Pewnego dnia, gdy byłem jeszcze w gimnazjum, nauczyciel matematyki chcąc mnie ośmieszyć przed klasą podszedł, wskazał na mnie linijką i powiedział "Na końcu tej linijki jest idiota". Ja niewiele myśląc zapytałem, "O którym końcu pan mówi?". Nauczyciela zatkało, a cała klasa zaczęła się śmiać. Potem odzywał się do mnie tylko, jak wstawiał oceny za klasówki. To że nauczyciel jest starszy i po studiach to nie znaczy, że może nas obrażać, bo nie wszyscy muszą lubić i rozumieć jakiś przedmiot.
Dodaj anonimowe wyznanie
U nas matematyczka mówiła zawsze jak jakaś dziewczyna szła do tablicy "to nie wybieg dla świń". :(
to było jej powiedzieć żeby z niego zeszła ;)
U mnie też była taka matematyczka, która tak mówiła, jeszcze do tego jak miała zły humor to lubiła stawiać jedynki za nie rozwiązanie przykładu przy tablicy
A w jakim sensie jej chodziło o ten wybieg? Moze zamiast normalnie podchodzic do tablicy podchodziłyście jak ,,modeleczki,, ?
W mojej gimbie też tak było, że nauczyciele uważali się za nie wiadomo kogo. I dziwili się, że "w tej szkole nikomu na niczym nie zależy". Chcieliby pewnie, żebyśmy się angażowali i uczyli i byli mili, tak? Ok. Jeżeli chcieli takiej atmosfery to niech najpierw sami pokażą, że zależy im na uczniach. A jeżeli nie to niech po prostu uczą i walić atmosferę :/
Dobrze mu powiedziałeś, mistrzu :)
Aktualnie jestem w drugiej klasie gimnazjum. Na wakacjach przeniosłam się do szkoły oddalonej o 15 kilometrów od domu (wcześniej tylko 2 km), i jestem w niej codziennie o 7 rano. Wolę już to ,normalną atmosferę i wzajemny szacunek niż wszechobecne chamstwo, wywyższanie się nauczycielii w dodatku gnębienie uczniów. Śmieszne jest to, że ta szkoła była uważana za jedną z lepszych...
W 5 klasie podstawówki religii uczył mnie ksiądz...Na jednej z lekcji (tydzień przed Wigilią Klasową) ksiądz zaczął GRZEBAĆ MI W PIÓRNIKU wyciągnął z niego moją wstępną listę co chce dostać i zaczął czytać na głos. Jako dziecko bardzo lubiłam czytać i wybrałam książki o nazwie "Planeta Moda" itd. Po przeczytaniu przez księdza listy cała klasa do 1 gimnazjum śmiała się ze mnie.
Świetna riposta. Trzeba uczyć ludzi kultury. Brawo!
Uważaj... Może spotkasz się z tym naucycielem w technikum :D
A co jeśli pójdzie do liceum?
Hahaha tos mu docisnal :P
Nam nauczycielka powtarzala, ze zachowujemy sie tak, ze tylko rure nam postawic przed klasa i czekac az zaczniemy na niej tanczyc. Nie wiem dlaczego i skad takie porownanie. Najgorsze, ze te pindy z mojej klasy zawsze sie z tego smialy jak glupie. Ktoregos dnia nie wytrzymalam, wstalam i zapytalam z czego sie ciesza. Czy taka radosc radosc im sprawia to, ze ktos nas porownuje do striptizerek z night clubu? Chyba wtedy dotarlo do ich malych glowek jaki kontekst ukryty jest w tych slowach, poniewaz z kolejnym takim "zartem" nauczycielki, w klasie panowala cisza, o one same mialy grobowe miny.
Przypomniała mi się akcja z polskiego.
" - Umiesz, czy nie?
Uczeń: No nie.
- Pała.
Uczeń: Ja pana nie wyzywam! - ... "
U nas było: "To nie jest szkoła dla psychicznie chorych?" "To czemu Pani tu uczy?" (Pozdrawiam moją anglistkę z gimnazjum ;D)
na mnie w gimnazjum historyczka zawsze patrzyła pogardliwym wzrokiem mimo, że nic złego nie zrobiłam, czasami nawet odwracała się, żeby tylko posłać mi ten jej zabójczy wzrok ;/