Kiedy miałem około 10 lat, omal nie utonąłem w jeziorze. Wyłowiono mnie, reanimowano, uratowano. Pouczono, że nie należy pływać tak daleko, nurkować tak głęboko. W szkole nawet poświęcono godzinę wychowawczą (tak to się nazywało wtedy, nie wiem czy nadal funkcjonuje) na bezpieczeństwo w pływaniu czy przebywaniu w pobliżu wody.
Nikt nawet się mnie nie zapytał, czemu próbowałem się utopić. Może to i lepiej.
Dodaj anonimowe wyznanie
Nikt nie pytał, bo komu mogłoby przyjść do głowy że takie dziecko zrobiłoby to specjalnie.
Przecież dzieci nie mogą mieć depresji czy innych zaburzeń psychicznych, dlatego w Polsce rząd uważa, że nie ma sensu inwestować w psychiatie dziecięcą.
Ten rząd ogólnie jest popie*dolony i każda ich decyzja ma na celu wykończyć Polaków.
Spie*dolili wszystko, czego się dotknęli.
A najgorsze, że tępe masy i tak im kibicują. Co tam, że to pisowskie ku*estwo chce wprowadzić tutaj totalitaryzm. Te reformy sądów i prokuratury to zaplanowane działanie, które ma na celu uzależnić te instytucje od pisu i pozwolić tym sku*wysynom wprowadzić kaczą dyktaturę.
@karlitoska Nie wiem jak Ty, ale ja jak widzę topiącą się osobę, to myśle, ze dostała skurczu czy coś, a nie próbowała się zabić. W przeciwieństwie do osoby siedzącej na torach czy skaczącej z dachu lub zjadającej garść tabletek.
Czemu? Bo cięzko siedzieć na torach nieświadomie, ale utopić nie specjalnie łatwo.
livanir próba popełnienia samobójstwa, następuje w wyniku długotrwałych problemów. To nie jest tak, że radosne, beztroskie dziecko pójdzie się zabić. W przypadku tego chłopca dorośli musieli bagatelizować problem skoro podjął taką próbę i to tu leży problem, że nikt mu nie pomógł, ani dziecko nie czuło wpadło na pomysł poprosić dorosłych o pomoc.
@karlitoska: ale to nie zmienia faktu, że celowe topienie się przez dziecko jest mało prawdopodobne i dlatego nikt nie zakładał celowości jego działania. Tym bardziej że podtopienia i utonięcia dzieci i dorosłych - mimo iż strasznie o tym tak mówić - jest czymś powszechnym w okresie letnim, każdorazowe traktowanie każdego z tych przypadków jako próby samobójczej jest irracjonalne.
Ja bym chciała się dowiedzieć czemu? Byłeś taki młodziutki...
No oczywiście każdy jest winny że nie zapytała, a to nie mogłeś sam powiedzieć ?
Na wstępie zaznaczę że nie chodzi mi o dociekanie prawdziwości historii. Sam dużo pływam, czy też nurkuje, czasem siadałem na dnie przy brzegu wstrzymując oddech. Zauważyłem zawsze jedno, walkę organizmu za wszelką cenę o przetrwanie. Jak kończyło mi się powietrze to był to naturalny odruch wypływania. Czy to może wynikać z racji depresji, a może moja obserwacja jest zła?
Bo tak to działa. Mózg człowieka zawsze podejmuje walkę o życie, nawet gdy celowo chcemy się go pozbawić. To już naturalny odruch i naprawdę potrzeba "wielkich umiejętności" żeby powstrzymać tę próbę ratowania.
Dlatego też, raczej niewielki odsetek samobójców to osoby, które specjalnie się utopiły czy powiesiły na pasku przy grzejniku.
No i przez ostatnie zdanie szlag trafił opowieść, która miała znamiona autentycznej. Oczywiście musiała być próba. Nawet sugerowana, bo ciekawiej.
nie mam siły na te bzdury. Out. czas na weekend.
Jak można być takim chamem...
@kociambe No właśnie. Odpocznij trochę od tego tępego polactwa, które się tu udziela.
No i nie powtórzyłeś? Słabo coś, nawet skończenie ze sobą Ci nie wyszło...
Czasami jest cięzko, jak w okolicy brakuje wysokich budynków.
Ale powiesić to się nawet na klamce można. Jeden bokser to nawet na leżąco, po cichutku i pod kocykiem to zrobił.