#HzYSu

Niedawno okazało się, że silne ataki duszności mojego syna są spowodowane alergią na sierść psa. Leki, izolowanie psa nie pomagało. Jednak mąż nie chciał oddać psa. Kazałam mu wybierać pomiędzy psem a synem.

Mieszkam teraz sama z synem.
MaryL2 Odpowiedz

Dlaczego nie napisałaś, gdzie planowałaś oddać psa i jak mąż argumentował swoje zdanie? Może miał go 12 lat i nie było komu? Może chwilowo nie było opcji oddania psa w dobre ręce? Może, skoro izolowanie psa nie pomagało, nie dowierzał w alergię? Może podjęłaś decyzję z dnia na dzień, w poniedziałek zobaczyłaś kreskę na teście alergicznym, w niedzielę już żądałaś wywalenia psa? Dlaczego piszesz „mojego syna” a nie „naszego syna”?

Mi to wyznanie śmierdzi, ilość pominiętych faktów i to, że o oddaniu psa piszesz bez cienia żalu. Nie zdziwiłabym się, gdyby się okazało, że to był jego pies, który tobie od początku przeszkadzał, a ty wykonałaś te testy tylko po to, żeby się psa pozbyć. Nie znaczy to, że tak jest - to tylko mój komentarz i podejrzenia, wynikające z tego jakie słowa zostały użyte. Miałam nieprzyjemność wiele lat żyć z dwójką manipulujących ludzi, i na pewne określenia i zabiegi (pomijanie określonych rzeczy) mam po prostu radar. Ale oczywiście, mogę się mylić. Jeśli tak to mnie popraw autorko.

NieChceLoginu

Nie ma się co dziwić semantyce. Niezależnie od powodów mąż zdecydował, że syn jest jej a pies jego.

MaryL2

@niechceloginu, bo moze tak właśnie jest? Moze syn ma 19 lat? Już daleko odchodzę z wyobraźnią, ale jak dla mnie za szybko oceniasz ojca biorąc pod uwagę fakt, że w ogóle jego zdanie nie zostało uwzględnione w wyznaniu

Nocturno Odpowiedz

Nie ma się czemu dziwić. Skoro jakieś badania (cholera wie na ile wiarygodne) mówią, że w sytuacji kryzysowej 40% ludzi ratowało by własnego psa niż innego człowieka. Określenia "psiecko", "kodziecko" itp. bzdury traktowane serio nie są uznawane za zaburzenie. To opisana sytuacja jakoś wcale nie dziwi. Dodatkowo założę się, że znajdzie się cała masa obrońców kretyna. Lepiej oczywiście by było jak by to matka odeszła z kotem. Wówczas obrońców było by jeszcze więcej. Jako, że to facetowi odbiło to płeć może być czynnikiem obciążającym

Diddl

Nocturno, ja też bym ratowała swojego śp. psa niż obcego człowieka z jednego prostego powodu - pies był dla mnie członkiem rodziny, kochałam go (i nadal kocham), a obcy ludzie to dla mnie obcy ludzie. Nie jestem z nimi związana emocjonalnie. Niech zrobią badania ilu ludzi w kryzysowej sytuacji ratowałoby swojego psa czy bliskiego członka rodziny/bliskiego przyjaciela. Założę się że większość z tych 40% odpowiedziało, że bliskiego członka rodziny/bliskiego przyjaciela, bo co innego członek rodziny, np. własne dziecko czy bliski przyjaciel, którego kocha się jak członka rodziny, a co innego zupełnie obcy człowiek. Wiesz że ludzie nazywający swojego psa ,,psiecko" czy kota ,,kodziecko" (swoją drogą pierwsze słyszę to określenie, spotkałam się jedynie z ,,kociecko") w większości (poza faktycznie zaburzonymi jednostkami) nie myślą że pies czy kot to dosłownie ich dziecko? Tak samo jak ktoś swojego partnera nazywa pieszczotliwie kotkiem nie znaczy, że uważa go za kota, daje mu kocią karmę, smaczki i ogólnie traktuje jak kota. Ludzie nazywający psa psieckiem czy kota kocieckiem często lepiej dbają o psie/kocie potrzeby. Na razie nie widzę tłumów obrońców i ja też wcale nie zamierzam go bronić. Skąd ty w ogóle wziąłeś tego kota, skoro w wyznaniu mowa o psie? Facet zachował się słabo, ale z drugiej strony zgadzam się z MaryL2, że w wyznaniu są pominięte fakty, że o oddaniu psa pisze bez cienia żalu. Wiem że czasem trzeba oddać psa czy kota, ale normalnie człowiek w takiej sytuacji czuje żal, smutek że musi to zrobić, a po wyznaniu nie czuć tego od autorki. Nie ma też nic o próbie odczulania. Wiem że nie zawsze da się odczulić, ale co innego jak odczulanie nie działa, a co innego jak w ogóle nie zostanie podjęta próba odczulenia.

Diddl

*odpowiedziałoby

Nocturno

@Diddl i to właśnie jest problem. Totalne zatracenie proporcji. Od zawsze mam psy i też jestem z nimi związany. Jednak w sytuacji, takiej na serio, czy ratować życie człowieka (nawet obcego) czy psa nie zastanawiał bym się nawet sekundy. Każde inne podejście to już zaburzenie

Szwedacz Odpowiedz

Dobry człowiek. Też bym nie oddała psa. Jak piszesz- to Twój syn. Ty jesteś za niego odpowiedzialna, a nie człowiek za którego wyszłaś.

KurzaStopa Odpowiedz

W sumie to nie sprecyzowałaś, czy to jest jego syn czy nie. Ani który z nich był w waszym życiu pierwszy.

3210 Odpowiedz

A odczulanie?

Dodaj anonimowe wyznanie