W sumie to ma dużo sensu. Teraz jesteś obeznana w pogrzebowych sprawach, gdyby rodzice umarli naraz to została byś sama, z jednym rodzicem żywym jest łatwiej.
Aż założyłam specjalnie konto żeby to napisać. Również cierpię na nerwice lekowa i natrectwa. Natrectwa w mojej głowie to głównie ze ktoś torturuje moich bliskich. Za każdym razem jak umrze jakaś bliska osoba z rodziny czuje ulgę że jej to nie spotkało
Kiedyś było takie wyznanie że dziewczyna wmawiała chłopakowi, że ja zdradza, chłopak w końcu nie wytrzymał i faktycznie ją zdradził. Powiedział jej o wszystkim a ona i tak nie wierzyła, ale miała spokój że się przyznał. Czasem czegoś boimy się tak bardzo, że jak coś się stanie to możemy w końcu odetchnąć z ulgą.
GoMiNam
Ktoś ma kod tego wyznania? Kojarzę coś, ale chciałabym sobie przypomnieć?
:-)
Rozumiem. Podczas burzliwego czasu w mojej rodzinie babcia (z którą mieszkaliśmy) straszyła wszystkich, że się powiesi, pokazywała sznurek itp. Byłam na tyle przekonana, że to się w końcu stanie, że wolałam mieć to w końcu za sobą i przestać bać się za każdym razem, gdy wychodzi z domu. Żyje do dziś :)
Nie powiem, mocne.
Wychodzi na to ,że wszystko jest lepsze niż niepewność...
Jezu... Jakie to prawdziwe...
Smutne to wyznanie.
Ale jakie szczere i prawdziwe
W sumie to ma dużo sensu. Teraz jesteś obeznana w pogrzebowych sprawach, gdyby rodzice umarli naraz to została byś sama, z jednym rodzicem żywym jest łatwiej.
Aż założyłam specjalnie konto żeby to napisać. Również cierpię na nerwice lekowa i natrectwa. Natrectwa w mojej głowie to głównie ze ktoś torturuje moich bliskich. Za każdym razem jak umrze jakaś bliska osoba z rodziny czuje ulgę że jej to nie spotkało
To wyznanie przypomina mi o filmie "A Monster calls". Bardzo Ci polecam.
Dziękuję za to polecenie. Dzięki niemu ten film trafił i do mnie. Cudowny. Wizualnie i duchowo - to prawdziwa uczta. Serdecznie pozdrawiam :)
Proszę bardzo, rownież serdecznie pozdrawiam.
Kiedyś było takie wyznanie że dziewczyna wmawiała chłopakowi, że ja zdradza, chłopak w końcu nie wytrzymał i faktycznie ją zdradził. Powiedział jej o wszystkim a ona i tak nie wierzyła, ale miała spokój że się przyznał. Czasem czegoś boimy się tak bardzo, że jak coś się stanie to możemy w końcu odetchnąć z ulgą.
Ktoś ma kod tego wyznania? Kojarzę coś, ale chciałabym sobie przypomnieć?
:-)
Kolejny raz polecam terapię w nurcie EMDR- mnie wyciągnęła z depresjii i nerwicy lękowej
Tak trochę. . . źle to brzmi. Nie dziwię się że piszesz to tutaj. Ktoś mógłby to źle zrozumieć
Rozumiem. Podczas burzliwego czasu w mojej rodzinie babcia (z którą mieszkaliśmy) straszyła wszystkich, że się powiesi, pokazywała sznurek itp. Byłam na tyle przekonana, że to się w końcu stanie, że wolałam mieć to w końcu za sobą i przestać bać się za każdym razem, gdy wychodzi z domu. Żyje do dziś :)