#IFVtA
Oto ciąg dalszy wyczynów organisty-śmieszka.
Na słowa "bierzcie i jedzcie z tego wszyscy..." na tablicy wyświetlił się tekst "smacznego, mniam, mniam".
Tym razem akurat proboszcz się dowiedział i zwolnił organistę. Z tym akurat śmieszek przesadził.
Krzywdy tym nikomu nie zrobił, ale mimo wszystko bardzo nieprofesjonalnie.
Drwił z tych ludzi, z ich religii, w miejscu kultu, publicznie na "masową skalę", zamiast robić to za co mu płacili - ci wyśmiewani przez niego wierni. "Krzywdy nie zrobił"... ech jak dawali rozum, to musiałaś stać w innej kolejce.
@Martwy, ty za to jak dawali rozum to stałeś/aś w kolejce po ból dupy. Zabił kogoś tym? Nie, już bez przesady to było chamskie ale nikogo nie skrzywdziło.
Odelo, twoim zdaniem krzywda jest tylko wtedy gdy się kogoś zabije?
Kretynka.
Ciekawe skąd tutaj tyle żali ludzi SKRZYWDZONYCH drwinami z powodu ich otyłości, stylu ubierania czy orientacji seksualnej. Jakoś wtedy wszyscy takie zrozumienie, współczucie i tak dalej.
Ale jak się drwi z katolików, z sakramentu - to można, to żadna krzywda.
Facet drwił z podstaw wiary. W kościele.
Skrzywdziłeś mnie!!! Jak mogłeś nszwać mnie kretynką?!! Szkoda panie wielki katoliku, że to właśnie ci katolicy tak się śmieją z innych a jak ktoś coś powie o nich to następuje obraza majestatu. W Biblii to chyba coś o miłosierdziu jest prawda? Czy może inna Biblie czytaliśmy?
Po pierwsze to sama zaczęłaś z bólem d..y, więc skąd ten bulwers?
Uznałem że taka formuła ci odpowiada.
Po drugie, to nawet zabawne że właśnie ludzie wściekle atakujący KK i katolików najgłośniej krzyczą żeby im po chrześcijańsku wybaczać. Jakiś lewacki idiota zniszczy mienie kościelne i jak mu grożą bagiety za wykroczenie to płacze żeby mu w imię chrześcijańskich wartości darować.
Po trzecie - mylisz miłosierdzie z obojętnością. W dodatku kompletnie nie rozumiesz pewnych idei. Wiesz że np. wybaczenie win nie zwalnia od kary? Jak się z grzechów wyspowiadasz, to Bóg ci je odpuści, ale i tak czeka cię za nie kara doczesna. Serio serio.
Po czwarte wreszcie - więc jak z tą krzywdą? Drwiny to krzywda czy nie?
@Martwy katolik powinien dawać przykład i przede wszystkim być CZŁOWIEKIEM dla swoich bliźnich :) Jezus widzac wiele zlych uczynkow nie wyzywal ludzi od kretynów, Jezus nauczal ;)
Co tam Jezus Martwy wie lepiej i więcej nam powie o Bogu. Idealnie dopasuje sobie wszystko żeby mu pasowało a to co nie pasuje uzna za kłamstwo. Miłosierdzie to nie jezt wyzywanie ludzi od kretynów. Bóg nie powiedział bądźcie obojętni.
Nawet nie chce mi się komentować tych idotyzmów które wypisujecie.
Poziom wiedzy jak u gimbusa.
Powtarzam pytanie odelo - CZY DRWINY MOGĄ ZROBIĆ KRZYWDĘ?
Nadal nie raczyłaś odpowiedzieć.
Czy jak cię ktoś pobije, połamie ręce i nogi - to zrobi ci krzywdę? Nie zabił, więc daj spokój.
Ba, czy jak cię ktoś zgwałci, to zrobi krzywdę? NIE ZABIŁ, więc nie przesadzajmy, tak?
