#I829r
Przychodziłam do Mamy codziennie i zawsze czekałam na szpitalną kolację. Zabierałam jedną kromkę tego chleba, smarowałam masłem i delektowałam się, siedząc razem z nią na jednym łóżku. Chyba ten chleb niczym się nie różnił od innych chlebów. Ale żaden tak nie smakował.
Dziś zastanawiam się nad tym, przypominając sobie jego smak. On nie był inny, niż reszta pieczywa, nie był wyjątkowy. Był taki sam jak reszta chlebów. Wyjątkowe były wtedy te ostatnie chwile, kiedy mogłam usiąść na szpitalnym łóżku obok Mamy, porozmawiać o wszystkim i zjeść razem z nią jedną kromkę chleba z masłem. Mogłam zjeść taki sam, gdy wracałam do domu, ale nie smakowałby tak samo, bo jadłabym go wtedy sama.
Mogę jeść chleb z masłem codziennie, do końca życia - ale nie będzie smakować tak samo, bo będę go jadła bez niej.
Teraz już każdy chleb możesz jeść z Nią. Smaruj go masłem i poczuj ten smak. Ona zawsze będzie przy Tobie.
jakie to puchate <3
To tak jak z winem. Najważniejsze towarzystwo. W dobrym nawet to słabsze będzie smakowało a w złym najlepsze będzie kasieluchem.