#IdvHW
Jakieś pół roku temu coś zaczęło się psuć. Nie było żadnych kłótni, awantur czy fochów, po prostu zauważyłem, że moja ukochana oddala się ode mnie. Coraz rzadziej za sobą sypialiśmy, często zachowywała się bardzo ozięble w stosunku do mnie, no i te tajemnicze telefony „od koleżanki”… Czułem, że coś jest na rzeczy. „Kobieta jest jak małpa. Zanim puści jedną gałąź, musi się mocno trzymać drugiej” – tak mi kiedyś powiedział mój świętej pamięci dziadek. I chyba miał rację. Raz podejrzałem jej SMS-y. Znalazłem wiadomość od niezapisanego numeru z treścią dość jednoznacznie sugerującą podziękowanie za pełen uniesień wieczór. Rozpocząłem małe śledztwo.
Nie pytajcie, jak mi się to udało, ale w końcu zdobyłem adres jej kochanka. Postanowiłem zachować się jak facet i skonfrontować się z rzeczywistością. Strzelić facetowi w twarz i z bólem w sercu (ale z kamienną twarzą!) kazać miłości mojego życia spakować manatki.
Kiedy więc po raz kolejny Gosia wyszła z domu pod pozorem spotkania się z „koleżanką”, ja odczekałem parę minut, wsiadłem w auto i pojechałem do domu jej nowego faceta. Zapukałem do drzwi. Otworzył mi rosły gość, brodaty w szlafroku. Za jego plecami zobaczyłem Gosię. Zażenowaną, czerwoną i potarganą. Osiłek spojrzał na mnie, na nią, a następnie rzekł: „Przykro mi, Mario. Twoja księżniczka jest w innym zamku”. I zatrzasnął mi drzwi przed nosem...
Śmieci sie same wyniosly. Jemu zrobi to samo.
Widocznie taki ma typ faceta, ty prawdopodobnie nie odpowiadasz jej pod kątem wyglądu
To po co z nim była zamiast iść do tamtego?
Nie wiem, może nie była pewna którego kocha, może tamten mniej zarabiał. Ciężko powiedzieć