#IVuAp

Będąc w podstawówce, miałam okropną nauczycielkę języka niemieckiego (może to wydawać się dziwne, ale ja naprawdę lubiłam ten przedmiot). Jej problemem była zazdrość o status majątkowy uczniów, wiec zawsze ci mający trochę więcej byli przez nią gnębieni. Oceniała wszystko po ubraniach, samochodach, wakacjach (zawsze po tym okresie musieliśmy jako zadanie opisywać swój pobyt).

W 4 klasie mieliśmy do opisania naszą drogę z domu do szkoły. Ja z racji przeprowadzki do nowego domu miałam bardzo prostą drogę. Dosłownie 800 m prosto i skręt w prawo, aby podejść pod drzwi szkoły.
Oddałam swoją kartkę z zadaniem. Dwa dni później dostałam ocenę niedostateczną i uwagę. Dlaczego? BO ONA WIE, GDZIE JA MIESZKAM I NIE MAM TAKIEJ PROSTEJ DROGI DO DOMU, A POZA TYM TO MAM UWAGĘ ZA PRÓBĘ OSZUKANIA NAUCZYCIELA.

Oczywiście sprawa się wyjaśniła, moja mama tak tego nie zostawiła.
A ona miała jeszcze 5 lat, żeby mnie męczyć, bo akurat poszłam do gimnazjum, do którego się przeniosła, ba, została nawet moim wychowawcą, a pięknym sytuacjom nie było końca ;)
Dragomir Odpowiedz

Nauczyciele z tak nieprofesjonalnym podejściem do przedmiotu, oceniania i samych uczniów nie powinni uczyć. Ale co ma być dziwnego w tym, że się lubi język niemiecki? Ja sam go lubię.

SceptCyn

Niestety pensja i system by design odsiewa dobrych pedagogów. Albo ich niszczy. Zostają tacy z powołaniem, często sfrustrowani i inne emocjonalne kaleki

wyzwolonaa Odpowiedz

Współczuję, ja w ten sposób zniechęciłam się do biologii

SceptCyn

A potem lecą kwiatki o nieskończonej ilości płci

wyzwolonaa

@SceptCyn dokształć się, biologia w szkole jest pełna uproszczeń, a rzeczywistość "trochę" się różni

JoseLuisDiez Odpowiedz

Ja taką miałem w liceum, na szczęście w ostatniej klasie mieliśmy już inną nauczycielkę.

zdystansowany Odpowiedz

Ja nie wiem czemu mam takie piękne sytuacje z większością ludzi z którymi mam do czynienia a na próbę wyjaśnienia reagują jeszcze większą niewiarą. Z czasem dowody na to że jest tak jak mówiłem są widoczne i sami komentują sytuację stwierdzając że to co ja mówiłem wcześniej a w co nie wierzyli jest prawdą ale chyba kompletnie sobie nie przypominają że ja wcześniej wspominałem że tak jest. A potem oczywiście znów powracają do zaprzeczania tej sytuacji.
PS Coś czuję że to co napisałem jest niejasne. Aż czuję że by było bardziej jaśniejsze gdybym porozumiewał się monosylabami. Choć chyba bardziej prawdopodobne że byłoby tak samo. Nieustannie marnuję czas zastanawiając się czyja to wina że mam takie piękne sytuacje z niedowiarkami oraz z tymi którzy nie rozumieją co im próbuję przekazać. Czyja to wina? Ma wina czy ich? Trudno nie myśleć o tak posranym bagnie.

Dodaj anonimowe wyznanie