Dziś pojechałem z rodzicami do Ikei. Zgubiłem ich gdzieś w okolicach działu z ramkami do obrazów, więc nawet zadowolony z tego obrotu spraw, kontynuowałem moją tułaczkę samemu. W pewnym momencie z megafonu rozległ się znudzony głos jakiejś pracownicy: „Krzysztof Anoński ( to ja – przyp. aut.) proszony jest przez swoich zrozpaczonych rodziców o natychmiastowe przyjście do Strefy Dziecka! Jeśli ktoś widział błąkające się po sklepie, samotne dziecko, proszę o jak najszybsze powiadomienie obsługi!”.
Na Boga! Mam 39 lat i osobiście przywiozłem moich rodziców na zakupy, a ci zamiast wdzięczności odwzajemniają mi się takim obciachem!
Dodaj anonimowe wyznanie
Nie łatwiej było rodzicom zadzwonić na komórkę?
A co to?
Taka kanciapa na rzeczy.
Słaba pasta
No bo wszyscy w Ikei wiedzą że ten anon to Ty, uuuu co za przypał :(
Chciałabym wiedzieć minę osoby zarządzającej Strefą Dziecka jak tam dotarłeś :)
Tak, na pewno tak było…
No XD