#IVxXV
Do czasu. Pod koniec gimnazjum trzeba było się rozejrzeć za liceum. Patrzę jakie są wymagania na medycynę - załamka. Z czego i jakie wyniki trzeba mieć. Przecież matematyka to dla mnie kula u nogi!
Więc zdecydowałam. Poszłam do liceum o profilu wojskowym. Stwierdziłam, że w policji też się dobrze zarabia i się pomaga słabszym.
O bzdurności moich przemyśleń dowiedziałam się pod koniec pierwszej klasy.
Zostałam przejechana przez samochód. Dosłownie. Ledwo mnie odratowano (dwa razy się "zatrzymywałam"). Ocknęłam się na Oddziale Intensywnej Terapii.
Rodzice opowiedzieli mi o nieuczciwej pracy policji w mojej sprawie. Stwierdzono, że byłam winna (mimo że przechodziłam w dozwolonym miejscu, a osoba prowadząca bawiła się telefonem podczas jazdy! SIC!). Ale miałam okazję poznać pracę szpitala "od środka" ze względu na uprzejme pielęgniarki. Dzięki czemu nauczyłam się nazw paru leków, ich działania oraz zezwolono mi na "pomoc" (alarmowanie pielęgniarek, jeśli pacjentowi obok będzie się coś działo) i lekką naukę (głównie na moim przypadku) co i jak działa.
Pobudziło mnie to do działania i myślenia. Jeśli nie dostanę się na medycynę - rozpocznę ratownictwo medyczne. A po ratownictwie znów będę próbować z medycyną. Jeśli jednak od razu dostanę się na uczelnię - wybieram dwa najgorsze (do zniesienia psychicznego) specjalizacje - Anestezjologia i Intensywna Terapia oraz Medycyna Ratunkowa.
Czyżby powołanie się odezwało wtedy, kiedy na siłę chciałam iść w drugą stronę?
Czy tylko ja mam takie wrażenie, że policja w Polsce bierze się za robotę jeśli zdarzy się coś komuś znanemu lub jakiemuś politykowi? Może po prostu jestem za miękka na polskie prawa😑😑
No tak jak teraz o P. Dudzie. A co to opona w samochodzie sama nie może wybuchnąć? Dobrze, ze brzozy nie było...
Wystarczy zebrać się wieczorem w kilka samochodów na parkingu pod marketem, a policja zrobi z tym porządek ,bo to przecież bandyci, zagrażający społeczeństwu 😒
Dokładnie. Szkoda tylko, że sprawa śmierci prezydenta Kaczyńskiego nie była tak dokładnie sprawdzana. I, że do jednego samolotu wsadzili niemalże wszystkich ważnych ludzi rządzących państwem. Jak widać, są równi i równiejsi.
Mój tata jest policjantem. Często słyszę jak rozmawia o swoim zawodzie z mamą. I zawsze jest zdruzgotany. Np. Złapał pedofila i nie mógł go aresztować, choć były dowody. Mamy tak badziewne prawo, że trzeba je zmienić!
Dopiero kończę gimnazjum, ale też chcę iść na medycynę w przyszłości.
Trzymam kciuki, żeby Tobie się udało!
Takich lekarzy z powołania brakuje w naszej służbie zdrowia! :) powodzenia!
czy ja wiem czy najgorsze do zniesienia psychicznego, obciążające na pewno, sama mam podobne zamiary (medycyna ->medycyna ratunkowa, a jeśli sie nie uda to ratownictwo) i osobiście dla mnie gorsza byłaby onkologia
Prawdziwym piekłem jest onkologia dziecięca.
