#J4uv6
Zacząłem się zastanawiać w końcu nad tym, co tyle razy było mi powtarzane. Zarzuty, że jestem nieprzewidywalny, mam okropne i galopujące wahania nastroju, nigdy nie wiadomo jak zareaguję na to co się do mnie mówi itp. itd. Bali się mnie nawet najbliżsi, a ja nie rozumiałem dlaczego, bo część z tego wszystkiego wydawała mi się zwyczajnie przesadzona. Dopiero ostatnia partnerka, która sama miała w przeszłości swoje problemy zanim się rozstaliśmy uświadomiła mi, że może to jednak prawda. Tak więc poszedłem. Najpierw wizyta u psychiatry, trochę opowiadania, leki do domu, skierowanie na pełną diagnostykę psychologiczną i tomograf głowy w poszukiwaniu guza mózgu. Guza na szczęście nie było, ale psycholog wywlókł mnie i moją przeszłość na lewą stronę. Diagnoza? Osobowość mnoga, wieloraka, rozdwojenie jaźni, zwał jak zwał. Pani psycholog zadając kolejne pytania coraz bardziej naruszała moją osobowość, aż w końcu zaczęła wyciągać fakty, o których nie miałem pojęcia.
Zapytacie się jak to możliwe? W moim przypadku choroba ma charakter napadowy a czynnikiem wywołującym jest silny stres lub konflikt z drugą osobą. Wtedy przestaję nad sobą panować i robię się naprawdę przykry, zapominając o tym, że na co dzień jestem miłym gościem. Najgorsze jest jednak to, że po wszystkim nie pamiętam danej sytuacji kryzysowej. Pamiętam, że się z kimś np. pokłóciłem, ale nie pamiętam co mówiłem i dlaczego, nie pamiętam kiedy to było ani ile to trwało. Wszystko wyszło na jaw, jak zacząłem rozmawiać z dawnymi znajomymi, którzy uświadomili mnie, że kontakt sam się nie urwał, tylko ja do tego doprowadzałem. Pokazywali na to dowody. Byłem przerażony. W trakcie rozmów okazało się też, że kobieta, którą kochałem w przeszłości i była moją największą miłością wcale nie rozstała się ze mną, bo razem tak postanowiliśmy. To ja ją zostawiłem. Bez podania przyczyny, a podobno błagała, żebym został. Płakałem po niej kilka lat, a nawet nie pamiętam dlaczego ją zostawiłem. I tak teraz mam 27 lat, jestem sam jak palec i nawet nie wiem, czy to co pamiętam ze swojej przeszłości to prawda czy nie. Wszystko stanęło pod znakiem zapytania, a ja nie wiem kim jestem.
Tego typu choroby są naprawdę przerażające
To nie choroby są przerażające, przerażająca jest nieświadomość. A Tobie autorze odwagi życzę, poznałeś już swojego "potwora" i wiesz z czym musisz się zmierzyć, ten pierwszy krok za Tobą. A tak na marginesie, skoro to dzięki ostatniej partnerce, więc w jakiś sposób do Ciebie dotarła. Może warto wziąć to pod uwagę i nie rezygnować. Powodzenia
Teraz masz zdiagnozowany problem, możesz się leczyć, walczyć z tym aby nie odtrącać ludzi ważnych dla Ciebie. Przeszłości nie zmienisz, ale możesz naprawić błędy i ich więcej nie popełniać. Głowa do góry 😁
Wywleczone, rozgrzebane.... Nie przerywaj!
W każdej terapii są chwile słabości, zniechęcenia i przestojów. Przed Tobą dużo pracy i być może cierpienia. Przetrwaj to, poukładaj co trzeba.
Życzę wytrwałości i zadowalających efektów.
Pytanie do autora:
Jak zostałeś potraktowany przez psychiatrę? Gdy poszedłem na NFZ, po 5 minutach zostałem dosłownie zbyty, dostałem tabletki i wsio. Poszedłem do innej, prywatnie, skupiła się na czymś innym. Dopiero z trzecim złapałem jako-taki kontakt, chociaż też przyjął postawę, że to na pewno nie to.
Osobiście czuję się tak, jakbym był postacią z gry, często patrzę na siebie z boku. Mało tego, ja, jako sterujący jestem raz graczem1, raz graczem2 etc... Wspomnienia jednego się nie pokrywają z drugim. I odwrotnie, przywrócenie jednej sytuacji skutkuje natychmiastowym przywołaniem całej "postaci".
I choć nie zostało to zdiagnozowane, nadal gdzieś wewnątrz czuję ten podział.
Sytuacje, które opisujesz nie muszą być objawem konkretnie tego zaburzenia. Co sugerowali Ci psychiatrzy?
Poczucie odrealnienia i dysocjacji występuje także w innych zaburzeniach i chorobach (depresja, PTSD, zaburzenia hormonalne i wiele, wiele innych) lub w obliczu dużego stresu. Wspierane jest przez nieprawidłowe schematy myślowe.
@MamDwaKoty
Ogólnie starali się pokazać, że nie mam jakotakiego problemu, że jest/będzie OK. Dostałem tabsy, zazwyczaj brałem, ale potrafiłem się "ocknąć", że hej! nie biorę już trzeci tydzień... Tak po prostu. Nie dlatego, że nie chciałem czy nie potrzebowałem. Po prostu nie pamiętałem, że mam je brać.
Jeżeli nie ma konkretnej sytuacji która "wymusza" zmianę, to zazwyczaj mam przejścia kilkutygodniowe. I naprawdę nie pamiętam dużej części ze swojego życia.
Jednocześnie zaznaczę, że to nie jest taki nastrój czy coś w ten deseń. Po prostu jakbym miał wyuczone inne wzorce zachować. Raz jestem w stanie na spokojnie do czegoś podejść, innym razem zlewczo, a innym wpadam we wściekłość równą Hulkowi i Ralphowi jednocześnie. Faktycznie pomaga tylko, jeżeli coś zniszczę (gołą pięścią, nie innym przedmiotem czy rzucaniem).
Życzę ci dużo siły i jeszcze więcej zrozumienia od innych, autorze
Sam jestem bliski temu stanu...
Jeżeli nie robisz skrótów myślowych, to ja bym jeszcze na Twoim miejscu skonsultowała diagnozę z innym psychiatrą. DID nie opiera się na opozycji "bycie miłym gościem" vs. ataki furii/agresji, na posiadaniu w sobie "potwora" (jak to ujmuje Nobaa). Swoją drogą, miałeś jakieś badania (poza tym TK)? A możesz napisać nazwisko psychologa, który zdiagnozował Ci DID?
Chyba mam to samo co autor. Zbyt wiele rzeczy się pokrywa. Tylko nie byłem jeszcze u psychologa
.....kropka
Osobowość wieloraka, wyznanie come back