Pytam przykładami, bo poziom jaki prezentujesz sugeruje że szkoda klawiatury na dywagacje filozoficzno-prawne.
Geraldzie, toż ja właśnie nauczam. Wyznaję jednakowoż sokratejską metodę przekonywania - tyle że ona wymaga od interlokutora minimum uczciwości. A nie uciekania od pytań, jak robi to odelo.
Co do cierpliwości i łagodności Jezusa w nauczaniu przypomnę ci tylko sytuację z handlarzami w świątyni...
Biedny, ograniczony człowieku to był przykład. Ty miotasz się jakby ten organista pół rodziny ci zabił dlatego tak napisałam. Ja nie uciekam od pytań nie przesadzaj. Kończę dyskusję z tobą bo ona nie ma sensu. Nie ma co się denerwować kolejnym debilem.
Żałosne, to są te wasze komentarze. Urodziłam się katoliczką i co prawda już nie chodzę do kościoła, ale gdybym coś takiego widziała, to poprawiłoby mi to humor. Widzę, że sami tu katole, bez poczucia humoru i poważni ludzie. Weźcie trochę zluzujcie. Ten tekst nie miał na celu obrazić wyznawców, a po prostu rozweselić ludzi. Sama rzygałam już tymi nudnymi mszami, a wcale nie musi taka być. Trochę radości, ludzie! Spotkanie z Bogiem powinno być może nie o tyle zabawą, ale czymś co wywoła uśmiech, bo jak na razie to mszy są takie, że jak się z nich wychodzi, to się mówi: W końcu koniec! Jakie nudy!
Jeśli serio wolicie takie msze, gdzie przysypiacie niż takie, na których serio można się i spotkać się z Bogiem i zacieśniać więzi z innymi poprzez dodanie trochę życia w kościele, to mi was szkoda. Widocznie nudni jesteście :D
Urodziłam się katoliczką i nadal nią jestem ale czytając te wyznanie uśmiechnęłam się. Było to chamskie ale bez przesady nikogo tym nie skrzywdził. Ludzie tutaj mają wieczny ból dupy, przeszkadza im jak ktoś skrytykuje cokolwiek w co wierzą, jacy są ale to nie przeszkadza im w tym żeby krytykować i wyśmiewać innych. Ta strona to ból dupy i hipokryzja.
Msza Święta jest pamiątką po tym, co wydarzyło się na krzyżu. Pierwszą Mszę odprawił sam Jezus na nim, cierpiąc katusze i umierając. Dlatego to nie jest happening, tylko skupienie i zaduma.
No cóż, jeśli nie rozumiesz czym jest ten moment Mszy Świętej, co symbolizuje, i faktu iż jest to NAJWAŻNIEJSZY moment - to nie dziwię się że byłaś znudzona.
A już pouczanie wierzących jak mają odbierać Mszę przez osobę niewierzącą jest dowodem naprawdę szczególnej bezczelności i zadufania.
I wreszcie - nie wiem czy zdajecie sobie sprawę z tego że człowiek ten dopuścił się PROFANACJI...
Któryś z tych wiernych mógł łebka zwyczajnie oskarżyć przed prokuratorem. I łebek miałby nasrane w papierach. Poprzestali na wywaleniu go - i to moim zdaniem było miłosierdzie, odelo.
@Martwy, aleś ty miłosierny! I na dodatek wszechwiędzący. Skąd wiesz, że nikt teho nie zrobił? Wywyższanie się to grzech ale co ja tam mogę wiedzieć ja jestem tylko kretynką.
Chyba będę niczym Kato Starszy: czy drwiny mogą wyrządzić krzywdę, Odelo?
Ile razy mam ci odpowiadać na jedno pytanie? 700? Mam ci załatwić kurs czytania ze zrozumieniem?
