#NbTwr
Jednak rozmowa nie potrwała długo. Usłyszałam straszny dźwięk. Brzmiał, jakby ktoś obdzierał małego kota ze skóry. Dochodził zza przystanku, za którym była rzeka. Pobiegłam tam ile miałam sił w nogach, zostawiając przyjaciółkę. Było ciemno i nic nie widziałam. Zaczęłam świecić telefonem. Zobaczyłam na kawałku suchego małego kotka. Miał jeszcze zamknięte oczy, był cały mokry. Prawdopodobnie ktoś go wyrzucił. Jedynym suchym miejscem była mała wysepka na środku rzeki.
Zdjęłam kurtkę i bez namysłu wskoczyłam do rzeki. Zanim przyjaciółka do mnie przyszła, ja już po niego płynęłam. Udało mi się, uratowałam go. Nawet po tym, jak go wyciągnęłam, dalej tak strasznie głośno płakał. Owinęłam go moją kurtką, szybko pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam w stronę swojego domu. Było dość zimno, coś z -1/-2 stopnie, w połowie drogi czułam, jak zamarzają mi ubrania, szłam coraz wolniej, mimo wszystko udało mi się dotrzeć do domu. Z początku moja rodzina była strasznie zdezorientowana. Jednak wszyscy byli szczęśliwi. Mama przyniosła mu lekko podgrzane mleczko w butelce dla dziecka, siostra zrobiła mu spanie z koca i pudełka. Kotek miał coś około 2 tygodni. Mimo tego, że było mu ciepło i został nakarmiony, dalej płakał. Płakał całą noc. Rano mu przeszło. Przeżył.
Cała rodzina była ze mnie dumna, a ja byłam szczęśliwa, że w końcu mam kota. :D
Płakał za mamą pewnie. Poza tym sytuacja była dla niego stresową i nowa.
Piękna historia, pal licho że nie anonimową bo możesz spokojnie opowiadać o swoim bohaterstwie.
Chyba głupocie. Grudzień, zimno cudem nie doszło do wychłodzenia, pewnie młody organizm dał rade. I jeszcze rozumiem jakby to było dziecko a nie zwykły pchlarz.
@rutabo rozumiem trollowanie, mam jednak nadzieję że Twój komentarz ma charakter "żartu". Czasem polecam się zastanowić nad komentarzem, dokładniej nad konsekwencjami. Ludzie szanujący zwierzęta, po prostu potraktują to jako coś żenującego. Należy pamiętać że jest w naszym społeczeństwie sporo osób nie traktujących zwierząt z należytym szacunkiem i właśnie te osoby odbiorą Twój komentarz dosłownie, a to utwierdzi ich w swoich przekonaniach. Myślę że czasem byłoby lepiej odpuścić sobie jakiś komentarz, niż pisać go ze szkodliwością.
Rutabo
Akurat za dzieckiem to nie ma co skakać do zimnej wody. Dziecko ma rodziców, to oni się o nie zatroszczą. A jak nie, to im umrze to dziecko i tyle.
@Benzenokarboaldehyd Tu chodzi tylko o zroworozsadkowe myslenie. Oszacowanie ryzyka. Podstawowa zasada ratownictwa brzmi, ze jeżeli twoje życie moze być zagrożone to nie udzielasz pomocy. Inaczej ratownicy beda mieli dwa razy wiecej roboty.
Inaczej ryzykuje sie dla człowieka inaczej dla zwierzecia. Do ratowania zwierząt tez sa odpowiednie służby. Nalezy zabezpieczyc miejsce i monitorować sytuacje czekając na odpowiednie osoby.
@rutabo ooo gówno znowu wypłynęło z szamba. Powitać szanownego kretyna :)
@Jezycjada Miło że sie przedstawiłaś.
