie wsparła jej w budowaniu swojego życia. Brak buntu Twojej żony na to co rodzice robili jej siostrze jest realnie cichym przyzwoleniem żeby nie stracić bonusów z tego układu.
Wow. Szacunek. Nie masz czego zalowac. Mozliwe, ze w pewnym sensie uratowales Kasi zycie.
Polecam powieść "Przepiórki w płatkach róży" Laury Esquivel.
O tym, co może się stać, kiedy, zgodnie z odwieczną tradycją, najmłodsza siostra ma nigdy nie wyjść za mąż (chyba że na starość), bo jej rolą i najważniejszym obowiązkiem jest opieka nad rodzicami aż do ich śmierci...
Szacun. Naprawdę, mało kto by się przejął. Większość ludzi jakoś zracjonalizowałaby sobie brak działania - „nie chce się wtrącać, jest już prawie dorosła, i tak nic z tym nie zrobi, nie wiemy wszystkiego”… pomoc w ten sposób nie jest łatwa, bo ryzykujesz konfliktem rodziny z Tobą, tym, że siostra będzie urażona i odrzuci Twoją pomoc. Super, że są tacy ludzie jak Ty.
Brawo, wreszcie porządny facet na tej stronie