#IF0Cn

Małej, rodzinnej firmie, w której pracuję, zaczęło się źle wieść. Aby być dobrym pracownikiem i pomóc firmie w kryzysie, zaproponowałam, aby zmniejszyli mi etat. Według mnie idealne rozwiązanie. Miałabym więcej czasu dla dzieci, pracy było zdecydowanie mniej, więc wyrobiłabym się ze spokojem w ciągu 4 do 6 godzin. A poza tym moje koszty zatrudnienia by zmalały i firma mogłaby lepiej przetrwać chwilowy kryzys. Po najgorszym zastoju (czyli pewnie po wojnie) wróciłabym na cały etat, jak dotychczas.
Zostałam zwolniona, bo za mało angażuję się w pracę i pewnie mam coś na boku.

Pracowałam tam od 20 do 35 roku życia. Lubiłam tych ludzi. Przychodziłam do 8 miesiąca ciąży, a potem, nawet na macierzyńskim, wpadałam czasem, aby im pomóc, kiedy mieli dużo pracy. Dbałam o wszystkie kwiaty, raz w miesiącu piekłam ciasto do pracy, przychodziłam zawsze 10 minut przed czasem i tylko w sytuacjach kryzysowych urywałam się wcześniej z pracy. Ci ludzie byli na moim weselu, na chrzcinach moich dzieci. Przywiązałam się do nich. Po prostu nadal nie mogę uwierzyć co się stało. Wiem, że syn właściciela mocno mąci (chyba na moje miejsce chce wkręcić swoją dziewczynę). Ale nie wiem czemu właściciel na to pozwala.

Cóż, szukam pracy i staram się o tym nie myśleć, ale jest mi strasznie przykro. Zostałam potraktowana jak śmieć.
Velasco Odpowiedz

Firma rodzinna - jak jesteś z poza rodziny, to jesteś nikim. To że masz dobre relacje z szefostwem, tak naprawdę nic nie znaczy, to samo angażowanie się w funkcjonowanie firmy, staż pracy, wyniki. Do puki jesteś użyteczna, to wszystko jest ok, ale jak zaczną się jakiekolwiek problemy, to pozbędą się Ciebie jak śmiecia.

mm99999

Rozumiem, że w pracy w korpo jesteś kimś więcej. Kimś gdzie będą liczyć się z Twoim zdaniem i nie "pozbędą się Ciebie jak śmiecia".

zjemcikota

Dopóki* na litość..

zjemcikota

Mm99999 z korpo jest dużo trudniej wylecieć. W normalnych korporacjach masz kwartalne albo półroczne oceny, plany naprawcze, cele itp. Trzeba się długo starać żeby cię zwolnili. A w super miłej firmie rodzinnej jutro likwidują twoje stanowisko, elo xd

Dak

@Mm99999 wiadomo że większości korporacji nie obchodzi pojedynczy pracownik, ale przynajmniej liczą się dla nich wyniki.

Rodzinna firma będzie brnąć w najgorszy szajs i zatrudniać pociotków aż się wykrwawi, w dużej części korpo ktoś kto sobie nie radzi prędzej czy później poleci. Może to potrwać, ale w końcu się stanie.

No i przyjmowanie ludzi działa inaczej, pewnie że dobry kolega kogoś wysoko łatwo się dostanie ale stanowisk jest dużo więcej więc często nie trzeba wybierać między osobą niekompetentną i tą która coś potrafi, można zatrudnić obie.

Abecadlo123456

I znowu stereotypy o pracy w korpo... Większość to przestały być kołchozy ze ślepym wyścigiem szczurów i o ile swoje robić trzeba (jak wszędzie), to jak pisze zjemcikota zasady są na ogół przejrzyste, wiadomo jakie są widełki, ale często dają tyle szans i patrzą nie tylko na wyniki, że trochę to potrwa zanim kogoś wywalą. Statystyczne trudniej jest wylecieć z korpo.
Nie chodzi o bycie kimś więcej tylko o większe bezpieczeństwo zatrudnienia.

zjemcikota

Abecadlo dokładnie. Masz jasną ścieżkę kariery, wymagania, oceny, feedbacki, podwyżki... Nigdy bym nie zamieniła korpo na inną firmę. Czuję się w tej drabince świetnie i bezpiecznie. Plus korpo zwykle mają dużo więcej kasy i nie liczą każdego grosza jak rodzinne firmy.

PoraNaPiwo

Zgadzam się w 100% ze zjemcikota i abecadło. W korpo jeśli nie odwinie się jakiegoś szalonego numeru, to ciężko o zwolnienie. I zawsze jest tysiąc szans na poprawę. A w firmie rodzinnej, jeśli jest się z poza rodziny to i kasa kiepska i jest się nikim. Sprawdzone wielokrotnie u siebie i bliskich. Tylko korpo.

