#IC6U9
Stoimy tak sobie znudzeni aż nagle mój chłopak odwraca się i powoli, baaardzo powoli kładzie na taśmę paczkę prezerwatyw. Spojrzałam na niego pytająco i... w tym momencie na jego twarzy zagościło autentyczne przerażenie i powiedział:
- Dlaczego to tu położyłaś? Co Ty sobie myślisz, że co ja z Tobą... Nieeee co siedzi w twojej chorej głowie, dziewczyno! Masz to natychmiast odłożyć!
Ludzie dookoła zaczynali na nas patrzeć, niektórzy z politowaniem, inni z rozbawieniem, jeszcze inni jakbym była największym złem tego świata. A on ciągnął dalej:
- Ja z tobą nie wyczymię... Za każdym razem to samo – pokiwał z dezaprobatą głową po czym odłożył gumki na miejsce.
Musiałam stać w tej cholernej kolejce jeszcze z 10 minut czując na sobie spojrzenia wszystkich dookoła. Co najlepsze, On do tej pory uważa swój żart za przezabawny.
Faktycznie, zabawne że zrobił z siebie dzwońca w oczach nieznajomych. Hahaha...chyba patrzyli ze współczuciem na Ciebie, że masz takiego pierdołę co nawet nie wie co i jak.
A Ty mogłaś powiedzieć: "przepraszam, to najmniejsze jakie są ale masz rację, kupimy w aptece jeszcze mniejsze razem z viagrą".
Super riposta 👌
Pezeczytałem. Zrozumiałem wszystkie słowa ale nie ogarniam o co tu chodzi. Ani to śmieszne, ani nie tu nic wstydliwego. Tylko głośno gadający chłopak w kolejce.
Może warto przemyśleć związek. Dla niego żart był super, dla ciebie to szczyt zażenowania najwyraźniej. Jeśli rozmawialiście o tym, wie, że się tak czułaś i więcej nie będzie to luz. Jednak jeśli nie rozmawialiście tylko kisisz to w sobie albo rozmawialiście, a mu to zwisa i powiewa to średnio widzę w tym szansę na partnerską długotrwałą relację opartą na wzajemnym szacunku.
A wystarczyło byś się zaśmiała. Bez przesady, nic takiego nie zrobił i zapewniam cię, że ludzie bardziej skupiali się na swoich sprawach i zakupach niż nad tym co wy tam mówicie.