#HoLpL
Mama kupowała rękawiczki ogrodowe i powiedziała, że za chwilę idziemy kupić banany. Powiedziałem, że już to zrobię i puściłem się pędem do stoiska, kilka złotych miałem w kieszeni, kupiłem banany, wytłumaczyłem, że mama obok, tak że luzik. Pożegnałem panią, a potem zaczęły się kłopoty. Mama zniknęła.
No nieźle, myślę, i lecę do mojego samochodu i tam czekam, na pewno mama tam przyjdzie.
Po chwili na targ przyjeżdża policja, zamknęli jakoś teren, ja się przyglądam zaciekawiony o co chodzi i czekam dalej.
Po jakiejś godzinie mama zapłakana przychodzi do samochodu, a ja stoję z tymi bananami i jak gdyby nigdy nic mówię:
- No ile można czekać?
Haha, rozbawiło mnie to. :D Choć na miejscu matki auto byłoby jednym z pierwszych miejsc, które bym sprawdziła...
A osobiście polecam dzieciom tłuc do głów: "Jeśli się zgubisz- STÓJ W MIEJSCU.". :)
Stać w miejscu to dobry pomysł, ale wrócić w jakieś ustalone albo znane miejsce to jeszcze lepszy
(wiem co mówię, jak byłam w wieku Autora to też się zgubiłam, tyle że nie w sklepie, a na trasie która szła na jakiś jarmark/w góry (już nie pamiętam) w każdym razie było mnóstwo ludzi, zostałam trochę w tyle i już nie znalazłam rodziców. Pobłąkałam się z płaczem parę minut, a potem wróciłam na parking i usiadłam sobie koło naszego auta. Tam też znalazł mnie Ojciec pół godziny później.
Ja czytałam o pomyśle, żeby zawsze dziecku kupować balonik z helem i przywiązać do nadgarstka - będzie widoczny ponad tłumem.
Moim zdaniem genialne, dzieciak się ucieszy z balona a rodzice łatwiej go znajdą.
Mnie mówiono "Jak się zgubisz czekaj w miejscu, gdzie nas widziałaś ostatnio." I działało.
Drogo wyjdzie to zawsze.
Aż naszła mnie ochota na banana 😂
Mogę Ci oddać mojego ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Mam nadzieje, że oboje myślimy o tym samym, żółtym bananie. 😁
Wątpię
Jeśli chodzi o żółte banany, to są zagrożone wyginięciem, bo panuje jakaś choroba panamska czy coś. Więc jedzcie póki czas :)
Jeżeli wyginą to moje życie nie będzie miało sensu 😢
Zostaną Ci jeszcze gofry:-D
Zapomniałam, haha😂
Są jeszcze czerwone banany
Bananowy jest po prostu żywot nasz :P
A mnie na gofry
Byłeś zaradnym 5 latkiem :)
A dziękuję :P
Jak typowy facet :D
Oj, doskonale rozumiem nerwy twojej may, moj syn w podobnym wieku wycial podobny numer.
Na wielkiej, zamknietej imprezie chcial, zebym kupila mu gofra... Nie ma sprawy, nie patrzylam na niego tyle, ile trwa wyjecie portfela z plecaka. Jak podnioslam glowe juz go nie bylo. Sila zmusilam znajoma (z ktora bylisy) do siedzenia na miejscu (syn od dziecka ma swietny zmysl orientacji, wiedzialam ze bedzie umial trafic w to miejsce), obieglam wszystkich ochroniarzy przy wyjsciach, informacje, caly teren... Jak wrocilam na znajomej (a dobre pol godziny mi to zajelo) to akurat Mlody wrocil. Spytany gdzie byl zaprowadzil mnie moze 20 m dalej - byl tak wielki tlum, ze nie bylo go widac. W pewnym momencie stojaca obok starsza para zainteresowala sie malym chlopczykiem i spytala sie gdzie ma mame (wtedy wrocil do ´naszego´ miejsca).
Te nerwy i to przerazenie do dzisiaj pamietam... I fakt, ze mniej-wiecej co 5 minut byl komunikat o zgubionym dziecku/rodzicach - tak wielki tlum byl. Pozniej bardzo przylozylam sie do nauki pierworodnego, ze bez mamy na krok sie nie rusza,
Mój ex był na wycieczce z rodzicami autokarem w Warszawie. Zafascynowany parkomatem nie zauważył, że rodziców nie ma. Na szczęście obok stali policjanci tym swoim dużym autem (suka). Mały Dżej dżej podszedł do nich powiedział, że się zgubił i opisał gdzie autokar stoi. Dżej dżej trafił bezpiecznie do autokaru i tam czekał na rodziców. Jego mama tak była zapłakana, że go nawet nie zauważyła. 😂
nie zazdroszczę Twojej mamie przeżyć..
Ale z Ciebie krejzol
Gdy ja się zgubiłam po mszy, stwierdziłam, że wrócę sama bo mama i siostra pewnie już poszły. Dogoniły mnie pod blokiem dopiero i zamiast cieszyć się że się nie zgubiłam czy coś, dostałam taki opie*dol, jak chyba nigdy w życiu:D
I have a banana 🍌