Martwy proszę cię zluzuj już majty😒
Lodzik, ależ ja się nie spinam. Ot trafiłem przemądrzałą dziewczynę wypisującą głupoty i próbuję jej przemówić do rozumu.
Mam taką nieuleczalną wadę, że uważam iż każdego da się wyprowadzić z błędu - jeśli się odpowiednio do niego trafi. Ona wydała mi się na tyle bystra, że postanowiłem krok po kroku spowodować że powtórzy moją opinię. Sokratejska metoda dyskusji.
I owszem, jest bystra na tyle że w pewnym momencie dostrzegła w jakim kierunku to zmierza. Ale ją w tym momencie ciśnienie wzięło że musiałaby przyznać się do błędu :-). Dostała piany, zaczęła się migać od odpowiedzi rzucając bluzgami. Mój błąd - nie przewidziałem że jest aż tak zakochana w swoim wizerunku...
Spinasz się. I to tak okropnie, że ci coś zaraz pęknie. Przemądrzały to jesteś ty i ty wypisujesz głupoty a nie ja. Przestań mnie obrażać. Żadne ciśnienie mnie nie wzięło i nie miałam do czego się przyznawać bo błędu nie popełniłam. To ty na siłę szukasz czegoś w moich wypowiedziach i ciąglę mnie obrażasz. Nie wiem gdzie widzisz jakieś moje zakochanie w sobie, znowu znajdujesz coś czego ja nie napisałam. Po twoich wypowiedziach widać jak bardzo niedojrzały jesteś, potrafisz tylko obrażać, szukać dziury w całym i jeszcze trochę obrażać a na koniec wszystko poprzekręcać.
Wiecie, ale akurat to była przesada. Poprzedni numer był świetny i naprawdę zabawny, ale akurat moment przeistoczenia to najważniejszy moment mszy i trochę nie na miejscu urządzać sobie wtedy śmieszki, niezależnie od tego, czy się wierzy, czy nie, że hostia i wino stają się ciałem i krwią Chrystusa. Po prostu to jest akurat moment największego skupienia, moment sacrum sensu scricto. Też nie przepadam za nudnymi mszami, ale jest różnica między nudnym a poważnym...
Nie jestem co prawda teologiem, ale odebrałem wieloletnią formację w takiej wspólnocie, w której kładziono nacisk nie tylko na Ducha, ale też na wiedzę teologiczną - znajomi klerycy śmiali się z nas, że gdyby któremuś przyszło do głowy seminarium, to przyjmować od razu na trzeci albo czwarty rok, bo wszystko, czego wcześniej tam się uczy, my już wiemy. Jestem również - jak mi się zdaje - dość liberalnym, ale praktykującym katolikiem, ze wszystkimi tego konsekwencjami - w tym bardzo dla mnie uciążliwymi - i potrafię bez krzyków pogadać na tematy wiary z ateistami, protestantami, muzułmanami i wyznawcami latającego potwora spaghetti. Pozwólcie więc, że spróbuję wyjaśnić, dlaczego to było niewłaściwe, delikatnie mówiąc.
1. Liturgia, składająca się z Liturgii Eucharystycznej (mszy) oraz Liturgii Godzin (brewiarza) to, według wierzeń Kościoła Katolickiego (dalej zwanego KK) jedyny moment, kiedy Kościół na ziemi i Kościół zbawionych w Niebie (tę jedność właśnie wyznajemy, mówiąc "Wierzę w świętych obcowanie") modli się wspólnie, w tym samym czasie i w tej samej intencji. Wszelkie modlitwy prywatne (tzw. "paciorek", lub nawet najżarliwsza modlitwa 10 razy dziennie, podczas tygodniowego postu o chlebie i wodzie), czy nawet jakieś wspólne nabożeństwa w kościele typu wspólny różaniec, czy majowe z tym się nie łączą. Wyobraź sobie, że kiedy modlisz się o coś podczas Liturgii, razem z Tobą w tym czasie modli się np. św. Faustyna Kowalska, św. Jan Paweł II, św. Augustyn z Hippony. I cała reszta Zbawionych. Tak naucza KK.
