#HnlRv

Mówi się, że bicie dzieci to żadne wychowanie, że się niczego dziecka nie nauczy podnosząc na niego rękę. To nieprawda.

Kiedy byłam dużo młodsza, odkąd pamiętam, rodzice nie tłumaczyli mi, gdy coś źle zrobiłam. Obrywałam pasem po dupie, czasem ręką, jeśli akurat nie chciało im się paska szukać. Za złe oceny (tj. takie poniżej piątek) zazwyczaj było kilkugodzinne klęczenie na grochu, oczywiście z rękami w górze. Gdy sesja klęczenia się kończyła, matka (bo to ona w głównej mierze mnie wychowywała, ojciec pracował zarobkowo) wspaniałomyślnie oznajmiała, że mogę już wstać i czy rozumiem, że to i to źle zrobiłam. Ja ze łzami w oczach przepraszałam za wszystkie błędy i rozczarowania, jakie sprawiałam jej i ojcu, i przyrzekałam, że to się więcej nie powtórzy, że będę grzeczna, posłuszna i oczywiście od tej pory będę przynosić do domu same piątki i szóstki, a oni będą ze mnie dumni. Kiedy pozwalała się potem przytulać, byłam najszczęśliwsza na świecie, że udało mi się matkę ułagodzić i przyrzekałam sobie w duchu, że zrobię wszystko, by była ze mnie zadowolona. I zawsze się starałam robić co w mojej mocy, żeby usłyszeć pochwałę albo chociaż nie dawać rodzicom powodów do niezadowolenia.
Bywało i tak, że karą za jakieś przewinienie było odmawianie mi posiłku albo stawianie talerza na posadzce w kuchni i kazanie, by „jeść z podłogi”.

Ale nie byłam dość dobra w tych swoich staraniach, bo często słyszałam, że ten czy inny mój kuzyn jest zdolniejszy, lepszy, ma lepsze oceny, ambitniejsze plany. Byłam za gruba, za głupia, za wolna, za niezdarna. Rodzice powtarzali, że nic ze mnie nie będzie.

Potem poszłam na trudne studia, wyprowadziłam się. I... nie umiałam się odnaleźć. Nie umiałam się uczyć. Żyć. Zawalałam wszystko. Byłam bezradna. Aż mnie olśniło.

Ilekroć przywoływałam w pamięci słowa rodziców, że się nie staram, że jestem beznadziejna, wstępowały we mnie siły. Ilekroć sama się biłam – tam, gdzie nie byłoby tego widać – to było tak jakby rodzice mnie bili i tylko wtedy wstępował we mnie spokój. Powtarzałam to wszystko regularnie. I wiecie co? Zaczęłam wstawać codziennie o 4, uczyłam się trzy godziny, szłam na zajęcia, wracałam na stancję, uczyłam się do 23. Wstąpiłam do koła naukowego, samorządu, znalazłam dorywczą pracę. Byłam totalnym wrakiem, cieniem, ale im bardziej się męczyłam, im bardziej się biłam i obrażałam siebie w myślach, tym spokojniejsza i szczęśliwsza się czułam. Jakbym była w stanie zadowolić rodziców. Oceny poszły w górę, ja zyskałam opinię studentki, która zawsze jest przygotowana nawet z dużym wyprzedzeniem. Nie miałam życia, ale skończyłam studia, znalazłam pracę w zawodzie, zaczęłam do czegoś dochodzić. I przypuszczam, że gdyby nie rodzice, nie udałoby mi się tego osiągnąć. I do tej pory nie umiem żyć inaczej.
jakosbedzie Odpowiedz

Ale rodzice Ci psychikę zniszczyli. Konkluzję to aż żal czytać. Brak mi słów...
Gdyby nie rodzice, potrafiłabyś osiągnąć to samo, ale nie stosując wobec siebie przemocy, a tak musisz się karać i poniżać, tak jak oni Ciebie. Nikt na to nie zasługuje.

Scane Odpowiedz

Przypomniała mi się scrna z filmu "Skazani na Shawsank" gdzie Red mówi, że po latach w więzieniu nie jest w stanie zrobić siku bez wyraźnego pozwolenia.
Tak działa ten rodzaj tresury, mimo zyskania wolności nie będziesz wolna

Eldingar

Jedna z niewielu ekranizacji, która co najmniej dorównuje książce. I faktycznie... Porównanie trafione.

