#IzkKi

Letnia noc, coś koło 5 lat temu. Miałem ok. 14 lat. Mieszkam w bloku na trzecim piętrze w dwupokojowym mieszkaniu. Jeden pokój należy do rodziców, drugi do mnie i brata. Tej właśnie feralnej nocy brat nocował u babci, więc byłem w pokoju sam. Nie mam pojęcia co strzeliło mi wtedy do łba i jestem pewien, że to co wtedy zrobiłem nie powtórzyło się nigdy więcej, ale niestety... tamtej nocy lunatykowałem. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że uroiłem sobie "przez sen", że mój brat śpi w którymś z mieszkań na czwartym piętrze i muszę do niego iść. Wstałem więc z łóżka i w samych gaciach z kołdrą przerzuconą przez ramię wyszedłem z pokoju, podszedłem do drzwi wejściowych przekręciłem klucz i wyszedłem na klatkę...

Tę historię trzeba opowiadac z dwóch perspektyw. W momencie kiedy ktoś przekręcił klucz w drzwiach od domu, rodzice zerwali się jak poparzeni. Posrana mama szeptem powiedziała ojcu żeby poszedł sprawdzic co się dzieje. Warto tu napisac że mój tata to typ odważnego mężczyzny nie żadna miękka pipka. Ojciec (również w samych majtkach) podszedł ostrożnie do drzwi i zobaczył przez judasz że na klatce świeci się światło, co utwierdziło go w przekonaniu że coś jest nie tak. Nie dostrzegał jednak nikogo na naszym piętrze. Pomyślał że być może ktoś klęczy i grzebie coś przy zamku. W tym momencie mój ojciec-świr wpadł na genialny pomysł założenia po cichu butów, żeby gonic domniemanego gnoja po klatce kiedy zacznie się akcja. Nagle światło zgasło, ale po chwili znów się zapaliło. Miał 100% pewności, że ktoś jest na klatce wiedział już jednak, że nie na naszym piętrze....

W tym czasie stałem sobie na 4 piętrze i tylko dlatego nie próbowałem wejść do któregoś z mieszkań, bo nie byłem na 100% pewny w którym rzekomo miał być mój brat. Światło zgasło, ja je zapaliłem. W końcu stwierdziłem że czas wracac do łóżka..
Wracam sobie spokojnie do domu, łapie za klamkę a tu huk jakby bomba wybuchła. Ojciec z okrzykiem wojennym z impetem otwiera drzwi.. Ja w tym momencie się obudziłem. Ok. 3 w nocy zobaczyłem mojego tatę, który stoi z zamachniętym na mnie ramieniem i drze japę jakby nie wiem co się stało. Z tego zamachu zdążył jakoś odbić rękę w bok unikając mojego nokautu i zamiast uderzyć, objął mnie krzycząc: BOŻE ŚWIĘTY SYNEK! Na to wszystko do przedpokoju wbiegła z przerażonym krzykiem zupełnie nie wiedząca co się dzieje mama.. Z nerwów wszyscy zaczęliśmy płakać. Moje mieszkanie jest usytuowane od razu przy schodach prowadzących do góry, dlatego nie miał szans na ocenę czy to ja, zobaczył po prostu postac wchodzącą do jego mieszkania. Tego przerażenia nie da się opisać..

Do rana już nie zasnęliśmy, a ja bałem się zasnąc jeszcze z tydzień... i nie, nie mam pojęcia co myśleli sąsiedzi. Mama później opowiadając, myślała że ktoś dźgnął ojca nożem kiedy się tak wydarł. A to tylko ich syn wrócił do domu.
Arathefu Odpowiedz

Też miewałem spacery po nocy z kołdrą. Budziłem się potem rano zmarznięty, bo gdzieś ją odkładałem. Nie wiem co poza tym robiłem, może to i lepiej :P

ino45

ja miałam tak samo, kiedyś się obudziłam zimą i było mi cholernie zimno, no to przykryłam się kocem, a za chwilę taki przebłysk: gdzie jest kołdra? Nie było jej u mnie, dopiero potem jak wstałam znalazłam ją w innym pokoju xd

joan28 Odpowiedz

Mojemu tacie śniło się że walczy z niedźwiedziem, w efekcie mama zmarzła, bo po wygranej walce zarzucił skórę niedźwiedzia (kołdrę) na plecy i wyniósł do 2-go pokoju

Dziewczynaa Odpowiedz

Dawno nic mnie tak nie rozbawiło ;)

Natalia Odpowiedz

"Posrana mama", "ojciec-świr", "żadna miękka pipka". Odechciało mi się czytać.

Inu

no ale to ,,posrana'' to nie było użyte przecież jako obraza jego mamy, tylko że posrana w sensie taka przerażona

anonim333

Jaki kolwiek szacunek do rodziców by się przydał

Dodaj anonimowe wyznanie