2. W trakcie Liturgii Eucharystycznej, zwanej powszechnie Mszą Świętą, są dwa "najświętsze" momenty: pierwszy to Konsekracja, inaczej Przeistoczenie. KK wierzy, że właśnie w tym momencie, dzięki słowom prezbitera (dla mniej kumatych: księdza), który - dzięki sukcesji apostolskiej, w wielkim uproszczeniu: czyniącej go duchowym potomkiem w linii prostej samego Jezusa - tenże Jezus pojawia się osobiście na ołtarzu, [c.d. poniżej]
W swoim Ciele i w swojej Krwi. I - wbrew temu, co piszą niektórzy powyżej, nie chodzi o "symbolizuje", tylko o "urzeczywistnia" - KK wierzy i naucza, że od tego momentu Jezus RZECZYWIŚCIE, w swoim ludzkim Ciele i Krwi jest na ołtarzu i że za chwilę będzie Golgota i konanie na krzyżu. Nie symbol. Ciało, kropka. Jeżeli zatem ktoś, kto zapewne jest katolikiem, kuma zasady, a na dodatek jest ważną postacią w lokalnej społeczności wierzących, jaką jest parafia, pozwala sobie na "mniam, mniam, smacznego" jako powitanie zstępującego z Nieba Boga, który za chwilę umrze za całą ludzkość, no, to wiecie - nie mi osądzać, ale mam nadzieję, że udało mi się zarysować kontekst.
3. Wspomniałem o dwóch "najświętszych" momentach, więc tylko dla formalności, bo do tej sprawy się to nie odnosi, ale skoro w jesteśmy temacie i przypadkowo wiem, to się wypowiem: drugim jest Agnus Dei, czyli Baranku Boży. Dość powszechny jest zwyczaj dalszego wymieniania nadal znaku pokoju w trakcie Agnus Dei, podczas, gdy Prezbiter przełamuje Hostię, po czym ułamuje jej rąbek i upuszcza do Krwi w kielichu... Czemu zwracam na to uwagę? Już tłumaczę: przełamanie Hostii to moment, w którym Jezusowi, wiszącemu na krzyżu, złamano golenie i przebito włócznią bok. Znów, jak przy Konsekracji - nie symbol. To się dzieje codziennie, w tysiącach Mszy, w pewnie milionach kościołów. To moment śmierci Jezusa, moment tuż po "Eli, Eli, lama seabachtani" (czy jak to się tam pisało). Upuszczenie Hostii do kielicha z Krwią to połączenie ciała i krwi, czyli Zmartwychwstanie. To teraz już wiecie, dlaczego to dwa najważniejsze momenty Eucharystii, jeśli wcześniej nie wiedzieliście ;) Z tego miejsca pozdrawiam Waszych katechetów ;)
4. A niech będzie i 4: praktykujących katolików, którzy nie mieli o tym pojęcia, wcale nie winię - przeszedłem całą ścieżkę edukacji na tzw. religii od zerówki do końca technikum, a wszystkiego, co wiem, nauczyłem się dzięki temu, że trafiłem do bardzo wymagającej wspólnoty. [C.D poniżej]
Na poparcie dodam, że jeden z młodych, charyzmatycznych biskupów (tak, znam kilku osobiście i jednego kardynała i nie, nie jestem i nigdy nie byłem księdzem) sam mi powiedział, że katechizacja to dramat i na tych przymsowych w większości zajęciach dzieciaki uczone są religii, zamiast Ewangelii. Strasznie mądre słowa, IMHO.
Akurat tak się składa, że Jezusowi nie łamano goleni, o czym jest napisane w opisie Męki Pańskiej u Jana.
To już było chamskie.
Nawet nie chamskie tylko szczeniackie
Bo? Moze jest niewierzący?
