Kiedyś, jak byłem mały (może 6 lat), tata kupił takie małe bramki i piłkę. Graliśmy z moim bratem i tatą w dużym salonie. Niedokładnie pamiętam, jak to było, ale chyba przegrałem i straciłem gola. Wkurzyłem się i zacząłem się bić albo kłócić z bratem. Tata szybko zareagował, wykluczył mnie z gry i wygonił z salonu.
A ja, jako mały dzieciak, odpaliłem tryb zemsty: odkręciłem gaz w kuchni, wziąłem chusteczkę, podpaliłem ją i wrzuciłem do śmieci...
Dobrze, że mama szybko wyczuła dym, bo puściłbym chatę z dymem.
Na swoje usprawiedliwienie – nie wiedziałem, że mogę spalić dom. Miałem 6 latek, mały piroman. Do dziś to wspominam.
Dodaj anonimowe wyznanie
Radzenie sobie ze złością, kiedy nie dostajemy tego co chcemy i z urażonym ego ogólnie jest bardzo trudne. Dlatego ważne jest, aby kiedy dziecko przegrywa i się złości, nie lecieć od razu do niego z nagrodą pocieszenia, nie umniejszać przegranej, pozwolić dziecku „pocierpieć”, zmierzyć się z tym okropnym uczuciem bez wyładowywania się na innych ludziach (czy przedmiotach). Ty miałeś 6 lat, ale masa jest mężczyzn, którzy w dorosłym życiu się tak zachowują - dziewczyna ich odrzuci, zatańczy z innym, ich klub przegra, ktoś ich obrazi i potem w wiadomościach słyszymy jak to się skończyło. Punkt dla twojego taty, że wykluczył cię z gry i dał ci szansę zmierzyć się z tym uczuciem.
Mam nadzieję że starzy przywrócili cię do ustawień fabrycznych za pomocą kabla od prodiża.
Uuu coś mi się zdaje, że dobrze widziałeś. Tylko nie czaiłeś konsekwencji