#CJmYl

Moi rodzice dość wcześnie postarali się o moją obecność na tym świecie. Gdy miałam dwa lata tata jeszcze studiował. W tym czasie miał wyjątkowo uciążliwy przedmiot, jakim była logika, prowadzona przez równie uciążliwego profesora.

Pewnego dnia, idąc przez miasto, ze mną w tradycyjnej spacerówce, ojciec spotkał profesora. Wiadomo - wymiana uprzejmości, krótka rozmowa, no i oczywiście chwalenie się maluchem.

Jednak, jak wiadomo, spacerówka znajduje się na wysokości nóg. Podejrzewam, że chciałam się włączyć w dyskusję, bo pociągnęłam za spodnie rzeczonego profesora. Ten był na tyle staromodny, by nosić szelki. Szarpnięcie dwuletniej ręki sprawiło, że szelki puściły, a spodnie na środku ulicy poleciały w dół.

Nie mam pojęcia jakim cudem mój ojciec w ogóle zaliczył ten przedmiot, ale trzeba przyznać, że wcześnie zabrałam się za zdejmowanie mężczyznom spodni...
Natalia Odpowiedz

Cudem? Profesor byłby pieprznięty, gdyby go oblał za wybryk dziecka w spacerówce ;)

senator Odpowiedz

To chyba po mamie masz sądząc po pierwszych zdaniach ;-)

martinishots

padłam xD

Dodaj anonimowe wyznanie