#IllcL

Nie mówię, że mam Bóg-wie-jak złe życie, bo tak nie jest i jest masa osób, która ma znacznie gorszą sytuację od mojej. Jednak wątpię, aby sporo takich osób było wśród odbiorców tego wyznania. Opiszę to podpunktami, ale kolejność jest przypadkowa (pierwszy i ostatni nie są w żaden sposób "najważniejsze" ani najmniej istotne).


1. Mam blisko 30 lat (pow. 25).
2. Od urodzenia poruszam się na wózku, ale ręce mam w miarę sprawne i sporo rzeczy przy sobie zrobię.
3. Nigdy w życiu nie byłem nawet w najmniejszym "związku". Nie wierzę w takie rzeczy w ogóle.
4. Nie posiadam znajomych, nie utrzymuję kontaktu z kolegami. Nawet, jeśli nie raz coś napiszę do kogoś albo spróbuję zagadać np. na uczelni, rzadko dostaję odpowiedź.
5. Od kilkunastu lat mam jednego jedynego przyjaciela.
6. Moja rodzina jest nadopiekuńcza (ze względu na moją niepełnosprawność) i rzutuje to na moją relację z przyjacielem (próby argumentacji nie skutkują).
7. Ukończyłem studia humanistyczne, po których nie mam pracy z prawdziwego zdarzenia, a pracy fizycznej nie mogę wykonywać. Na "słuchawkę" nie pójdę, bo jeszcze studiuję, a poza tym mam zniekształcony głos.
8. Jestem po 3 nieudanych podejściach do studiów doktoranckich – wszystkie spełzły na niczym z często dziwnych i nie do końca wyjaśnionych powodów.
9. Przygotowując się do doktoratów, dorobiłem się kilku publikacji naukowych, z których jednak obecnie nic nie mam.
10. Żyję w niepewności, co będzie "jutro". Na razie robię drugie studia (również humanistyczne), ale za półtora roku je kończę i docelowo będę mieć 2 tytuły magistra, lecz ani jednego doktoratu...

Co mnie martwi, dlaczego to piszę? Moja przyszłość rysuje się bowiem tak, że po zakończeniu obecnych studiów po raz kolejny nie zdołam dostać się na doktorat i będę musiał wrócić do domu rodzinnego. Do końca życia będę mieszkać z matką, która jest oczywiście ważną osobą dla mnie, ale to życie to będzie moja agonia. Z uwagi na moją niepełnosprawność i koronawirusa nie wiem też, jak to będzie ze zdrowiem u mnie, ponieważ mam m. in. obniżoną odporność i wydolność oddechową. Jak mnie złapie, to prawdopodobnie "the end". Mam prawie 30-kę na karku i 0 osiągnięć. Nie mam stałej pracy (wykonuję freelancersko zlecenia na pisanie tekstów). Jestem niemal nogą z przedmiotów ścisłych, jak informatyka i fizyka. Nie umiem tworzyć muzyki, obrazów, ani niczego, na czym można by jeszcze robić względnie hajs. Nie znam się na rachunkowości i prawie. Nie potrafię dogadać się z ludźmi (za dzieciaka szło mi nieznacznie lepiej, ale im byłem starszy, tym bardziej "tetryciałem"). Boję się, że jeśli mojej matki zabraknie, a z przyjacielem zerwie mi się kontakt (wystarczy, myślę, żeby założył swoją rodzinę), to skończę jak Ebenezer Scrooge... Ja akurat uważam się za osobę wierzącą, ale nie o to tutaj przecież chodzi.
Nalli Odpowiedz

Wykonujesz zlecenia na pisanie tekstów? A wiesz, że na tym można dobrze zarobić? Mój brat jest w tym dobry, zaczynał od lapaniu kilku zleceń, w końcu założył firmę i utrzymuje się z samego pisania. Spróbuj, połap jak najwięcej zleceń, może to być twój stały dochód. Powodzenia.

didja Odpowiedz

Nie wiem dlaczego mam wrażenie, że Twój wpis to inna wersja wpisu nawiedzonej magistrantki-"profesorki".

