#IFSsM
Późna noc, ja jak co wieczór siedzę już bez koszulki w samych spodenkach i skarpetach, słuchając muzyki.
W pewnej chwili woła mnie mój młodszy brat, który ma 9 lat, żeby biec pomóc mamie, bo pies wpadł do studni. Nasz kundelek, bardzo nieznośny, ale i tak lubiany. Szybka reakcja, wybiegam na dwór tak jak byłem ubrany, patrzę w dół, pies o ściany jeszcze jakoś się trzyma, pierwsza decyzja - przywiązujemy wiadro i może wejdzie, tak zrobiliśmy. Niestety pies nie chciał wejść, tylko dwoma łapami i głową się trzymał w taki sposób, że nie można było go wyjąć ani puścić wiadra (na łańcuchu).
Patrzę - pies ledwo co już trzyma się na tym wiadrze, nie ma sił, głowa mu opada powoli i ledwo co podnosi, mama włączyła wypompowywanie wody, ale szło to bardzo wolno, ja widzę co się dzieje, mówię - on nie utrzyma się, zaraz utonie. Mama z bratem w bieg po sąsiada, aby pomógł, to zejdziemy drabiną. Chwilę po tym, jak mama i brat pobiegli, zerkam w dół - pies podnosi głowę do góry, widzę jego ślepia odbijające się od światła i nagle zamarłem - wpadł do wody. Mija chwila, oglądam się za siebie, mamy nie ma, a pies nie wypływa. Strach w oczach i szybka reakcja...
Po łańcuchu, ryzykując, że sam wpadnę (nie umiem pływać), schodzę czym prędzej na dół. Woda do kolan, zatrzymuję się, wkładam rękę, grzebię, na szczęście już nie było głęboko. Jest, złapałem go, za jedną łapę, szarpnąłem go góry, byle wyjąć go, aby mógł złapać oddech. Jest - dycha, kaszle, ale żyje. Położyłem go na swoim ciele, złapałem i do góry wchodzę z nim. Jak byłem już na szczycie, akurat sąsiad przybiegł i pomógł mi się wydostać.
Taka mała akcja ratunkowa zwierzaka, ryzykowałem, że sam się utopię, ale nie żałuję. Uratowałem kundla, który denerwuje mnie często rano, gdy wychodzę "elegancko" ubrany, a on skacze brudnymi łapami na spodnie. Ale mimo wszystko go lubię i nie pozwoliłbym mu tak umrzeć. Wiedziałem, że muszę coś zrobić i to zrobiłem.
Kojarzy mi się to z memem, w którym Obama wręcza sam sobie medal.
Miła historia :)
W wodzie do kolan to chyba tylko Chihuahua by się mógł utopić.
Ale autor nie wiedział dokąd sięga woda
Może autor miał długie nogi, a pies był mały.
Jak Slenderman.
Nie mówię, że wpakowanie się do studni nie było niebezpieczne i głupie, bo to oczywiste, że autor nie wiedział dokąd sięga woda. Ja się pytam jak ten pies się tam topił i jeszcze trzeba było go szukać i wygrzebywać ręką skoro woda była do kolan.
Może to był jork albo inna ciułała.
Jest info, że to kundelek, a nie jork ani ciułała. 🤣 Dlatego właśnie nie mogę pojąć. Kundelki nie są tak malutkie jak te rasowe szczurki.
Nie wiem jak gleboka ta studnia, ale takie wchodzenie może skończyć się śmiercią ze względu na częsty brak tlenu na dole.
@Ibanez - w tym wyznaniu tak, ale były takie przypadki nawet na polskich wsiach. Przy głębokich studniach może na dole zabraknąć tlenu podobnie jak w niewentylowanych szybach kopalnianych.
Woda do kolan i byś się utopił?
Wchodząc nie wiedział że tylko to kolan. Tak to rozumiem.
aha. spoko.