#J8HWX

Jestem na 4 roku studiów i nie mam znajomych. Podczas zajęć zazwyczaj siedzę sam, rzadko do kogo się odzywam, udaję, że robię coś ciekawego na telefonie lub słucham muzyki. Nie uważam się za osobę wredną, staram się być życzliwy i miły jak tylko potrafię, ale nie jestem w stanie zliczyć ile razy usłyszałem, iż posiadam wredną twarz. Pozostali studenci stworzyli już na początku edukacji grupki znajomych, starałem się do którejś dołączyć, ale kończyło się to fiaskiem. Podczas gdy wszyscy narzekali na pandemię, ja dziękowałem za zajęcia online, gdyż nie musiałem patrzeć na rozradowanych, prowadzących konwersację ludzi.

Nie czuję się samotny będąc w pustym pokoju, lecz właśnie w sali pełnej ludzi. W konwersacji 1 na 1 potrafię mówić dopóki nie rozboli mnie gardło, jednak w większej grupie wolę milczeć niż walczyć o głos. Boli mnie, gdy widzę zdjęcia znajomych ze studiów w klubach, na domówkach czy w barach, bo przez to tylko bardziej odczuwam swoje odizolowanie. Z czasem zaobserwowałem u siebie mechanizmy obronne – przez jakiś czas kupowałem masę drogich ciuchów, nieświadomie próbując oszukać innych, że jestem zbyt dumny, aby z nimi rozmawiać. Inną obroną przeciw samotności było zachowywanie się tak, jakbym wcale nie chciał być w auli i całe te studia mnie irytowały. To wszystko jednak było kłamstwem, w które chciałem sam uwierzyć. Lepsze takie kłamstwo niż nieudolność wykonania podstawowej funkcji człowieka, czyli socjalizacji z innymi przedstawicielami naszego gatunku. Oby tylko przebrnąć przez te studia…
Foki4 Odpowiedz

Niestety, ale społeczeństwo działa na takiej zasadzie, że jeśli chce się mieć znajomych to trzeba z nimi rozmawiać i spróbować poznać, a nie czekać na ich pierwszy krok.Nie bez powodu próby poznania kończą się negatywnie, mówisz, że radzisz sobie w konwersacji 1 na 1 dopóki nie rozboli cię gardło - to nie daje dobrego obrazu o tobie i we mnie nie wzbudziłeś tym pozytywnej emocji.

Xanx Odpowiedz

A może po prost przestań się starać A zacznij być sobą? Jeśli starasz się być życzliwy to znaczy że taki nie jesteś. Ludzie wyczuwają takie rzeczy i być może stąd Twoje problemy

Jestjakjest Odpowiedz

Być może robisz wrażenie niedostępnego przez telefon, odosobnienie, ciuchy, bo ja wiem przez jakie jeszcze mechanizmy obronne i dla innych przez to nic na siłę, jak widzą, że nie chcesz.
Trzeba buzię otworzyć, albo chociaż się przyjaźnie uśmiechnąć czasami, podstawowe zasady znajomości, co tu debatować.

zimoidzjuzstad Odpowiedz

Czekaj, Twoją obroną przeciw samotności jest zachowywanie się jakbyś nie chciał mieć z nikim nic wspólnego, przez co wpędzasz się w samotność? Gdzie sens, gdzie logika?

DioBrando

Tak to działa często. ,,Ludzie mnie odrzucają, więc pokażę jak bardzo mnie nie obchodzą i nic dla mnie nie znaczą."

quaczek Odpowiedz

Bedac urodzonym introwertykiem pewnie skonczylbym podobnie gdybym nie zapisal sie do organizacji studenckiej na poczatku moich studiow. To stad mam wiekszosc moich znajomych i przyjaznie na lata.

Qehayoii Odpowiedz

To wyznanie to troche tak jakby dziewczyna ktora ostatni raz myla sie 3 miesiace temu, nie ogarniala konceptu higienicznego zalatwiania potrzeb fizjologicznych i zyla w szalasie na bagnach zaczela narzekac na to ze ma problemy z komunikacja miedzyludzka podczas wizyt w klubach do ktorych uczeszcza i czuje sie tam spolecznie wyobcowana ze wzgledu na swoje poglady.

TL;DR: Źle hierarchizujecie swoje priorytety...

Olep Odpowiedz

Z tego co opisujesz, to myślę że masz ADS. Poczytaj o tym w internecie.

worop Odpowiedz

To ja zagaduję do każdego, mógłbym rozmawiać w nieskończoność, a też nie mam znajomych...

Dragomir Odpowiedz

Oj biedaku. Jak Cię skręca na widok jak ktoś rozmawia i cieszy się życiem to właśnie świadczy, że jesteś wredny. Jeśli tego nie potrzebujesz to nie powinno Cię obchodzić, jak potrzebujesz to czemu sam się jakoś nie otworzysz tylko siedzisz jak buc z telefonem i jesteś wyniosły, a potem płaczesz po kątach? Ucz się życia małymi kroczkami, nadrabiaj.

Papuzia Odpowiedz

Miałam tak samo.... Nigdy nie narzekalam na brak z znajomych a na studiach taka sama sytuacja. Nie wpasowałam się w żadną grupkę, myślałam że ze mną jest coś nie tak. Ale po studiach wszytsko wróciło do normy. Czasami tak po prostu jest że gdzieś nie pasujemy.

DioBrando

Ja na studiach miałem swoją grupę, znajomych, a za to w pracy jestem samotnikiem.

Dodaj anonimowe wyznanie