#HngOG
Mój pies uznał, że musi kucnąć za potrzebą. Z racji, że to duży pies, to nawet gdy przykucnął było go widać przez okno. Oczywiście nie pozwoliłam załatwić mu się pod oknem i po prostu przeciągnęłam go kawałek dalej, gdzie nie było już domów i pech chciał, że pieskowi się odechciało.
Nagle z domu wybiega babuleńka krzycząc "Co to ma być &^# $^$^$$^, żeby pies srał pod oknem". Oczywiście moje tłumaczenie, że pies się wcale nie załatwił, było daremne, ponieważ babcia i tak widziała kupę, której tam nie było. Pokrzyczała jeszcze chwilę, że z psem chodzi się na pola, a nie przez wieś. Jakiekolwiek racjonalne argumenty np. że psa na pole w takim razie muszę jakoś teleportować nie pomogły. Skończyło się tym, że machnęłam ręką i poszłam dalej.
Potem popołudniu wybrałam się do stajni, osiodłałam klacz i pojechałam w teren. Niestety byłam zmuszona po raz kolejny przejechać koło tej samej babci, ponieważ na drugiej ulicy biegał spory pies, który już kiedyś wcześniej rzucił mi się do konia. Mijając dom babuleńki, odetchnęłam z ulgą, gdy nagle usłyszałam wrzask i poczułam, że moja klacz zaczęła strzelać barany i ruszyła galopem przed siebie.
Gdy już udało mi się ją zatrzymać i uspokoić zobaczyłam, że za mną biegnie ta sama babcia z miotłą i gdy dobiegła do konia (wydaje mi się, że po raz drugi) uderzyła klacz w zad. Klacz nie zareagowała już tak samo, jednak wystraszyła się. Automatycznie zsiadłam z konia i wydarłam się na babcię, a ona w odwecie zagroziła mi policją.
Skończyło się tak, że zadzwoniła na policję. Oni przyjechali i po opisaniu przeze mnie sytuacji policjanci próbowali wytłumaczyć starszej pani, że jej zachowanie zagraża życiu ludzi. Na co ona powiedziała "To trudno, jedną idiotkę mniej, a niech i was skur*$&^*ów pozabija ten koń". Po czym rzuciła się z miotłą na radiowóz. Skończyło się zabraniem babci na posterunek. Naprawdę czasem nie rozumiem starszych osób i ich sposobu myślenia.
Nie ma jakichś paragrafów na brudzenie końskim kałem pod czyimś oknem? Na miejscu babeczki też bym była zdenerwowana, że mi śmierdzi w mieszkaniu przy otwartym oknie. :<
Ale nie ma w wyznaniu słowa na temat tego, że koń się tam załatwił
Przecież napisane jest, że z rana PIESKOWI się odechciało i jego było widać z okna. Dlatego baba się wkurzyła. Potem spotkała ją znów po południu, jadąc na koniu.
Lekcje czytania może?
"Moja klacz zaczęła strzelać barany" - to nie jest określenie na stawianie klocków przez konia? xD
Nie, strzelać barany oznacza brykać
Gówniana sprawa.