Ale wiecie, że to nie jest prawdziwa opowieść. Rzeka z wysepką - jak mała rzeczka to nie trzeba pływać, a w opisie jest,że na "kawałku suchego". Na dużych rzekach wyspy też są duże. Zobaczyła małego mokrego kotka świecąc telefonem czyli musiało to być blisko (zasięg takiego światła). Druga rzecz - gadały sobie, nikt nie przechodził i jakiś tajemniczy zwyrodnialec wyrzuca do wody małego kotka. Kto, gdzie, jak? "Miał jeszcze zamknięte oczy" - koty otwierają oczy po około 6 dniach a nie po dwóch tygodniach. Po dwóch tygodniach to zaczynają im rosnąć mleczaki. A na koniec ten opis niczym z bajki o sierotce, że szła coraz wolniej i przy minus 2 stopniach zamarzało na niej ubranie. Przy minus 10 wpadłem do Wisły (chodzenie po lodzie czasami tak się kończy bo na rzekach jest różnej grubości) i truchtem zapierdzielałem prawie kilometr to nic na mnie nie zamarzło (nogawki tylko zesztywniały i kawałki ubrania które nie miały kontaktu z ciałem). Pomijam, że każda rzeka ma nurt, który znosi i nie pływa się w niej po linii prostej jak w jeziorze. A na koniec - matka nie narobiła szumu, że córka cała mokra i prawie zamarzła tylko poleciała po ciepłe mleczko dla wystraszonego kotka (po krowim mleku koty mają rozwolnienie).
Cóż, także uważam, że czyn autorki był super. No ale z jednym zgadzam się z @rutabo , bo to może i bohaterstwo ale przeplatane głupotą i bezmyślnością.
Sama zrobiłabym wiele żeby uratować zwierzaczka w takiej sytuacji ale nie wskoczyłabym do lodowatej wody zimową nocą (już pomijam fakt, że nie umiem pływać ale miałabym świadomość jak to się może skończyć dla mnie - śmiercią i dramatem dla mojej rodziny). W moich okolicach w podobnej sytuacji pomaga straż pożarna. Strażacy są odpowiednio przygotowani do takich działań i przede wszystkim mają wsparcie.
@rutabo faktycznie co do zasadności podjęcia ryzyka, względem niebezpieczeństwa, masz jak najbardziej rację. Podejrzewam że mój komentarz mógł być nieco uszczypliwy, z racji że ostatnio znalazłem znów psa pozostawione o w lesie. Stąd moje wyczulenie na traktowanie zwierząt, należny im szacunek. Po tym co odpisałeś zgadzam się z Tobą, że głupotą było podejmowanie takiego ryzyka. Swoim komentarzem miałem jedynie nadzieję zwrócić uwagę na problem jaki u nas funkcjonuje. Dziękuję za odpowiedź 🙂
Kot nie moze płakać. Placzą ludzie. Po drugie w takich sytuacjach nawet jak byłby to człowiek to najpierw dzwoni sie po pomoc, inaczej ratownicy moga miec dwa razy wiecej roboty. I jak mozna byc dumnym z tak nieodpowiedzialnego zachowania, pomocy mozna udzielić jak samemu jest sie bezpiecznym, a skakanie do lodowatej rzeki jest czysta głupotą, i to jeszcze za jakims kotem.
Tak ostatnio zginał Lityński, zupełnie nieodpowiedzialne zachowanie by o tej porze ratowac psa w zimnej wodzie. 5 minut i wychłodzenie organizmu paraliz mięsniowy i oddechowy, to zwykłe samobójstwo.
Przeraźliwe miałczenie kota nazywa się płakaniem. I akurat odruchem jest wskoczyć do wody, by ratować. Zwłaszcza, że mowa jest o nastolatku, który pewnie pierwszy raz w życiu ma taką sytuację, a zajęć z pierwszej pomocy jeszcze się w szkole (w domu to pewnie nigdy) nie przerabia.
@Ckawka To ze nie przerabia zajeć z pierwszej pomocy nie znaczy że nie powinien myslec. Zimna woda nawet u nastolatka moze wywołać wstrzas i zatrzymanie akcji serca. To nie jest jakas tajemna wiedza tylko brak wyobraźni i czysta głupota.
Uroczo
Brawo! Fajna historia :)
Samochwała
Normalny odruch a nie bohaterstwo