Velasco

W korpo chyba bardziej się liczą umiejętności i wyniki, a nie koligacje rodzinne i znajomości.

rocanon Odpowiedz

Miałem podobnie - pracowałem w firmie parę lat, miałem największe doświadczenie z całego działu, najlepsze wyniki, lubiłem tą pracę, zależało mi na niej, starałem się, chciałem jak najlepiej dla firmy, zawsze pomagałem innym pracownikom, miałem świetne relacje z szefami i przełożonymi. Zatrudnili po znajomości syna kolegi szefa - lenia, nieroba, miernotę i ogólnie debila, nie ogarniał pracy i wszystko musiałem po nim poprawiać. Gdy poszedłem porozmawiać na jego temat - dostałem odpowiedź - jak się nie podoba, to się zwolnij. Zwolniłem się, nawet dobrego słowa nie dostałem na pożegnanie.

oldhighhat Odpowiedz

najważniejsza sprawa do zapamiętania w życiu - praca to praca, życie towarzyskie to życie towarzyskie. nie należy łączyć relacji zawodowej z szefem z relacją osobistą i wchodzić w jakieś poufałości. można mieć dobre stosunki, można przyjaźnić się ze wszystkimi współpracownikami, ale szef to szef. kiedy będzie musiał oszczędzić i od tego będzie zależało przetrwanie jego firmy to nawet okiem nie mrugnie aby nas zwolnić, niestety. gdybyś zachowała zdrowy dystans to nie czułabyś się oszukana jak przez przyjaciela, tylko rozumiałabyś, że praca to praca, a głównym zadaniem firmy jest to, żeby zarabiała na szefa i on wyłącznie o to się martwi.

asinius Odpowiedz

Żaden pracodawca nie doceni, że się starasz. Za to od razu zauważy, gdy czegoś nie zrobisz.
Morał: rób tyle, ile musisz. A w razie kłopotów zmieniaj pracę bez żalu.

ilikemylife Odpowiedz

Sama na to pozwoliłaś. Kiedy wreszcie ludzie zrozumiecie, że pracownicy to tylko narzędzia które się wymienia. Nie pracuj w dni wolne, nawet nie odczytuje e-maili ani smsów. Poświęć ten czas dla rodziny. Albo dla siebie by zwiększyć swoją wiedzę lub umiejętności. Ci ludzie którzy byli na twoim weselu to oni nawet do ciebie nie napiszą na FB za pół roku z pytaniem co u ciebie.

Dragomir Odpowiedz

W pracy nie angażujemy się emocjonalnie. Idziemy tam, robimy co do nas należy i do widzenia.

hugendubel Odpowiedz

To działa w obie strony. Szef może cię zwolnić kiedy chce ale ty masz telefony do wszystkich i znasz wszystkich klientów. Jak szef przegnie zawsze można zrobić małe kuku. Oczywiście w granicach rozsądku żeby nie podpadało pod paragraf.

Dragomir

Czyli telefon do Grażynki z kwiaciarni - słuchaj kochana, nie kupuj w Januszexie bo mnie zwolnili. Tak by to miało wyglądać? Litości.

Ultraviolett

Telefon do kwiaciarni z zamowieniem bukietu czerwonych roz i liscikiem w stylu: "Dziekuje za niedawne spotkanie. Bylo cudownie."
Dostawa do domu szefa.

Dragomir

Czyli w przededniu utraty pracy podłoży komuś przysłowiową świnię, bez gwarancji sukcesu, za nie wiem, nawet powiedzmy 100-150 zł. Zagranie jak z serialu Dynastia z lat 90-tych.

Obierkizksiezyca Odpowiedz

Miałam podobnie . Pracowałam w małej firmie. Co jakiś czas wracał jak bumerang Bubuś czyli syn szefostwa, chłopak, który był nikim, pracy nie umiał utrzymać, brzydki etc. Jak wracał, dostawał moje obowiązki, chciał robić reformy, a potem zawalał i mnie ściągali do naprawiania.
Zwolniłam się kilka lat temu a dalej czasem ta praca śni mi się po nocach. Szefowa niewiele lepsza była...

Haorb Odpowiedz

Moja mama miała podobną sytuację. Pracowała w firmie obuwniczej. To ona musiała uczyć swojego kierownika jak się wystawia faktury, robi zamówienia i cała inna papierkową robotę. Miała bardzo dobre wyniki sprzedażowe. On ją zwolnił, bo "nie angażowała się wystarczajaco". Na jej miejsce zatrudnił swoją ówczesną dziewczynę.

CzarnaAksamitka Odpowiedz

Pracowałam w firmie rodzinnej zarządzanej przez syna i ojca. Mimo zaangażowania nigdy nie dostałam podwyżki. W momencie złożenia wypowiedzenia już były szef zarzucił mi brak prefesjonalizmu. Nie żałuj. Znajdziesz lepszą pracę.

Dodaj anonimowe wyznanie