Tsa, niewierzący ale uczestniczył we mszy świętej i był organistą. Takie głupie komentarze są tu zbędne, idź wymyślać gdzie indziej.
Czemu glupie moze zwyczajnie byl organistą? Kazdy organista musi byc katolikiem? Nie uwazam abu umiejetnosc grania na organach czynila kogos wierzącym czy kulturalnym
Nawet jeżeli byłby niewierzący to takie zachowanie było chamskie.
Skoro gra w miejscu dla niektórych świętym, to powinien to uszanować. I nie ma tu nic do rzeczy czy jest wierzący czy nie.
NieTeraz - Twoim zdaniem bycie niewierzącym usprawiedliwia drwiny z cudzej religii? W dodatku publiczne? W dodatku w miejscu kultu? W dodatku w pracy, za którą mu płacą?
Powinien wyleciec na kopach, z wilczym biletem.
U mnie w kościele na organach gra siostra zakonna, oczywiście bezinteresownie.
Do wszystkich tutaj. Organista był wierzący.
A ja dodam tylko, ze oczywiście, każdy organista jest zatrudniany normalnie na umowę i ksiądz mu płaci. Nawet siostrom zakonnym ;) Najwyraźniej Twoja koleżanka po prostu tak się dogadała. Jak ja czasem grałam w kościele na zastępstwo to ksiądz normalnie proponował pieniądze. Praca jak kazda inna.
Nie można mieć pretensji do osób niewierzących, że nie rozumieją powagi sytuacji, ale jak czytam komentarze niektórych "katolików" to włos się na głowie jeży.
Eucharystia to nie jest jakieś luźnie spotkanie modlitewne ani przedstawienie rozrywkowe. Jest najważniejszym sakramentem i powinna być w centrum życie religijnego katolików. Owszem, msza nie musi być "nudna", dobrze jeżeli jest uświetniania piękną muzyką, miło się słucha kazania kiedy ksiądz nie jest sztywny, potrafi zażartować. Ale to jest tylko dodatek, w momencie kulminacyjnym nie ma miejsca na śmieszkowanie. W momencie przeistoczenia, wierzymy w realną obecność Chrystusa, Jego ciała i krwi. Nie traktujemy tego jak symbol, wierzymy że Jezus właśnie składa swoją ofiarę. Robienie sobie z tego żartów to tak jak śmianie się na czyimś pogrzebie. Posłuchajcie co na temat mszy świętej mówił świętej pamięci ks. Kaczkowski. Był on człowiekiem pełnym dystansu do siebie i świata, lubił pożartować, czasem krytykował Kościół. Ale na mszy świętej zawsze pełna powaga i skupienie.
Istnieje takie powiedzenie, ze co za duzo to niezdrowo. O ile na pewnym etapie było to śmieszne, to jakoś juz to "mniam, mniam " mnie nie śmieszy wcale, a organiscie teraz zasłużone "wieczne odpoczywanie".
Nie w czasie konsekracji takie śmieszkowanie.
Nasz organista lat 60 lubuje się w gimnazjalistkach a proboszcz nadal go trzyma, jakie to życie niesprawiedliwe
Proboszcz pewnie też lubuje.
Niesmaczny zart
Właśnie to mnie wkurza w kościołach, że jest tak poważnie, monotonnie. Moim zdaniem nie było to nic obraźliwego, bez przesady. Zero poczucia humoru.
Wkurza Cię w kościołach, że jak umiera Chrystus to zachowujemy powagę? Rozumiem, że nie musisz być wierzący, ale Msza to nie jest przedstawienie do śmieszkowania i powinno się to szanować, niezależnie od własnych przekonań.
Jakoś katole nie szanują ateistów.
Jakoś ja szanuję ;)
Fajnie zawsze są przedstawione kościoły w amerykańskich filmach-wspólne śpiewanie,modlitwy i takie tam,nie w takim pewnym odosobnieniu jak w polskim kościele.