#IJdqm
Historia właściwa. Jako mała gówniara podglądam tatę malującego lawetę. Do dziś pamiętam ten piękny, srebrny kolor. Bardzo chciałam mu pomóc, ale niestety się nie załapałam. Parę godzin później widzę obiekt moich westchnień zostawiony samotnie. Oto jest ona, puszka z piękną farbą, o którą opiera się jeszcze wspanialszy majestatyczny pędzel. Podchodzę ostrożnie, rozglądam się na boki, nie widzę nikogo, więc... zaczynam malować ścianę domu. Różowego wówczas domu. Po paru chwilach stwierdziłam, że to jednak nudne jest, więc rzuciłam wszystko i poszłam się bawić.
Parę godzin później słyszę głosy. Wszyscy dorośli zaczynają rozmawiać o nowo odkrytym arcydziele. Sparaliżowało mnie. Moja mała blond główka już wyobraziła sobie, że trafi do domu dziecka. Jedynym ratunkiem było ukrycie się. Wbiegłam do domu z zamiarem schowana się w skrzyni, ale po drodze spotkałam młodszego brata. Wtedy to narodził się mój szatański plan.
Podeszłam i zaczęłam przedstawienie: "Czemu to zrobiłeś? Nie udawaj że nie wiesz! Zobaczysz, że ci się dostanie. Nie wolno dotykać takich rzeczy. Idź się lepiej przyznaj!". Zaprowadziłam go na miejsce zbrodni, gdzie wszyscy już się zebrali, zastanawiając się, kto jest autorem dzieła. Kiedy zobaczyli mnie z bratem i łzy w jego małych oczkach, nagle stało się coś niezwykłego, całe zdenerwowanie opuściło rodziców i dziadków. Wzięli młodego na ręce, zaczęli pocieszać i śmiać się, że będzie malarzem, artystą. Nie powiem, czułam delikatną zazdrość, że on zbiera wszystkie laury. Ale dalej przekonana byłam, że ja na jego miejscu dostałabym wciry, więc stałam obok dumna z siebie, ledwo tłumiąc śmiech.
No cóż, nigdy nie byłam słodkim dzieckiem w przeciwieństwie do brata, za to wyrosła ze mnie mała aktoreczka :) Przez lata pocieszałam się myślą, że najwybitniejsi docenieni zostają po śmierci.
Teraz mam 19 lat i zawsze kiedy opowiadam tę historię, nikt mi nie wierzy, a brat w dalszym ciągu jest przekonany, że to była jego robota. Trudno, niczego nie żałuję. :)
Ja jestem najmłodsza z rodzeństwa, u mnie było normalnie coś jak szkoła przetrwania :D jak mnie siostry dorwaly nie było przebacz :P z opowieści mamy, opowiadała mi, że moje kochane siostrzyczki chciały mnie wziąć na spacerek a więc i te sprawy, to jak zaczęły ze mną spacerować to aż wyladowalam w pokrzywach większych ode mnie :)
Mnie starszy brat przejechał rowerem, kiedy uczył się na nim jeździć. Dwa razy. Pozdrawiam wszystkich ze starszym rodzeństwem :)
Ja mam siostrę i brata (odpowiednio 9 i 7 lat starszych). Zawsze jak się ze sobą bawili i ja chciałem z nimi to wymyślali zabawę w indian. Przywiązywali mnie do stołka i zamykali na trochę w spiżarni po czym pewnie wracali do poprzedniej zabawy. Mieli mnie z głowy na jakąś godzinę (!) :D A młodszy braciszek zadowolony i związany cieszył się, że rodzeństwo się z nim bawi :D
Mój brat również potrącił mnie rowerem i już dobrze umiał wtedy jeździć. A innym razem zrzucił mnie z łóżka piętrowego... Pozdrawiam :)
"Moja mała blond główka już wyobraziła sobie, że trafi do domu dziecka" haha, pozdrawiam ;)
nie rozumiem tych rodziców którzy nie równo traktują dzieci :/ strasze musi to być dla tych "gorzej " traktowanych...
To jest dyskryminacja w rodzinie
Mam taką samą sytuację. Tzn. młodszy brat który może wszystko. Przykra sprawa :(