Novara Odpowiedz

Wychowywałem się w latach 90 - tych, parę razy zdarzyło mi się lanie od rodziców. Za każdym razem rodzice wytłumaczyli mi co zrobiłem złego. Nie mam z tego powodu żadnej traumy, nie uważam tego za coś złego, nie wpłynęło to w jakikolwiek sposób na moje życie. Oczywiście co innego dostać parę razy pasem, raz na kilka miesięcy, a co innego codzienne katowanie dziecka za byle przewinienie.

bastard Odpowiedz

Nigdy nie dostałem lania, znam wiele osób które mają podobnie i osiągnęły sukces w życiu. To zrozumiałe, że usprawiedliwiasz oprawców bo trudno zaakceptować, że własny ojciec i matka cie bili.

Eldingar Odpowiedz

Chyba jestem jedyną osobą, która zrozumiało to wyznanie całkiem inaczej. Wydawało mi się (i naprawdę bardzo bym chciała, by faktycznie tak było), że autorka wie, iż rodzice robili jej krzywdę i w ten ironiczny sposób chciała to podkreślić. Coś na zasadzie "oczywiście, że kocham pracować za najniższą krajową, dzięki temu nie mam czasu myśleć o czymkolwiek innym niż przeżycie od pierwszego do pierwszego". Taki przykład...

Tak czy siak, nie będę pisać o terapeutach. Autorko, dla mnie brzmisz jak osoba, która wie, że to co robisz, w jaki sposób żyjesz, nie jest zdrowe. Mam nadzieję, że w końcu dojrzejesz do tego, by poszukać profesjonalnej pomocy, nim sama się zniszczysz. Przykro mi, że musiałaś przez to przejść i przeszłość nadal cię przesladuje. Każdy ma jakieś demony :(

Ultraviolett

Podobnie to zrozumialem.
Respekt za ujazmienie demonow. Boje sie jednak zapytac jakim kosztem.

Ultraviolett

Twoje obawy, ms0nobody, sa moim zdaniem bezpodstawne.

PeggyBrown2022 Odpowiedz

Bicie uczy czegoś. Strachu i ślepego posłuszeństwa. Prawa pięści i agresji, a nie wymiany argumentów i przekonywania.

GeddyLee Odpowiedz

Przecież to jest chore

Vito857 Odpowiedz

Ze 2-3 razy w życiu dostałem w dupę od swojego ojca i uważam, że się mylisz - to nie ma żadnej wartości edukacyjnej. Jakoś bardziej działał opie*dol, czasem nawet sam wzrok ojca, żebym nie odwalał.

bazienka Odpowiedz

to jest mega toksyczne, co robisz, galopujacy syndrom sztokholmki
zrobili ci krzywde nie tylko przemoca fizyczna, ale i fizyczna i zwyczajnie uwarunkowali na przemoc, bo tylko jej poddana sie ogarniasz
nie wroze szczescia w zwiazkach partnerskich, raczej spore prawdopodobienstwo znalezienia partnera, ktory bedzie cie lal
chyba ze pojdziesz na terapie i sprobujesz to przepracowac

Pers Odpowiedz

To, że zaczęłaś siebie bić bo nie mogłaś żyć inaczej, nie świadczy dobrze o metodzie wychowywania...mojej mamy metoda była dobra, bo ani bezstresowa, ani biciem...tak pomiędzy. Nigdy nie dostałem lania, ale jak coś nie było zrobione kiedy mama o to poprosiła, przychodziła do pokoju z paskiem jak huragan, jebnela tym paskiem na stół i że spokojem powiedziała, że jak to "tu wstaw co kazala/prosiła zrobić" nie będzie zrobione, to go użyje. Nigdy go nie musiała użyć! Miała trójkę rozwydrzonych bachorów które potrafiły się po takim huraganie ogarnąć. Polecam, poszukać kompromisu w wychowywaniu, ignorowanie problemu nie sprawi, że zniknie, ale bicie też tego nie sprawi

Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie