#Hxbv8
Ostatnio w sklepie spytała:
"Michałku, może dziś na obiad będzie ryba? Chociaż nie, bo ty się ości boisz...".
Wspomnę tylko, że mam 28 lat i przyjechałem do niej w odwiedziny. Ości bałem się, jak miałem 7.
Innym razem, jak jeszcze mieszkałem w domu, mama wróciła z imienin w stanie wskazującym. Obudziła mnie i brata specjalnie po to, żeby się dowiedzieć, czy nie będziemy mieli urazu po dzieciństwie, w którym matka przychodzi pijana do domu. 24 i 25 lat wtedy mieliśmy...
Ja myślę (chociaż nie mam obrazu całej sytuacji), ze dzieckiem swojej mamy jest się całe życie. Te jej komentarze są raczej zabawne i wynikają z troski.
Z deka głupie wyznanie. Konkluzja zawarta w komentarzu niezwykle celna. Dla takich momentów, lubię się tu logować.
@Ostrzenozeinozyczki dzięki, miło mi :) pozdrowienia!
Dzieckiem swojej matki jest się całe życie, owszem, ale to nie oznacza, ze ta matka powinna mieć klapki na oczach i dorosłego syna czy córkę traktować jakby miał/miała sześć lat 🙄 to nie jest urocze, tylko irytujące
Racja @Eldingar. A dla postronnych żenujące.
@Eldingar to zależy od tonu, w jakim to powiedziała i od wykonywanych gestów. Jednak samo nazwanie syna Michałkiem nie brzmi jakoś dziwnie Wszystko zależy też od tego, jakie mają relacje.
Nie chodzi o zdrobnienie imienia, tylko o to że przeczyła że jęz nie jest dzieckiem i już się "nie boi" ości.
Przeoczyła. Słownik mi zrobił psikusa.
Mamy synów takie są, dlatego kobiety nie lubią swoich teściowych:)
Generalizujesz.
Święta racja. Ale ogólnie to trzeba potrafić być matką faceta, bo niestety (przykład mojej teściowej) robi z niego niewiadomo co, któremu wszystko podtyka pod nos. Była niewolnicą męża i nie rozumie czemu ja nie będę niewolnicą jej synusia
Mama Cię kocha. To wielki dar jak na te czasy
No tak, bo od zarania dziejów matki wrzucały swoich synów w przepaść.
Teściowa do mojego męża, dalej czasami powie zdrobniale. Zrobi dla niego specjalne kotleciki, jak lubi (chociaż oststnio, to były specjalnie dla mnie, z czego wyniknęła mała obraża majestatu xD). To miłe, że tak się troszczą o nas bliscy :) o ile ja widuje się raz na pół roku z teściami, to jest to normalne z powodu tęsknoty. Gorzej, jak ty masz tak na co dzień ^^