Dostaniesz się ;) skoro nawet ja się dostałam, a obecnie jestem szczęśliwą studentką 1 roku
@exexex mega zazdroszczę :p obecnie patrzę na studentów medycyny i lekarzy z podziwem :)
Pozdrawiam szczęśliwą studentkę :) sama również mam zaszczyt nazywać się pierwszoroczną ;)
Też jestem na 1 roku :) i potwierdzam, skoro nawet ja(nie wiem jaka jest exexex) się dostałam to jest to możliwe, i to był banał w porównaniu z tym ile się trzeba uczyć teraz :D
Może ktoś z umlubu?:)
Nie rezygnuj nawet jeśli będzie Ci ciężko. Myśl o tym jak cudownie będzie kiedy skończysz studia, jaką satysfakcję da Ci pomaganie innym. Dla takiego uczucia warto walczyć i się nie poddawać. Bądź silna, powodzenia!! 😃
Co za bzdury, chyba dawno nie byłeś w szpitalu...
Tak się składa, że byłAM. I nie rozumiem jaki to ma związek z moim komentarzem? Jeśli to jest marzeniem autorki, medycyna to niech walczy i się nie poddaje.
Masz jeszcze dużo czasu na naukę i przy odpowiednim zaangażowaniu to ma szansę się udać. Nie daj sobie wmówić, że nie dasz rady!
Nie powiedziałabym że anestezjologia i intensywna terapia to najgorsze do zniesienia psychicznego specjalizacje. A przy obecnych zasadach możesz mieć tylko 1 specjalizację, potem to tylko na wolontariacie :)
podpisuję się pod tym, anestezjologia nie jest wcale taka straszna...
Uważasz, że łatwo jest na oiomie jak przywiozą np. młodego człowieka po wypadku w krytycznym stanie?
Przepraszam, że tu o to pytam, ale jest tu na anonimowych jakaś kobieta studiująca ratownictwo medyczne? A najlepiej taka świeżo po studiach?
Sama jestem w kropce jeśli chodzi o wybór studiów, a ratownictwo to to, co przyniosłoby mi najwięcej satysfakcji. Nieustannie zderzam się z opiniami innych, że to nie jest praca dla kobiet, bo bardziej przyda się mężczyzna, który zniesie poszkodowanego z 5. piętra, albo wniesie ciężkie torby... Ja niestety jestem bardzo drobna (49kg, 154cm) i mimo tego, że prawdopodobnie byłabym ratownikiem z powołania, za bardzo się boję pójść na te studia...
Dlaczego? Zajmuję się tym przeszło pięć lat mimo tego, że sama od niedawna jestem dopiero pełnoletnia. Stale jeżdżę na szkolenia, prowadzę zajęcia dla dzieci (od przedszkola po późną podstawówkę), wielokrotnie uczyłam też dorosłych przy okazji festynów rodzinnych, czy np. WOŚP. Przez ponad rok szefowałam w grupie ratowniczej w szkole zrzeszającej ponad 1000 uczniów. W wolnym czasie biorę udział w zawodach, nierzadko na szczeblu ogólnopolskim. Przygotowuję do zawodów znajomych młodszych od siebie, organizuję im ćwiczenia. Cyklicznie organizuję miejskie zawody, w przygotowanie których angażuję prawie 100 wolontariuszy. Sama teoria bez praktyki? Nie. Ratowałam połamane ręce, poważne oparzenia, ataki epilepsji... Potrafię w sytuacjach stresowych zachować zimną krew i pokierować ludźmi, żeby akcja przebiegła sprawnie i żeby jak najszybciej dotarły do nas odpowiednie służby...
Pewnie niejeden z Was odbierze to za przechwałki. Nic nie jest podkoloryzowane.
Boję się, że nie znajdę pracy, ze względu na moją posturę... Czy na studiach faktycznie jest jakaś selekcja i kobiety są gorzej traktowane?
Na studiach nie ma selekcji. Ale w pracy już może być. Praca ratownika jest po prostu fizycznie ciężka. Jest tylko dwóch ratowników w karetce, parę poszkodowanych, tu trzeba kogoś przenieść, tam długo resuscytować.. To już nie jest pierwsza pomoc. Jest na ratownictwie mnóstwo dziewczyn, ale większość tych które znam nie pracuje w zawodzie ;)
Dziękuję ;)
+ Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest pierwsza pomoc. Z KPP zmagam się od ponad roku, chodzę na specjalne spotkania i ćwiczymy różne "zabiegi" ze specjalistycznym sprzętem i w trudnych warunkach terenowych. Kondycję fizyczną mam dość dobrą, ale niestety niewystarczającą ilość siły w rękach.