Ale jeśli mówisz poważnie, to:

1. Co to znaczy - nie do końca jasne powody? Powiem Ci, że powody niedostania się na doktoranckie są zazwyczaj dwa: niezbyt interesujący temat pracy badawczej lub mała siła przebicia promotora. Próbowałeś wszystkie trzy razy na tej samej uczelni?

A może spróbuj na innym wydziale?

2. Zainteresuj się programami NCN, możesz zawnioskować o grant, z grantem każda uczelnia Cię przyjmie, bo jej nie kosztujesz.

3. No i clou - jaką masz grupę? Wiesz, że od kwietnia (po blisko 10. latach braku waloryzacji) wyraźnie poszło w górę dofinansowanie z PFRON do niepełnosprawnego pracownika?

bazienka2 Odpowiedz

Wybacz, bo nie rozumiem - ale od kiedy doktorat jest koniecznym wymogiem znalezienia pracy w zawodzie?

Oretyrety Odpowiedz

Dogadywanie się z ludźmi jest umiejętnością wyuczalną. Skoro nie jest to dla Ciebie naturalna umiejętność, warto popracować i się jej nauczyć. To powinno bardzo pomóc ci w życiu. Obawiam się, że nawet fiasko z dostaniem się na studia doktoranckie może być konsekwencją tego, że jesteś postrzegany jako osoba trudna w kontaktach.

paella Odpowiedz

A ta podwójna humanistyczna magisterka to w jakim celu? Język jakiś nie warto było wrzucić?

Klara589

Mnie zastanawia, skoro zajmuje się pisaniem tekstów to czemu nie wejść w to zawodowo i np. iść na jakieś dziennikarstwo, skoro i tak zmarnował lata na studia z których nic nie ma

tewu Odpowiedz

W jakim sensie nie wierzysz w związki?

Awaewa Odpowiedz

Cześć. Bardzo Ci współczuję. Ja też jestem niepełnosprawna i mam problemy z pracą. Ja akurat jestem dość dobra z nauk ścisłych. Ukończyłam studia, kierunek techniczny. Napiszę Ci szczerze, że na tym też nie da się jakoś super zarabiać. Ja robię też freelancersko pewne zlecenia przez neta, związane właśnie z fizyką, matematyką. Większość studentów po napisaniu ceny nie odpisuje. Większość by chciała za pół darmo. Niestety nie mogę udzielać korepetycji, bo też mam problemy z wymową. Zostają mi tylko zlecenia przez neta. Ciężko jest i też boję się o swoją przyszłość. Też kiedyś marzyłam o doktoracie, ale ze względu na poważną wadę wymowy dałam sobie spokój. Ja też długo mieszkałam z rodzicami. Dopiero od niedawna wynajmuję kawalerkę. Jestem starsza od Ciebie i też mam zero osiągnięć przez swoją niepełnosprawność. To tyle... Trzymaj się.

BadMotherfukker Odpowiedz

Posiadanie przyjaciela od kilkunastu lat akurat można nazwać osiągnięciem.

Widliczka Odpowiedz

No ja nie wiem, czy z tworzenia muzyki albo obrazów wyciąga się zawsze hajs. Owszem, są tacy co potrafią, ale przede wszystkim trzeba się umieć dobrze sprzedać.

Alinkalinka Odpowiedz

Urzędy chętnie przyjmują pracowników z niepełnosprawnościami. Nie jest to ambitna praca, ale przynajmniej masz regularną pensję bez dnia obsuwy. Warto też poszukać pracy w instytucjach kulturalnych - biblioteki to nie tylko skakanie po półkach, do pracy np. jako bileter w kinie/teatrze tez nie trzeba sprawności fizycznej.
I po co marnować czas na drugą humanistyczną magisterkę, kiedy widzisz, że jedna nie poprawiła Twojej sytuacji? Robić ciągle to samo i oczekiwać odmiennego rezultatu to podobno głupota...

Zobacz więcej komentarzy (5)
Dodaj anonimowe wyznanie