Jestem po ratownictwie, nie jest tak źle z pracą, o ile masz ukończony uniwersytet medyczny. Poza tym teraz mamy uwolnienie zawodu, możemy pracować na każdym oddziale. Powodzenia :)
PS. Jestem ratownikiem z pasji i świadomego wyboru.
Ja jestem dziewczyną po ratownictwie, po szkole policealnej. Zarówno teorię jak i praktykę zdałam na 100%. Obecnie jeżdżę w karetce, ale na wolontariacie. Mieszkam w małym mieście, ale miałam trochę propozycji pracy w większym mieście - za marne grosze oczywiście. Jednak postanowiłam iść na drugi kierunek - a mianowicie pielęgniarstwo. Zauważyłam również, że właśnie po szkole policealnej (oczywiście państwowej i dziennej),chętniej przyjmują do pracy- nie oszukujmy się, ale na studiach tak dobrze nie przygotują cię do pracy, gdyż to w szkole policealnej jest więcej praktyk. Jednak obecnie nie prowadzi się już kształcenia w tych szkołach, można jedynie ukończyć studia. Jeśli jednak: 1.) nie chcesz martwić się o to, czy znajdziesz pracę czy nie, 2.) nie chcesz robić w 3 różnych miejscach praktycznie nie sypiając - po to by jakoś godnie żyć, to jednak poleciłabym ci pielęgniarstwo. Większość absolwentów ratownictwa jest niestety bezrobotna albo przepracowana. Pozdrawiam ;)
Bardzo dziękuje za odpowiedzi ;)
Ja również kończę ratownictwo (III rok) i niestety u mnie zdarza się taka "stygmatyzacja" na kobiety i mężczyzn. Niestety, jak są mężczyźni, którzy nic nie potrafią i kobiety z ogromną wiedzą i chęcią do pracy, to i tak wybiorą do pracy mężczyznę... U mnie na roku z dziewczyn może poza mną to z jedna chce coś robić w zawodzie... Reszta w ogóle się nie widzi. Dlatego, jeśli chcesz robić coś w kierunku ratunkowej, pójdź na lekarski i skończ specjalizację, albo anestezjologię, albo ratunkową (albo jedno i drugie - więcej możliwości pracy) i pracuj na SORach. Jeśli jednak jesteś zdecydowana na ratownictwo to pójdź - studia są naprawdę bardzo fajne, ale musisz dać z siebie 110%, by pokazać, że pomimo iż jesteś kobietą, to sobie poradzisz. Ja tak robię i mimo, że niektórzy faceci się śmieją, to mam to gdzieś i oni siłą rzeczy muszą to szanować :P Ale wiem z doświadczenia znajomych po ratownictwie pracujących na SORze, że w zasadzie wszyscy mają skończone pielęgniarstwo, nawet w jakiejś niższej "szkółce", byleby tylko mieć papier, bo cóż... Ratownicy zarabiają o wiele mniej od pielęgniarek, robiąc to samo, jadąc na tym samym wózku. Niby dali teraz możliwość pracy na oddziałach, ale w rzeczywistości jest tak, że jest tak dużo chętnych ratowników, że biorą tylko tych z... papierkiem z pielęgniarstwa. Więc jeśli naprawdę ratownictwo to Twoja pasja - idź na ratownictwo i pielęgniarstwo jednocześnie. Więcej Ci to da :) Pozdrawiam i życzę wytrwałości w działaniach! Mi się to udało :)
Powodzenia! To super że będą jeszcze lekarze z pasji i chęci pomocy a nie pieniędzy :)